Krzysztof Leski Krzysztof Leski
212
BLOG

Mam dla was autograf Lavona Volskiego

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 89

Otóż i on obok, na byle świstku, jaki miałem przy sobie. To chyba pierwsza taka dedykacja świetnego rockmana dla Salonu24. O białoruskim rocku, na poły podziemnym, czytałem dotąd niewiele. Parę dni temu - nieco więcej, z okazji artykułu bodajże w Życiu Warszawy o sporach kapel z Białorusi z TVP - organizatorem koncertu Solidarni z Białorusią, z okazji Dnia Woli, czyli białoruskiego Dnia Niepodległości.

Ucieszyłem się, gdy odlajfowawszy swoje z nasiadówy SLD usłyszałem, że moja fabryka przerzuca mnie na Plac Zamkowy. O 17.30 powiedziałem tyle, ile dowiedziałem się od organizatorów. Niemal wszystko okazało się potem nieaktualne :) Na 20.30 umówiłem się z Lavonem Volskim (pisownia), liderem kapeli Niezależna Republika Marzeń.

Umówiliśmy się przy estradzie pod samym Zamkiem, nasza kamera stała koło kościoła św. Anny - i cud, że udało nam się na czas przepchnąć przez tłum, którego całkiem się nie spodziewałem. Przez parę chwil poczułem się dumny, że jestem Polakiem, że należę do narodu, który tak tłumnie przybył na imprezę solidarnościową. To nic, że wielu przyszło po prostu posłuchać muzyki może nawet nie wiedząc, co to za okazja.

Gdy potem wraz z moją K. eskortowałem Lavona pod estradę, spiker zapowiadał, że za 20 minut zacznie się właściwy koncert i że zagra m.in. Volski, lider grupy, która u siebie nie może nawet wydawać płyt. - Z tymi płytami to przesada - mruknął Lavon. Jako doświadczony rewolucjonista pocieszyłem go, że rewolucja wymaga przesady.

A potem zaczął się koncert. Grali i śpiewali znani Polacy w dziwnych składach - mixy solistów, mieszanki kapel. O dziesiątej wystąpił mix polsko-białoruski. Lavon pojawił się na sam koniec, w białoruskim mixie po to tylko, by zagrać słynne Ja naradziŭsia tut - wspólne dzieło kilku białolruskich kapel. Wiedziałem już, że przyjechał bez NRM, ale jednak liczyłem, że usłyszę Trzy żółwie ze smutnym refrenem - Ty nie czakaj! Siurprezu nia badzie... Nie usłyszałem, organizatorzy mieli inne plany.

I zrobiło mi się trochę łyso. Sam Lavon mówił mi wcześniej przed kamerą TVP3, że nie ma do nikogo pretensji i cieszy się, że jest taki koncert, a on moż tu być. Wiem jednak, że choć artykuł w Życiu Warszawy był nieco przesadzony - był mały konflikt na tle prośby TVP, by jak najmniej śpiewać po białorusku, by nie ryzykować spadku oglądalności transmisji. A tak czy tak można było pozwolić odegrać w poświęconym Białorusi koncercie większą rolę Białorusinom. I coś powiedzieć polskiej publiczności o tym, kim jest np. Lavon Volski. Bo podczas samego koncertu nie było o tym słowa. A ten facet przecież coś ryzykuje robiąc to, co robi.

Małą galeryjkę, sporządzoną po ciężkich trudach, zamieszczam tutaj. Niestety znane mi darmowe narzędzia galeryjkowe mają liczne wady, zawsze muszę coś poprawiać, dlatego biedziłem się nad tym postem 4 godziny. Przepraszam...

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (89)

Inne tematy w dziale Polityka