Z przykrością stwierdzam, że praktycznie wszystkie polskie media, mówiąc o życiu poczętym i konstytucji, od paru godzin ględzą obok tematu. Nikt nie zauważył, co tak naprawdę stało się w południe w małej salce obrad komisji nadzwyczajnej.
Zmiany konstytucji nie będzie, bo Platforma się obraziła z przyczyn proceduralnych - i to słusznie. PiS i LPR na własną prośbę przegrały zatem jedyną być może szansę wpisania życia poczętego do konstytucji.
Dotąd rozważano uzupełnienie art. 38 Konstytucji, w którym RP zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia, o słowa od chwili poczęcia. Komisja dostała liczne ekspertyzy, które sprowadzały się do konkluzji, iż nowela niczego nie zmieni, bo wg Trybunału Konstytucyjnego tak należy rozumieć obecny zapis.
Wczoraj poseł PiS Dariusz Kłeczek, lekarz medycyny, zaproponował zmianę art. 30. Głosi on: Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Po słowie człowieka Kłeczek dopisał od chwili poczęcia. PO zażądała nowych ekspertyz. Gdy większość to żądanie odrzuciła, Platformersi wycofali się z komisji. Ta przyjęła wersję Kłeczka jako rekomendację dla Sejmu.
To sytuacja zupełnie nowa, bo nie chodzi już o ochronę życia. W orzecznictwie TK art. 30 stanowi źródło wszystkich praw. Dziś jedyne prawo cywilne, jakie przysługuje dziecku poczętemu, to spadkobranie po ojcu zmarłym przed przyjściem dziecka na świat. Gdyby Sejm przyjął poprawkę Kłeczka, być może i kodeks cywilny, i wiele innych ustaw trzeba by pisać od nowa - uwzględniając przyznanie dziecku poczętemu wszystkich praw cywilnych.
Piszę być może, bo nie upieram się - nie jestem prawnikiem. Wydaje mi sie jednak oczywiste, że posłowie powinni zadać takie pytanie fachowcom przed podjęciem decyzji. Dzisiejsze zachowanie komisyjnej większości ośmiesza całe polskie prawodawstwo. Zaś zachowanie większości mediów świadczy, że dostrzegają one jedynie konflikty polityczne i personalne - w tym przypadku rzekomy rozłam w PiS na tle noweli i żałosne pogłoski o możliwości odwołania Marka Jurka z funkcji marszałka. Spór merytoryczny jest z definicji nudny, a to, co jest nudne, z definicji nie istnieje.
Wicepremier Roman Giertych - wszak prawnik - powiedział mi, że zmiana art. 30 oznacza dokładnie to, co przedstawiłem powyżej. Uważa przy tym, że to nic groźnego - ale podkreśla, że LPR obstaje przy swoim wniosku mniejszości, czyli zmianie art. 38. Ryszard Kalisz, który dopiero ode mnie, o 17.15, dowiedział się, co naprawdę uchwaliła komisja (ciekawe, czy wcześniej komentował jej decyzję dla mediów) - zrazu oświadczył, że nie ma żadnych obaw. Po dokładniejszej lekturze art. 30 przyznał, że sprawa jest dyskusyjna.
Czy dziecko poczęte nabywa np. prawo do ochrony wizerunku? Czy wydruk z USG można opublikować nawet w piśmie fachowym tylko za zgodą dziecka poczętego, lub od biedy jego prawnych opiekunów? Pytań mam więcej. Gdybym miał głosować, wolałbym wcześniej znać odpowiedzi.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)