Jak co roku 1 sierpnia budzi emocje i gorące spory o słuszność Powstania Warszawskiego. Głosy za i przeciw, wciąż jednakowo silne, stają się – zwłaszcza w mediach wszystkich nurtów i odcieni – kolejnym narzędziem (by nie rzec – bronią) w walce dzisiejszych partii politycznych. Oczywiście, do niczego konstruktywnego to nie prowadzi, nie taki jest zresztą cel takich dyskusji. Tu nikt nikogo nie chce przekonać, nikt też nie słucha racji drugiej strony. Każdy z zabierających głos skoncentrowany jest przede wszystkim na zapewnieniu sobie słyszalności i utwierdzeniu siebie samego w słuszności swych poglądów, co świadczyć ma o prawdziwym i szczerym patriotyzmie.
O powstaniu można mówić w nieskończoność, to jeden z tych tematów, co do których nigdy zgody powszechnej nie będzie. Dobrze to czy źle to już inna kwestia.
Szkoda, że ten dzień staje się po raz kolejny polem bitwy, która nie może być wygrana. Dużo lepiej byłoby, gdybyśmy wszyscy, bez względu na nasze osobiste zdanie w kwestii słuszności podjęcia decyzji o rozpoczęciu walki, zwyczajnie uczcili pamięć i ofiar i ocalałych, pamięć o mieście, którego już nie ma. Tylko tyle i aż tyle.


Komentarze
Pokaż komentarze