11 listopada to dzień szczególny, to dzień naszej największej dumy z tego prostego faktu, że jesteśmy jednym narodem, połączonym w jedno językiem, tradycją i obyczajem. Narodem, który potrafił zawsze podnieść się po upadku. I nic nie jest w stanie tego zmienić, nieważne jak mocno nas nasza polskość będzie uwierać, jak bardzo starać się będziemy zostać europejczykami lub jak bardzo będziemy odmawiać innym prawa do odmiennego zdania na temat ładu w naszym kraju.
Nie raz już pisałem w tym miejscu o tym, by ludzie związani ze światopoglądem lewicowym zajęli się przywracaniem słowom ich dawnego charakteru. Po latach propagandowej nowomowy słowa "socjalizm" czy "Polska Ludowa" znaczą dla odbiorców zupełnie coś innego niż pierwotnie. Jak dotąd nie zauważyłem jeszcze prób takich działań, bo wymyślne konstrukty Krytyki Politycznej z całą pewnością nie są czymś takim, pozostając poszukiwaniem zupełnie nowych form.
Nadchodzące Święto Niepodległości, z mojej perspektywy najważniejszej daty w kalendarzu rocznic narodowych, wydaje mi się dobrym momentem na podjęcie próby odzyskania zawłaszczonych i właściwie zgwałconych słów naszego języka. Zadanie o tyle trudne, że wymagające naprawdę wiele samozaparcia, potrzebnego do odpierania wielu zarzutów. Zarzutów, podkreślam, padających z obu stron sceny politycznej. Dla współczesnej prawicy żaden lewicowiec nie zasługuje na miano patrioty, bagaż konotacji ze znienawidzonym ustrojem realnego socjalizmu PRL jest zbyt wielki. Dla ludzi na lewicy natomiast patriotyzm to niemalże synonim słowa faszyzm i niewielu ludzi zdaje się rozumieć kwestię narodową szerzej. Kiedy mówię o patriotyzmie, wielu ludzi o lewicowych poglądach przeciera oczy ze zdumienia, nie mogąc pojąć poglądu, według którego socjalizm i patriotyzm nie wykluczają się wzajemnie, że postulaty równości i sprawiedliwości, także tej ekonomicznej, oznaczają właśnie umiłowanie Ojczyzny.
Przypomnienie w tym dniu o zasługach członków Polskiej Partii Socjalistycznej w walce z zaborcami jest chyba dobrym punktem wyjścia do zrozumienia i przewartościowania pojęcia patriotyzmu. Dziś chyba tak samo potrzebnym jak wówczas, gdy budowano wolną Polskę.
Wspomnienie zasług pierwszego premiera Jędrzeja Moraczewskiego, Leona Wasilewskiego i Ignacego Daszyńskiego z całą pewnością może być pomocne w przywrócenie innego rozumienia pojęcia socjalizm. Nie tylko przez zadeklarowanych zwolenników lewicy.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)