krzysztofmroczko krzysztofmroczko
314
BLOG

Pożytki płacy minimalnej

krzysztofmroczko krzysztofmroczko Polityka Obserwuj notkę 4

 Z nowym rokiem powrócił temat płacy minimalnej. Oczywiście powrócił niemal niezauważony, pogardliwie pominięty przez media. Dużo bardziej interesujące z punktu widzenia oglądalności są przecież przepychanki wokół katastrofy smoleńskiej, jakby po wielu miesiącach istniał jeszcze w naszym kraju ktokolwiek mający złudzenia co do wyjaśnienia tej wielkiej tragedii.

Płaca minimalna jest też mało popularna, wpisuje się bowiem w pewien ustalony już propagandowo schemat. Z jednej strony mamy tych głupich, roszczeniowych związkowców, którym ciągle mało, ciągle czegoś chcą i przeciw czemuś protestują, zamiast pracować dla dobra własnego i kraju. Po drugiej stronie mamy organizacje zrzeszające pracodawców wraz z towarzyszącymi im ekspertami, zazwyczaj dobranymi na zasadzie wspólnoty poglądów i zasiadającymi ramię w ramię w zarządach.

Związkowcy po raz kolejny mówią o powiększającej się przepaści między dochodami Polaków a innych krajów unijnych. Zagwarantowane przez rząd 1386 złotych brutto oznacza 334 euro miesięcznie. To nieco ponad 42 procent średniej pensji. Na dodatek w pierwszym roku pracy zupełnie legalnie, zgodnie z zapisami prawa pracy, można płacić jedynie 80 procent tejże kwoty, czyli 1053 złote. Po odjęciu wszystkich obowiązkowych składek zostaje naprawdę niewiele.

Druga strona barykady koncentruje się na wykazaniu, że wprowadzenie w naszym kraju wyższej płacy minimalnej zrujnuje gospodarkę i społeczeństwo. Wcześniej mówiono o tym, że nie można podnieść pensji minimalnej, bo uczyni to naszą rodzimą produkcję zbyt drogą. Drogą oczywiście dla zagranicznego kapitału, który szuka w naszym kraju taniej siły roboczej. Trochę to dla mnie było dziwne, jako że nie mogłem pojąć, dlaczego polscy pracodawcy martwią się o problemy zagranicznych firm, zamiast z nimi konkurować. Dziś pojawia się nowa melodia w tej starej już piosence. Wykorzystując sytuację noworocznych podwyżek polscy przedsiębiorcy uderzyli w ten sam ton. Tłumaczą teraz, że wzrost płacy minimalnej spowoduje podwyżki cen niemal wszystkich artykułów. Znów wstyd się przyznać, że nie rozumiem. Jakim cudem zdrożeją produkty z chińskich fabryk czy francuskich lub włoskich farm, skoro w naszym kraju produkcja już praktycznie umarła?

Pracodawcy wiedzą jednak dobrze, co robią. Nieważne są dla nich jakiekolwiek przyczyny i skutki, prawdziwe czy nieprawdziwe. Chodzi tylko o to, by zaoszczędzić, by mniej wydać, by zarobić. Oczywiście, głośno mówią o inwestowaniu, o rozwoju i ekspansji na nowe rynki zbytu. Nie dodają tylko, że robią to wszystko kosztem pracowników. Ostatnie badania małych i średnich przedsiębiorstw mówią jednoznacznie, że właściciele nie myślą o fundowaniu szkoleń swoim pracownikom. Człowiek jest mniej warty w ich ocenie od majątku trwałego, co poniekąd można zrozumieć – nie da się wpisać ludzi w koszty amortyzacji.

Płaca minimalna nie rujnuje gospodarki. Podobne batalie toczono w Wielkiej Brytanii zanim zdecydowano się wprowadzić na próbę płacę minimalną. Dziś, po 12 latach wiadomo, że nie zrujnowało to gospodarki, a niemal 90 procent przedsiębiorców nie uważa, by ustawowe zapisy dotyczące wysokości podstawy pensji były w jakikolwiek sposób dla nich istotne. Rozumiem jednak różnice w myśleniu – u nas wciąż jeszcze tnie się koszty zaczynając od pracowników, nierzadko stosując mało subtelny szantaż typu „jak się nie podoba to droga wolna, jest dziesięciu na Twoje miejsce”. O takich drobiazgach jak zapewnianie odzieży roboczej czy napojów w upały nie wspominając.

Pożytki z większych pensji są widoczne dla każdego, kto zdecyduje się obiektywnie spojrzeć na temat. Ludzie w naszym kraju nie oszczędzają swoich pieniędzy, konsumując właściwie wszystkie swoje dochody. Producenci nie chcą jednak dostrzec, że lepiej zarabiający wydawaliby swoje pieniądze na ich produkty, na usługi, na przyjemności dla siebie i swoich rodzin. Środki wydane na pensje szybko wróciłyby do nich w postaci zwiększenia obrotów. Większe pieniądze w portfelu mogłyby zwiększyć popyt na towary i usługi, a kryterium ceny, dziś najważniejsze dla ogromnej większości Polaków, stałoby się drugorzędne, ustępując miejsca jakości.

Oczywiście, trudno przełamać wieloletnie stereotypy i przyzwyczajenia, ale jeśli nie zrobi się pierwszego kroku, może się niedługo okazać, że oszczędności kosztem pracowników nie zapewniły przetrwania firmy. Wtedy jednak będzie już za późno. 

Wrocławianin z urodzenia i przekonania. Myślę szybko, nie owijam w bawełnę. Nadal wierzę w dziennikarstwo obywatelskie, dlatego prowadzę portal osiedlowy Wrocław Leśnica Info. Tutaj już nie piszę o polityce, zostawiam to hunwejbinom i sekretarzom. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka