Mamy za swoje. Wszystkie elektromedia, a i te papierowe także, od wczoraj trąbiły o przełomowym spotkaniu J.Kaczyński-Tusk. TVP3 zresztą też, choć robiłem, co mogłem, by sprawie nadać właściwe proporcje. Wszak nawet słowo spotkanie jest nie na miejscu - sugeruje bowiem, że któryś z panów zaproponował rozmowę. Nie było przecież żadnej woli rozmów, lecz tylko nieco niespodziewane przyjęcie przez obie strony zaproszenia Faktu. Nikt inny nawet nie wpadł na taki pomysł.
Dziś wszystkie elektromedia przez cztery godzny czatowały najpierw pod gmachem Alexa Springera, a potem w newsroomie Faktu na IV piętrze. Wszystko po to, by nagrać kilka nieznaczących zdań obu polityków oraz sfilmować i sfotografować to, co tak urzekło Pawła Wrońskiego - uścisk dłoni. Wyobraźcie sobie, że antenę satelitarną przywiozła nawet Superstacja, a jej dziennikarka miała stamtąd lajfa!
Łukaszu, nie twierdzę, że to Twoja wina, choć pewnieś maczał w tym palce. Tłum ludzi postał sobie na deszczu, a potem kłębił się w Waszym newsroomie. Teraz Ty bądź łaskaw wybrać sobie termin przed końcem bieżącego miesiąca, weź płaszczyk i czapeczkę i wykonaj czterogodzinną stójkę, dajmy na to, pod gmachem TVP. PS. Wieczorem, gdy dotrę do domu, obiecuję mały fotoreportaż. Na razie kwitnę jeszcze w Sejmie :(


Komentarze
Pokaż komentarze (9)