Rozumiem, że od czasu kilku incydentów za naszymi wschodnimi granicami chwilowa zawartość alkoholu we krwi Aleksandra Kwaśniewskiego jest przedmiotem sporego zainteresowania publicznego. Sytuacja ta najwyraźniej w niewielkim tylko stopniu uległa zmianie po grudniu 2005, kiedy to Oluś przestał być prezydentem.
Po moim poście o niedoszłym seppuku Józefa Oleksego otrzymałem wiele pytań, czy nazywając Józia w swej odpowiedzi kretynem i zdrajcą - A.K. był pod wpływem.
Przeprowadziłem więc niewielkie śledztwo wśród znajomych. Z przykrością donoszę, że nie mogę nic napisać o tym, w jakim stanie A.K. udzielał dziś rano wywiadu na warszawskim Okęciu. Osoby, które miały z tym wywiadem cokolwiek wspólnego, upoważniły mnie jedynie do stwierdzenia tego, co sam zauważyłem: iż A.K. mówił bez istotniejszych trudności dykcyjnych, nie miał też problemów z gramatyką ani treścią.
Ustaliłem natomiast, że A.K. leciał wczoraj z Warszawy do Brukseli klasą business, w której alkohol jest za darmo. Następnie brał udział w wystawnej kolacji wydanej przez jednego z wysokich dostojników unijnych. Dziś wracał do Polski także klasą business. Jako biegły na tym kończę, Wysoki Sądzie, pozostawiając innym wyciąganie wniosków.


Komentarze
Pokaż komentarze (42)