Bufetowa walczy, wojewoda się piekli. Najpierw wygasza mandat, potem apeluje, by HGW się go zrzekła. Kto jest zabawniejszy? Nie wiem i nie będę rozstrzygać, bo nie o tym jest ten post. Jest o tym, czego mi najbardziej brak w smorządowej aferce.
A brak mi Ludka Dorna. Gdy był szefem MSWiA, zgrabnie rzucił HGW na szersze tło. Policzył w skali kraju, ilu się spóźniło. Dziś Janusz Kaczmarek bluesa nie czuje. A prosi się o ciąg dalszy: ilu spóźnialskich wojtów urzęduje i chce się procesować, ilu odeszło, ilu apelowało do rad, by wygasiły ich mandaty. Sporządzić taką statystykę mogłyby też duże media - GW, Rzepa, Dziennik, TVP, TVN. Ale nikomu się nie chce.
GW serwuje za to ciekawą, ale przyczynkarską historyjkę z Bytomia Odrzańskiego. To nie jest rozwiązanie dla innych, bo trudno się łudzić, by w powtórce wyborów nikt nie chciał kandydować. Ech, media, ech, Kaczmarek. Ludek, wróć!


Komentarze
Pokaż komentarze (33)