Najciekawsze są niekiedy zapomniane sprawy… II wojna światowa nie zakończyła sporów i procesu kształtowania granic. Wystarczy przypomnieć, że w kilka lat po wojnie istniało quasi-państewko Saarland, nieokreślone „strefy” w okolicach Triestu (podzielone później między Włochy i Jugosławię) i tym podobne twory. Polska nie była wolna od tych napięć.
Ogólnie wiadomo, że stosunki polsko-czechosłowackie po II wojnie światowej dalekie były od ideału. Najbardziej ciążyła oczywiście sprawa Zaolzia, ale mało kto wie że do kilku bardzo groźnych spięć doszło dwieście kilometrów na zachód - na Ziemi Kłodzkiej.
Niemcy wycofali się z "Hrabstwa Kłodzkiego", jak jeszcze wtedy często nazywano tę ziemię, prawie bez walki. Skutkiem tego powstała faktyczna sytuacja "ziemi niczyjej", którą tymczasowo zajmowały wojska sowieckie, ale do której rościli pretensje i Polacy i Czesi. Czechosłowacja powoływała się przy tym na kwestie historyczne (istotnie - przed wchłonięciem Czech przez Habsburgów, była to ziemia czeska) a Polska - na ...Jałtę, gdzie ustalono przecież że tereny aż do Nysy Łużyckiej na zachód mają przypaść nam. Polska wywodziła z tego, że południową granicę tych nabytków powinien wyznaczyć wododział bałtycki (czyli w uproszczeniu - rzeki płynące do Bałtyku dla nas, a te płynące do M. Północnego i Czarnego dla CSRS), co dla Czechów nie było wcale takie oczywiste. Obie strony rozpoczęły pospieszne ściąganie wojsk i ludności cywilnej w ten rejon. Sytuację gmatwało jeszcze dwuznaczne zachowanie Rosjan, którzy zgodnie z zasadą "dziel i rządź", dawali swoje wyrazy poparcia raz jednym raz drugim.
Sukcesem Polski było szybkie wejście do Kłodzka, stolicy tej ziemi. Czesi zajęli wiele miejscowości w okolicy Gór Stołowych - m.in. Mezimesti, Broumov, Pasterkę i Ścinawkę. Tak widzieli to ze swojej perspektywy - oto fragment "Kroniki stacji w Broumove":
"(...) Na broumowskiej stacji nowi, czescy mieszkańcy miasta zjawili się po południu 21 maja 1945 roku. Ich pociąg dotarł tam pod eskortą pociągu pancernego Armii Czechosłowackiej "Marszałek Stalin". Po błyskawicznym przejęciu pobliskich stacji już następnego dnia ruszyły pociągi pasażerskie z Broumova przez Meziměstí do Polic nad Metují. Zawieszono natomiast kursowanie wszystkich pociągów pasażerskich na linii do Ścinawki Średniej. Wkrótce ruszyły i planowe pociągi towarowe, lecz na szlaku do Ścinawki (...) przeważały transporty Armii Czerwonej. Zawiadowca broumowskiej stacji pozostawał w ciągłym kontakcie z wojskowymi komendantami pobliskich miast: Broumova i Náchodu. Pod pretekstem wyrównania przebiegu granicy na swym odcinku żądał zajęcia Ziemi Kłodzkiej, do której nie dotarło jeszcze ani polskie wojsko ani władza. Co więcej, radziecki komendant Kłodzka wzywał dowódcę stacjonującego w Broumově czechosłowackiego pociągu pancernego "Moskwa" do zajęcia przez wojsko okolic Kłodzka. Na żądania zawiadowcy władze wojskowe zawsze odpowiadały, że obszar ten nie może być zajęty bez rozkazu, każdorazowo jednak zapewniając go, że Ziemia Kłodzka wkrótce zostanie w całości przyłączona do Czechosłowacji. W owym czasie tereny te były ziemią niczyją - jak zapewniali mieszkańcy Broumova, zatrudniani przy wypadach pociągu pancernego na polską stronę po węgiel dla parowozowni w Meziměstí. Na ponawiane żądania bromuowskiego zawiadowcy o zajęcie chociaż węzła w Ścinawce Średniej (dzięki czemu pod kontrolą czechosłowackiego wojska znalazłaby się dwutorowa linia z Kłodzka do Wałbrzycha, bocznica do kopalni węgla kamiennego oraz boczna linia do Radkowa) zareagowano dopiero 14 czerwca, tj. już po zajęciu pobliskich miast przez Wojsko Polskie i wycofaniu garnizonu Armii Czechosłowackiej ze Ścinawki."
Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta i doszło ponoć do kilku wypadków strzelaniny pomiędzy zwaśnionymi wojskami. W końcu Sowietom sytuacja się sprzykrzyła i tupnęli nogą, zajmując wreszcie jasne stanowisko - Ziemia Kłodzka ma przypaść Polsce. Ze zdaniem Stalina się nie dyskutowało, więc Czesi z nosami spuszczonymi na kwintę zaczęli się wycofywać z zajmowanych fragmentów terenu. Musieli odstąpić również od Raciborza i Głubczyc do których to miast również zgłaszali pretensje. Polska za to była zmuszona pożegnać się ostatecznie z Zaolziem…
Niemcy wycofali się z "Hrabstwa Kłodzkiego", jak jeszcze wtedy często nazywano tę ziemię, prawie bez walki. Skutkiem tego powstała faktyczna sytuacja "ziemi niczyjej", którą tymczasowo zajmowały wojska sowieckie, ale do której rościli pretensje i Polacy i Czesi. Czechosłowacja powoływała się przy tym na kwestie historyczne (istotnie - przed wchłonięciem Czech przez Habsburgów, była to ziemia czeska) a Polska - na ...Jałtę, gdzie ustalono przecież że tereny aż do Nysy Łużyckiej na zachód mają przypaść nam. Polska wywodziła z tego, że południową granicę tych nabytków powinien wyznaczyć wododział bałtycki (czyli w uproszczeniu - rzeki płynące do Bałtyku dla nas, a te płynące do M. Północnego i Czarnego dla CSRS), co dla Czechów nie było wcale takie oczywiste. Obie strony rozpoczęły pospieszne ściąganie wojsk i ludności cywilnej w ten rejon. Sytuację gmatwało jeszcze dwuznaczne zachowanie Rosjan, którzy zgodnie z zasadą "dziel i rządź", dawali swoje wyrazy poparcia raz jednym raz drugim.
