Powiedział podczas pierwszej swojej wizyty w TVN w programie Teraz My.
Jak trwoga to do Boga.
Przełamując obrzydzenie i zatykając nos Premier wyruszył w poszukiwaniu elektoratu , który dałby mu upragnione kilka % głosów wykształciuchów w Polsce i w Warszawie.
Bardzo to odważne i godne podziwu , bo wydawało się ,że bez udziału klakierów nie jest w stanie wydusić z siebie słowa.
Czy się uda? - Trzeba próbować. Do odważnych świat należy.


Komentarze
Pokaż komentarze