Politycy z Po i sympatyzujących ugrupowań są bardzo zapatrzeni w zagraniczne wzorce. Ten nurt w polskiej polityce obecny jest od dawna, aby tylko sięgnąć do III RP - Wałęsa w swoim czasie obiecywał "drugą Japonię", potem słyszeliśmy od pana Tuska o zbudowaniu "drugiej Irlandii", teraz pan Dutkiewicz, prezydent Wrocławia namawia do zrobienia ze Śląska (na razie Dolnego, choć już politycy PO podchwycili hasło) "drugiej Bawarii". Zresztą olśniło pana Dutkiewicza po tym, jak pojechał m.in. do Wałbrzycha i stwierdził, że nie wiedział (sic!) o biedzie w regionie.
Ja patrzę na to podejrzliwie z dwóch powodów. Po pierwsze szybko okazało się, że ten ogromny sukces gospodarczy był bańką giełdową, polegająca na "nadmuchaniu" gospodarki przez spekulacje giełdowe, nie mające odbicia w rzeczywistości. Po drugie jestem Polakiem, mieszkałem kilka lat na emigracji i wiem dobrze, co się czuje (tęsknota, smutek i ciągłe poczucie bycia nie u siebie) i żadne pieniądze nie sa w stanie tego wynagrodzić. Wróciłem tu, by być u siebie i budować coś dobrego w tym kraju, bo to mój kraj.
Naprawdę zamiast budowania "drugiej ..." wolę budować nowoczesną i silna Polskę. I nie traktuję tego w kategoriach przyjmowania w sposób bezkrytyczny obcych wzorców. Polska mysl ekonomiczna, społeczna, techniczna nie są wcale złe, są za to nieudolnie wykorzystywane. Powiem kilka słów tylko ze "swojego podwórka", ale odnosi się to do wszystkich właściwie dziedzin życia.
Mówi sie tyle o edukacji, a jednocześnie coraz głośniej powtarzana jest mantra o płatnych studiach. Doktoranci nie są pracownikami według prawa, nie mają płaconych składek i zarabiają 1000 złotych miesięcznie. Czy to nie jest prosta droga do skazania ich na emigrację? Cieszą się media i politycy liczba dwóch milionów studentów, jednocześnie wszyscy dobrze znają koszmarnie niski poziom tejże wiedzy. Dzisiejsza matura to kpina z wszystkich tych, którzy zdawali ja przed kilkoma dziesięcioleciami, a kompletnie poroniony pomysł likwidacji szkół zawodowych powoduje, że brak nam wykwalifikowanych robotników i techników. Nie bez znaczenia jest fakt coraz większej popularności szkół policealnych, które dają fach w ręku. Istnienie gimnazjów oznacza coraz wieksza alienacje nastolatków, rzucanych nagle, w wieku 12-13 lat w obce sobie środowisko bez żadnego przygotowania, co stanowi doskonałą pożywkę dla wszelkiej maści gangów, narkotyków i patologii, bo natura nie znosi próżni i ktoś musi zająć się tą pozostawioną sobie młodą grupą Polaków. Ostatnio byłem w jednym z wrocławskich kuratoriów oświaty - 6 osób ma zajmować się ponad 30 tysiącami uczniów. Czy trzeba coś jeszcze dodawać?
Zajmijmy się zatem budowaniem naszego kraju, rozwiązujmy problemy tu i teraz, nie oglądając się na władzę i polityków, bo oni są zajęci walkami o własne priorytety i cele. Organizujmy stowarzyszenia, grupy i koła i działajmy tam, gdzie mieszkamy. Bo tylko to osiągniemy, co zrobimy sami


Komentarze
Pokaż komentarze (1)