Sukcesem Polski było szybkie wejście do Kłodzka, stolicy tej ziemi. Czesi zajęli wiele miejscowości w okolicy Gór Stołowych - m.in. Mezimesti, Broumov, Pasterkę i Ścinawkę. Tak widzieli to ze swojej perspektywy - oto fragment "Kroniki stacji w Broumove":
"(...) Na broumowskiej stacji nowi, czescy mieszkańcy miasta zjawili się po południu 21 maja 1945 roku. Ich pociąg dotarł tam pod eskortą pociągu pancernego Armii Czechosłowackiej "Marszałek Stalin". Po błyskawicznym przejęciu pobliskich stacji już następnego dnia ruszyły pociągi pasażerskie z Broumova przez Meziměstí do Polic nad Metují. Zawieszono natomiast kursowanie wszystkich pociągów pasażerskich na linii do Ścinawki Średniej. Wkrótce ruszyły i planowe pociągi towarowe, lecz na szlaku do Ścinawki (...) przeważały transporty Armii Czerwonej. Zawiadowca broumowskiej stacji pozostawał w ciągłym kontakcie z wojskowymi komendantami pobliskich miast: Broumova i Náchodu. Pod pretekstem wyrównania przebiegu granicy na swym odcinku żądał zajęcia Ziemi Kłodzkiej, do której nie dotarło jeszcze ani polskie wojsko ani władza. Co więcej, radziecki komendant Kłodzka wzywał dowódcę stacjonującego w Broumově czechosłowackiego pociągu pancernego "Moskwa" do zajęcia przez wojsko okolic Kłodzka. Na żądania zawiadowcy władze wojskowe zawsze odpowiadały, że obszar ten nie może być zajęty bez rozkazu, każdorazowo jednak zapewniając go, że Ziemia Kłodzka wkrótce zostanie w całości przyłączona do Czechosłowacji. W owym czasie tereny te były ziemią niczyją - jak zapewniali mieszkańcy Broumova, zatrudniani przy wypadach pociągu pancernego na polską stronę po węgiel dla parowozowni w Meziměstí. Na ponawiane żądania bromuowskiego zawiadowcy o zajęcie chociaż węzła w Ścinawce Średniej (dzięki czemu pod kontrolą czechosłowackiego wojska znalazłaby się dwutorowa linia z Kłodzka do Wałbrzycha, bocznica do kopalni węgla kamiennego oraz boczna linia do Radkowa) zareagowano dopiero 14 czerwca, tj. już po zajęciu pobliskich miast przez Wojsko Polskie i wycofaniu garnizonu Armii Czechosłowackiej ze Ścinawki."
Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta i doszło ponoć do kilku wypadków strzelaniny pomiędzy zwaśnionymi wojskami. W końcu Sowietom sytuacja się sprzykrzyła i tupnęli nogą, zajmując wreszcie jasne stanowisko - Ziemia Kłodzka ma przypaść Polsce. Ze zdaniem Stalina się nie dyskutowało, więc Czesi z nosami spuszczonymi na kwintę zaczęli się wycofywać z zajmowanych fragmentów terenu. Musieli odstąpić również od Raciborza i Głubczyc do których to miast również zgłaszali pretensje. Polska za to była zmuszona pożegnać się ostatecznie z Zaolziem…
Pod naciskiem sowieckim rozpoczęto utrzymywane w tajemnicy rokowania, które wyznaczyły dzisiejszy przebieg granicy Ziemi Kłodzkiej. Zdaje się - ale to już moja hipoteza - że strona czechosłowacka coś tam jednak dla siebie wytargowała, bo w zasadzie teren od Mezimesti do Tłumaczowa powinien również przypaść Polsce (w najgorszym razie granica powinna biec cały czas granią Gór Stołowych). Tymczasem tereny te jednak pozostały po stronie czeskiej, co spowodowało przecięcie Gór Stołowych granicą państwową i to dwukrotnie. Z drugiej strony takoż niekonsekwentnie poprowadzono granicę w okolicach Kudowy Zdroju. Gdyby trzymać się wododziału, to Kudowa i Lewin powinny przypaść Czechom, gdyż te tereny odwadnia Metuja, która jest dopływem Łaby (a ta wpływa wszak do Morza Północnego). Być może w toku negocjacji ubito pewien deal w tym zakresie.
W każdym razie spór ten nie pociągnął za sobą ofiar, chociaż było już pewnie blisko tego...
W każdym razie spór ten nie pociągnął za sobą ofiar, chociaż było już pewnie blisko tego...
Bizmut72
por. Henryk Samosonowicz "Nieznane dzieje Polski. W Europieczy na jej skraju?" ksiazkiprzyherbacie.otwarte24.pl/1530,Nieznane-dzieje-Polski-W-Europie-czy-na-jej-skraju-Henryk-Samsonowicz




Komentarze
Pokaż komentarze