Jako miłośnik czystego powietrza i porządku w grodzie nad Odrą z entuzjazmem przeczytałem wzmiankę o nowym elektrycznym pojeździe wrocławskiej Straży Miejskiej. Moje szczególne uznanie wzbudziła informacja rzecznika producenta o kosztach eksploatacji, zwłaszcza w obliczu nieustannych problemów finansowych Straży Miejskiej, co miało ograniczać mobilność i efektywność. Pomyślcie Państwo tylko - 6 zł za 100 kilometrów! Przy obecnych cenach paliwa to niewyobrażalne oszczędności dla miejskiego budżetu. Od razu poczułem się bezpieczniej.
Po lekturze przyjrzałem się zdjęciom. I przeżyłem szok! Połowa tego samochodu to reklama firmy sponsorującej miastu to cudo techniki. Tej samej, która ufundowała podgrzewane ławki w mieście. I tej samej, która niedługo będzie budowała w naszym mieście elektrociepłownię. Oczywiście dla dobra mieszkańców...
Reklama prywatnej firmy na mieniu organizacji publicznej, opłacanej z pieniędzy podatników wydaje mi się nadużyciem. Jak ktoś dowcipnie zauważył na forum GW nie wiadomo, czy ludzie z tej firmy będą mieli ulgi u strażników jeśli zostaną przyłapani na popełnieniu wykroczenia. Jestem w stanie zrozumieć kłopoty finansowe, ale jednak pewnych granic przekraczać nie wolno. W tym wypadku granic dobrego smaku.
Przecież idąc za takim rozumowaniem może się niedługo okazać, że nasi radni sformułują nowe wzory mundurów strażników miejskich i zaczną sprzedawać, wzorem sportowców, powierzchnię reklamową na ich plecach czy ramionach. Skoro na autach można, to czemu nie? Zawsze też da się to uzasadnić brakiem środków, oszczędnościami dla budżetu miasta i troską o dobro obywateli.
Strażnicy nie mają lekkiego życia. Dajmy im choć odrobinę szacunku. Szacunku dla munduru.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)