Dzisiejsza ankieta na salon24 trochę mnie niepokoi. Choć w sumie nie powinna, bo ten mechanizm widać zawsze w trzecim roku od objęcia władzy przez jakieś ugrupowanie. Dziś zatem na proste pytanie „Kto gorszy? SLD czy PO?” dwa razy więcej ludzi odpowiada, że to PO jest największym złem polskiej polityki. Czy tak jest naprawdę?
SLD jawi się przy obecnej koalicji jako partia niemalże wyczekiwana z utęsknieniem przez wyborców. Oto PO jest całkowicie skompromitowana, PiS nie jest w stanie wznieść się ponad vendettę, PSL to tylko przystawka nie posiadająca własnego zdania. I tak na pierwszy rzut oka jest. Ale tylko do czasu, gdy sięgnięmy pamięcią nieco wgłąb.
Nie jest moim zamiarem wybielanie PO, ale czy afera hazardowa i w ogóle sytuacja na Dolnym Śląsku, te wszystkie układy, porozumienia i bluzgi posłów, senatorów i ministrów różnią się wiele od całej afery starachowickiej i eseldowskich baronów, traktujących Polskę niczym pasożyty swojego żywiciela? I czy naprawdę cynizm i obłuda Palikota (sprzed roku) atakującego Kościół różni się czymkolwiek od postawy marszałka Wenderlicha, który zarabiając ponad 150 tysięcy mówi o pazerności Kościoła? I czy nic dla nas nie znaczy powrót do wszystkich mediów Leszka Millera i ludzi ze Stowarzyszenia Ordynacka, skompromitowanych przy okazji rządów w TVP, sprzedaży PZU i, przede wszystkim, w aferze Rywina?
Zgadzam się, że bilans rządów PO jest tragiczny, pod każdym właściwie względem. Przestrzegam jednak przed błędnym rozumowaniem „lepszy SLD niż PiS czy PO”. Podobnie większość uczyniła w 2007 roku – głosując nie „za”, ale „przeciw”. Skutki możemy obserwować na co dzień.
SLD nie jest żadną nową partią, nie jest nawet partią działającą czy myślącą inaczej. To jedyna partia, w której liczy się jedynie głos lidera, nikt inny nie ma nic do powiedzenia. Autorytarne wzorce zastosowane przez bolszewików i opisane przez Lenina w broszurze „O dziecięcej chorobie lewicowości w komunizmie” nie pozostawiają złudzeń. Politycy SLD powiedzą wszystko i wejdą w sojusz z każdym, kto da im więcej władzy. To jedyna partia, której metody działania pozostały niezmienione od lat czterdziestych minionego wieku. Nadal obowiązuje tam model wchłaniania wszystkich podmiotów i podporządkowywania ich sobie, nadal próbuje budować się „jedynie słuszną partię” otoczoną przybudówkami niczym Front Jedności Narodu i wciąż jeszcze nadużywa się słowa „demokracja”, dokładnie tak samo jak przy tworzeniu bloku „krajów demokracji ludowej”. I, co chyba najważniejsze, nadal członkowie tej partii plują jadem na Kościół, tak samo jak robili to ich ideowi przywódcy przez cały okres trwania PRL.
Pamiętajmy o tym nad urnami.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)