Krzysztof Leski Krzysztof Leski
52
BLOG

Odwróceni bez promptera

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 40

Po raz pierwszy jestem po programie 30 Minut naprawdę zadowolony. Pewnie nikogo nie zaskoczę, gdy przyznam, że tematy takie jak WSI czy zabójstwo ks. Jerzego czuję słabiej, bo wiem, że mało wiem i wiele więcej wiedzieć nie mogę.

Wątek domniemanych odwróconych, ale może niesłusznie oskarżonych policjantów to dla mnie temat idealny. Nieco mniej sensacyjny niż powyższe, ale ważny, ciekawy, dający się wizyjnie sprzedać i przede wszystkim niejednoznaczny. To lubię najbardziej - sprawy bez prostych odpowiedzi. Policję trzeba kontrolować, mogą się przy tym zdarzać pomyłki, ale podejrzani muszą mieć prawo do skutecznej obrony. Konflikt dwóch dóbr, oba trzeba chronić, co jednocześnie wydaje się niewykonalne.

Wiem, zaraz przeczytam, że dykcja zła (wiem, możecie mi o tym nie przypominać :), że krawat nie taki, pytania do gościa tendencyjne, a pointa głupia. Pozostanę przy swoim: fajnie było :) Co nie znaczy, że wszystko zagrało. Padł prompter.

Wiecie, taki ekranik pod kamerą, z którego prezenter może czytać. Dziś ekran świecił białą plamą. W reżyserce zaczęli kombinować: biel zmieniła się w błękit z czarnym napisem No signal. Kamera z prompterem odjechała, zastąpiła ją zwykła, program wystartował. Nagle widzę, że ta z prompterem znów podjeżdża bliżej. Na ekranie tekst... dla Marka Cajznera, do programu Studio Świat o 20.50.

Tak się ubawiłem, że ledwo zauważyłem, iż kolejny odcinek reportażu się skończył i czas, bym coś powiedział i zadał pytanie gościowi. Wyznam, że w 30 Minutach zwykle korzystam z promptera. Wolę mówić z głowy - w rozmowie to niezbędne, by nie stała się ona wymianą pytań-gotowców z odpowiedziami gościa, które aż się proszą o reakcję. Ale gdy chodzi o merytoryczny łącznik dwóch części reportażu, prompter się przydaje: z głowy powiem to, co powiedzieć chciałem, ale np. w 35 sekund zamiast planowanych 20. A to już może być katastrofa.

PS. Dlaczego musimy się starzeć? Oto stoję z kumpelą przy ladzie bufetu studia nr 5 (30 Minut robimy w S4). Nagle ona mówi: - O, Wroński, co on tu robi? - Gdzie? - pytam, bo nie zauważyłem. - Właśnie przeszedł za twoimi plecami i wszedł do studia - ona na to. Idę i ja, znajduję Wrońskiego i robię mu wymówki, że znajomych olewa (przyganiał kocioł... ;). - Nie zauważyłem - rzecze on. No właśnie. Przy okazji donoszę, że w S5 coś nagrywano, było ze sto osób publiki, a w grupce dziennikarzy - zaproszonych lub może panelistów - widziałem jeszcze jednego Czerwonego z Salonu24. Ale nie powiem, którego, bo może to ma być niespodzianka :)

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (40)

Inne tematy w dziale Polityka