Słów Jarosława Kaczyńskiego o lewicy słuchałem z przyjemnością, choć bez zaskoczenia. O to, co powiedział lider PiS ludzie lewej strony polityki zabiegają przez ostatnie 20 lat. Raczej bezskutecznie, ciągle słowo lewica to tylko wyrażenie wewnątrz samych zwolenników, przeciwnicy nadal posługują się słowami w ich mniemaniu lepiej oddającymi istotę rzeczy (komuchy, lewaki, etc.). I nagle taka szansa. Straszne.
Boję się tego, właśnie jako socjaldemokrata. Bo to na moich oczach zostało ściągnięte odium PZPR z ludzi SLD. A to najgorszy z możliwych scenariusz. Bo nigdy nie uwierzę w przemianę ludzi stamtąd. Pozorne ruchy, jakieś próby zmiany image to jedynie socjotechniczny zabieg, zwany dziś marketingiem politycznym. Oto jesteśmy inni, to są nowi ludzie. Czy jednak przypadkiem tuż w początkach maja znów w SLD pojawiły się takie osoby jak Miller czy Oleksy? I czy przypadkiem już dwa dni po wyborach pan Oleksy występuje w Trójce i w TOK FM? Nic nie dzieje się przypadkiem, nie w polityce SLD.
Jedynym mądrym posunięciem, mogącym prawdziwie ideowa lewicę skierować na powrót na scenę polityczną, było uprzedzenie tego ataku i poparcie dla Jarosława Kaczyńskiego już w I turze i to oficjalnie i z fanfarami. O czym zresztą pisałem tu http://www.mlodzisocjalisci.pl/pl/Publikacje/5,Mroczko:-Dlaczego-lewica-powinna-wybrac-Jaroslawa-Kaczynskiego
Niestety, bezskutecznie. I teraz mamy sukces SLD, który był do przewidzenia, przecież kryzys zawsze jest dobry dla poparcia dla lewicowych ugrupowań. Po raz kolejny w polskiej polityce okazuje się, że partykularne interesy i wewnątrzorganizacyjne spory są ważniejsze od długofalowych poczynań. Oczywiście, sukces Napieralskiego to tylko dwutygodniowy karnawał, ale dla innych lewicowych ugrupowań to kolejna klęska. Szkoda. To mógłby być jeden z pierwszych kroków do prawdziwego odrodzenia się ugrupowań prawdziwie lewicowych. A stamtąd już byłby krok do koalicji z chadeckim PiSem.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)