Krzysztof Leski Krzysztof Leski
32
BLOG

Odczepcie się od Platformy!

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 116

Platforma jaka jest, każdy widzi. Często wywołuje salwy śmiechu. Od roku pokazuje, jak być liberalnym inaczej, co rusz potyka się o własne nogi, np. o Gliwice. Nie rozumiem, po co dokładać jej jeszcze za to, co przewiną nie jest.

Z okazji debaty w Fakcie znów głośno o POPiSie i jego braku, tudzież o przyczynach tego braku. Jest w tych sporach wątek, który bawi mnie niezmiennie od kampanii 2005. Wątek, jakoby Platforma nie miała programu i nie sprawdzała się jako opozycja.

Tezę tę PiS forsował tak uparcie, aż przemówił również do ludzi, którzy raczej nie byli i nie są zwolennikami IV RP. Niedawno tu, w Salonie24, o nędzy programowej PO napisał Łukasz Warzecha. Zagroziłem mu wtedy, że rzucę rzecz na szersze tło dziejów opozycji po 1989. Rzucaj, odpisał. Trochę mi zeszło i w końcu rzucam.

W Sejmie kontraktowym (1989-1991) opozycją miał być Obywatelski Klub Parlamentarny, ale w efekcie paru manewrów do roli opozycji sprowadzony został klub PZPR. Co robił? Głównie siedział cicho, popierał wiele projektów rządowych, czasem szeptem upominał się o uszanowanie jakichś domniemanych sukcesów PRL-u.

W bałaganie kadencji 1991-1993 role się zmieniały, prawie każdy klubik zaliczył pobyt w koalicji i w opozycji. Spójnych wystąpień programowych tej ostatniej nie pamiętam, prócz jakże zgodnego Olszewski musi odejść w czerwcu 1992.

W Sejmie 1993-1997 SLD i PSL zgarnęły 2/3 głosów. Największy klub opozycji - Unia Wolności - protestował z polotem, gdy rząd psuł prawo pracy, ale współpracował w pisaniu nowej konstytucji. Białych ksiąg nie wydawał.

W kadencji 1997-2001 AWS rządziła, ale wykruszała się. SLD (ponad 160 posłów) już w połowie kadencji stał się najsilniejszym klubem. Kontynuując strategię Tak dalej być nie musi, SLD miał w programie konferencje prasowe jako kontry na każdy ruch rządu i serdeczne witanie demonstracji pod KPRM. Gdy z czasem do opozycji wobec własnego rządu przeszła AWS, zachowywała się podobnie.

W poprzedniej kadencji (2001-2005), znów SLDowsko-PSLowskiej, główne kluby opozycji - PO i PiS - były czytelne. Wiadomo było, z czym się nie godzą i co obiecują zmienić. Wystarczyło na kolejne wybory, do których PO szła ze sławionymi przez PiS19 kartkami, a PiS - z obszernym, ale czysto publicystycznym programem.

Po nich, uchyliwszy się od koalicji, PO powołała gabinet cieni, który mało zdziałał, ale wydał księgę Rokity. W maju konferencja programowa ma napisać pełen program.

Tylko po co? W obecnym polskim systemie parlamentarnym gwałtowny przewrót sejmowy jest niemal niemożliwy. W obecnym stanie państwa i prawa program trzeba pisać na nowo co pół roku, bo zmieniają się punkty odniesienia. Jak zaś wiadomo, w najważniejszym wyborczo medium - telewizji - nie da się przyzwoicie przedstawić niczego, co jest dłuższe niż jednak kartka.

Z punktu widzenia marketingu politycznego szeroki program opozycji nie ma więc większego sensu, a w połowie kadencji - wręcz żadnego. To tylko trwonienie sił i kasy. Koalicja wyznacza pola starć, decyduje, o czym parlament ma debatować, a opozycji pozostawia rolę clowna z elementami Rejtana. Wiosną 2009 PO będzie musiała się określić - czy chce się ścigać z PiSem w socjalności, czy zaproponuje powrót do liberalizmu. Na razie mamy wiosnę 2007 i co innego na głowie.

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (116)

Inne tematy w dziale Polityka