15 marca coraz bliżej. Coraz częściej słyszę, że jakoby gotuje się w środowisku, nerwy w newsroomach, długopisy wypadają z drżących dłoni. Ewa Milewicz i Wojtek Mazowiecki - odmawiają, Bartek Węglarczyk się waha. Co to będzie, co to będzie?
Nic nie będzie. Możliwe, że wśród dorabiających do emerytury publicystów, czy nawet na fotelach rednaczów lub szefów działów znajdzie się po lustracji jeszcze paru, którzy nie poradzili sobie kiedyś w kontaktach z bezpieką. Szydło wyjdzie z worka, tłum uczciwych znów poczuje się lepszy od człowieka na świeczniku.
Czy nastanie w polskim dziennikarstwie stan Prawdy i Profesjonalizmu czystej postaci? Czy odtąd wszystko będzie już wiarygodne, bo nieskażone podejrzeniem, że autor ma coś na sumieniu? Ewa Milewicz ma wszak trochę racji - są rzeczy, które można mieć na sumieniu nie podpadając pod ustawę lustracyjną, a które mogą przecież wpływać na dziennikarską wiarygodność. Ja już zapewne do końca życia będę z przymrużeniem oka patrzył na moralizatorskie poczynania Cezarego Michalskiego, choć żadne prawo nie zabrania mu mówić ani pisać, ani nawet pouczać.
Diabli publicystykę, ważne strategiczne decyzje rednaczów, wydawców, dyrektorów programowych. Czyś uczciwością czystą, czy agentem, newsy złożysz z tego, co ci przyniosą reporterzy. Niemal wszyscy w przedziale 20-30 lat i bliżej dolnej granicy. Czy pamiętasz, że rok mamy 2007? W chwili upadku PRL-u niektórzy zdzierali już spodnie w podstawówce, ale wielu nosiło pampersy. Bezpieka to dla nich ten czarny nibyhiszpan z krainy deszczowców, śledzący wawelskiego smoka.
Ja się wstydzę za polskie dziennikarstwo nie wtedy, gdy ktoś okaże się agentem, lub gdy gdzieś ukaże się tekst udający analizę, a w istocie będący płomienną odezwą ideologiczną. Wstydzię się natomiast wtedy, gdy na konferencji posła Łyżwińskiego i mecenas Żarskiej w roli zbiorowego jełopa występuje znacząca gromadka medialistów, którzy nie słyszeli dotąd, że od paru lat w polskim prawie karnym istnieje możliwość wniesienia prywatnego aktu oskarżenia w przypadku niektórych przestępstw przeciwko czci. Długo dopytywali więc, jaka prokuratura sporządziła ten akt, co to go pani mecenas Żarska cytuje.


Komentarze
Pokaż komentarze (76)