" to jest sytuację, w której będą możliwe choćby częściowo korzystne dla kraju rozwiązania, czyli jakaś forma choćby częściowej kontynuacji naszej polityki - przyznaje. Zaznacza, że brał pod uwagę wysunięcie kandydatury polityka, który mógłby zyskać poparcie dużej części albo nawet całości PO. - Być może nawet Jana Rokity."(za Wprost)
Odsłania to rąbek tajemnicy na co liczył były premier rozpisując nowe wybory. Sądzę ,że się przeliczył w o wiele większym stopniu. Uważam ,że w 50% liczył na zwycięstwo swojej partii a drugie 50% dawał na sytuację ,że przegra ale będzie miał bezcenną blokującą liczbę mandatów ,czyli 40%+1.
A w takiej sytuacji nie dałoby się odrzucić weta prezydenckiego w sprawie ustaw , które Kaczyńskich najbardziej interesują , czyli zmian w siłowych resortach łącznie z zablokowaniem komisji śledczych , za ustępstwa i ciągłe targowanie o każdą ustawę.
Dzisiaj pozostało weto gospodarcze , bo tutaj mogą liczyć na podobnie myślący i podobnie lokujący elektorat -LID . No ale gospodarkę JK ma w głębokim poważaniu i mogłaby dla niego nie istnieć gdyby nie setki dobrze płatnych stanowisk.
Gospodarka to nie jest to co Misie lubią najbardziej.


Komentarze
Pokaż komentarze