Z dużym zdumieniem przeczytałem tekst Przemysława Prekiela na stronach "Przeglądu Socjalistycznego" pod tytułem "Każdy 13 grudnia" http://przeglad-socjalistyczny.pl/aziemski/550-kady-13-grudnia.html. To zdumienie rosło z niemal każdą linijką tekstu i kiedy skończyłem, postanowiłem odpowiedzieć. Najlepiej w takiej właśnie formie, bo chciałbym pokazać odmienny sposób myślenia, również obecny na lewicy, zwłaszcza wśród młodych członków PPS. Mój tekst raczej nie będzie tak obszerny, ale postaram się odnieść do wszystkich tez tekstu pana Prekiela.
Po pierwsze - generał. Dzięki historii najnowszej słowo "generał" nieodmiennie kojarzy się z postacią Wojciecha Jaruzelskiego. Pozostawiając nawet (obecnie moim zdaniem dokładnie wyjaśnioną przez radzieckich towarzyszy) kwestię "bratniej pomocy" wojsk Układu Warszawskiego, chciałbym zwrócić uwagę na jeden, dziś właściwie całkowicie pomijany, fakt. Otóż, według mnie, internowanie Edwarda Gierka i "jego" ludzi, pokazuje doskonale prawdziwe oblicze i motywy działania ekipy generałów. Ta brutalna walka o władzę, upokorzenie ludzi za lata służby pod ich rządami, pokazuje kim był (i zapewne nadal jest) nasz współczesny "Konrad Wallenrod". Ten fakt polecam przemyśleć wszystkim, zwłaszcza tym, którzy w generale widzą zbawcę ojczyzny w obliczu wojny z całym blokiem demoludów.
Podobnie jak Prekiel oceniam ówczesną "Solidarność". Fakty, jakie podaje, znajdują potwierdzenie w relacjach Kuronia, Mazowieckiego, Lipskiego i innych. To prawda, że opozycja była już w 1981 podzielona, że pojawiły się różne postaci szukające łatwej posady, władzy i układów. Podobne rzeczy można wyczytać w protokołach z I Zjazdu, zwłaszcza w sprawie KOR-u. Jednak ten sam zjazd uchwalił program "Rzeczpospolitej Samorządnej", co do dziś pozostaje niemalże modelowym przykładem tego, co mogłaby za swój program polityczny uznać partia socjal demokratyczna, gdyby taka w naszym kraju istniała. Ale to już temat na zupełnie inny tekst.
Kwestia uratowania tysięcy istnień Polaków dzięki tak przemyślnej decyzji Jaruzelskiego również jest otwarta. Zgadzam się, że na Zachodzie nikt nie chciał umierać za Gdańsk, zresztą nie po raz pierwszy w naszej historii. Ale dawanie wiary w programy ówczesnego "Dziennika" ukazujące magazyny broni, ponoć zarekwirowane opozycji, jest dla mnie krokiem zbyt naiwnym. Owszem, robotnicy strajkujący w grudniu 1981 roku byli zaopatrzeni w metalowe rurki, pałki i inne przedmioty. Ja się im jednak nie dziwię, wielu z nich pamiętało poprzedni grudzień, kiedy zabijano robotników na Wybrzeżu. Pamiętano brutalność milicji po radomskich zamieszkach w 1976 roku, zdawano sobie sprawę z groźby rozjechania strajkujących robotników przez czołgi, nieważne czy z czerwoną gwiazdą czy biało-czerwoną szachownicą na burcie.
Owszem, związek był zbyt słaby i rozbity wewnętrznie, by przejąć władzę. Ale przecież na pewno tego nie wiemy, a wprowadzenie stanu wojennego przeciągnęło odzyskanie wolności na długie lata, zniszczono całkowicie nie tylko duch w narodzie, ale także gospodarkę, kulturę i naukę, zmuszając wielu do bezpośredniej lub mentalnej emigracji. Z całą pewnością stan wojenny był złem, i to wcale nie "złem koniecznym" lub "mniejszym złem". To największa zbrodnia komunizmu, nawet nie ze względu na liczbę ofiar śmiertelnych, ale przede wszystkim na złamaniu ducha narodu i podzielenia go na dwie części, tak samo mocno jak w latach czterdziestych, kiedy komuniści zdławili wszelkie partie polityczne i ruchy społeczne im przeciwne.
Znamienne jest także i to, że zwolennicy stanu wojennego porównują stan wojenny do zamachu majowego. Mimo mojego, nieco złożonego, stosunku do postaci Marszałka, daleki jestem od czynienia znaku równości między tymi dwoma postaciami, bo to, mówiąc kolokwialnie, "nie ta liga". Ponadto uważam, że w przypadku każdego zamachu stanu, powinno się, zwłaszcza w sytuacji "odzyskania wolności", surowo i sprawiedliwie osądzić. Zresztą, tutaj pan generał może spać spokojnie, w III RP nie ma kary śmierci.
Uważam zresztą, być może nieco zbyt naiwnie, że ludziom określającym się jako lewicowcy, po prostu nie wypada pisanie czy mówienie o władzy strzelającej do robotników, do ludzi pracy. Lewica jest przecież dla nich, nie na odwrót.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)