Krzysztof Leski Krzysztof Leski
82
BLOG

Jurata to nie Camp David

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 87

Angela Merkel mocno zaczęła publiczną część wizyty. Na Uniwersytecie Warszawskim wygłosiła panegiryk na cześć Władysława Bartoszewskiego i dała do zrozumienia, że nici z chrześcijańskiej inwokacji w przyszłej konstytucji europejskiej. Jedno i drugie powinno jej natychmiast zjednać dozgonną przyjaźń obu braci bliźniaków.

Wieczorny wypad pani kanclerz z Lechem Kaczyńskim do Juraty to w stosunkach polsko-niemieckich novum. Nowego Camp David wszakże nie będzie, bo wątpię, by Niemcy mieli czym się dziś zrewanżować za lata 70. Wówczas to ponoć właśnie w Juracie ekipa Edwarda Gierka ustalała z RFN szczegóły umiarkowanego otwarcia granicy dla chcących emigrować Polaków poczuwających się do niemieckich korzeni.

Politycy - i z koalicji, i opozycyjni, i to chyba nie przez kurtuazję - mówią, że Jurata to przynajmniej szansa na przełamanie ostatnich lodów w relacjach Warszawa-Berlin. Nie podzielają tego optymizmu dziennikarze, bo chyba obawiają się, że newsa nie będzie.

Na obiadku w sejmowej Hawełce w radiowo-portalowo-telewizyjnym kręgu snuliśmy scenariusze na Juratę. Radykalny przewiduje, że Merkel wyciągnie z torby garść pieczonych ziemniaków zawiniętych w Tageszeitung mówiąc: Nieprawda, że Polska nic nie zyska na niemieckiej prezydencji. W łagodnym pani kanclerz spontanicznie proponuje rozpalenie ogniska i pyta, co w nim można upiec.

Takieśmy dziennikarskie szuje, gdy ciśnienie spada. Na obiad były pieczone ziemniaki.

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (87)

Inne tematy w dziale Polityka