krzysztofmroczko krzysztofmroczko
233
BLOG

1 listopada

krzysztofmroczko krzysztofmroczko Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 1

 Na ratuszowym zegarze wolno i donośnie biła godzina dwunasta… godzina duchów.

           Był 1 listopada, cudna polska jesień szła spokojnie przez naszą ziemię, i gdzie tylko stąpnęła spadał liść z drzewa, marł kwiat szronem owiany, chłód śmierci wiał z każdej strony, smutna poważna jesienna noc 1 listopada, noc duchom poświęcona, pamięci drogich zmarłych, wspomnieniem przeszłości.

           Na cmentarzach jasno od lampek, kwieciem zasłane mogiły i tylu żywych przy tych, co dawno w ziemi spoczywają.

Dwunasta… zaległa wszędzie cisza…, cisza, smutek i tajemniczość, zegar bić przestał.

Aż nagle na siwym koniu z krwawą raną w piersi na plac Teatralny Warszawy wolno wjechał rycerz odrodzonej Polski, rycerz spod Czerwonego Sztandaru, co wiernie bronił praw i czci Polaków, towarzysz ciężkiej pracy konspiracyjnej, bojownik o prawa szarych mas – Sulkiewicz. Stanął, rozejrzał się w koło i cicho zawołał: „Towarzysze, gdzież wy?”.

Na to wołanie z różnych stron przybyły jasne duchy bohaterów: młodego studenta Waryńskiego, co pierwszy w murach fabryki Rudzkiego zakładał PPS, dalej świetlana postać Okrzei, za nim dumny, czysty duch Montwiłła Mireckiego, Barona, nieśmiertelnego Traugutta, z krwawą pręgą od stryczka na szyi, krwawe widma pięciu poległych i tylu, tylu bezimiennych szarych bohaterów, na których mogiły nikt dziś nie rzucił wiązanki kwiecia, którym kiedyś brzęk kajdan, stryczek, czy tajgi Sybiru były nagrodą za mękę lat, za walkę życia całego, za łzy matek, sióstr, żon i dzieci.

           Stanęły duchy, duchy czyste poprzedników naszych, by choć zza świata spojrzeć na kraj umiłowany, by zobaczyć tych co kontynuują dalej ich ideę szczęścia dla innych.

           I nie zaszły chmurą czoła bohaterów, nie ściągnęły się boleśnie usta, nie zapiekły ogniem żywym dawne rany, bo oto ujrzały duchy poważną zatroskaną twarz Wodza narodu Piłsudskiego, stojącego wiecznie na posterunku, nad życie miłującego Polskę i jej lud, dalej siwe oczy drugiego Wodza, Wodza szarej braci robotniczej, towarzysza „Antoniego”, a za nimi nieprzeliczone szeregi tych, co idą śladami zmarłych bohaterów, tych, których do szczęścia wiedzie dawny towarzysz Wiktor i Antoni, wielkie szeregi robotniczej Polski.

           I odeszły spokojnie duchy, duchy wielkich rycerzy idei wolności Ojczyzny i Socjalizmu.

           A na stokach Cytadeli, kędy wieszano najlepszych synów Polski, starym proletariackim zwyczajem pochyliły się sztandary w spracowanych niesione dłoniach, by hołd oddać bohaterom, by złożyć przysięgę umarłym, że nie spocznie lud roboczy, dopóki choć jedna kropla goryczy zostanie na ziemi, póki choć jedno serce niedolą znękane, póki sztandar czerwony nie załopocze zwycięsko nad światem, śpijcie spokojnie duchy wielkie, spuściznę, którą przekazaliście nam, jak świętość nosimy i nie spoczniemy, póki nie zwyciężymy.

           Wam zaś cześć i chwała.

 

Józef Klimczak [?], Czyn – pismo Młodzieży Rewolucyjnej PPS dawnej Frakcji Rewolucyjnej, 1.11.1929.

Wrocławianin z urodzenia i przekonania. Myślę szybko, nie owijam w bawełnę. Nadal wierzę w dziennikarstwo obywatelskie, dlatego prowadzę portal osiedlowy Wrocław Leśnica Info. Tutaj już nie piszę o polityce, zostawiam to hunwejbinom i sekretarzom. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura