0 obserwujących
11 notek
26k odsłon
908 odsłon

Jak choroby i epidemie wpływały na świat? Przeczytaj "Wielkie zarazy ludzkości"

Maciej Rosalak, "Wielkie zarazy ludzkości" wyd. Fronda 2020.
Maciej Rosalak, "Wielkie zarazy ludzkości" wyd. Fronda 2020.
Wykop Skomentuj3

Koronawirus od ponad pół roku zbiera krwawe żniwo na świecie. Ludzkość od pierwszych wieków musiała radzić sobie z groźnymi epidemiami. Maciej Rosalak w przystępny sposób opisuje najważniejsze zarazy, które miały wpływ na los człowieka. 

Jeszcze w starożytności epidemie dziesiątkowały armie i zabierały największych przedstawicieli epoki. W V wieku p.n.e. wybuchła zaraza ateńska w czasie wojen peloponeskich, w wyniku której życie stracił filozof Plutarch.

Dotąd trwają spory w jaki sposób zmarł król Aleksander Wielki. Jeden z najwybitniejszych strategów w dziejach miał zostać otruty. - Bardzo prawdopodobne, że malaria lub gorączka pappataci zaatakowała organizm Macedończyka, będący w stanie skrajnego wyczerpania dziesięcioletnimi trudami wojen i notorycznym pijaństwem, ku radości sporej grupy ludzi z jego najbliższego otoczenia - analizuje dziennikarz. 

Dżuma Justyniana z lat 541-542 n.e. pojawiła się w Afryce, skąd dotarła do Konstantynopola. Dalej rozwinęła się w całej Europie i Azji. 

Maciej Rosalak zastanawia się też nad średniowiecznymi zarazami. Czy gdyby nie pandemia ospy, konkwistadorzy z taką łatwością podbiliby Amerykę Południową? Wraz z chorobą nastąpił kres wspaniałej cywilizacji Indian na kontynencie. Z kolei krzyżowcom w wyprawach zbrojnych przeciwko muzułmanom wydatnie przeszkadzał trąd. 

Spustoszenie wywołała dżuma, która doprowadziła do śmierci blisko 30 proc. populacji europejskiej w XIV w. Czarna śmierć - za pośrednictwem bakterii Yersinia pestis - pojawiła się najpierw na Sycylii, gdzie cumowały azjatyckie okręty. Autor "Wielkich zaraz ludzkości" zastanawia się, dlaczego dżuma ominęła Polskę. 

Syfilis, czyli kiła, zwana w Polsce "francuską chorobą", a przez Rosjan uważana za „polską przypadłość”, mocno dała się we znaki Europie w XV wieku. W książce Rosalaka znajdziemy odpowiedź, czy łysina królowej Elżbiety I to efekt leczenia tej choroby rtęcią.

Wysoką śmiertelnością charakteryzowała się niezwykle groźna "hiszpanka" - grypa ze szczepem H1N1 z lat 1918-1920 zabiła więcej ludzi, niż działania zbrojne w czasie I wojny światowej. Szacunkowe dane wskazują na śmierć od 20 do nawet 100 mln chorych. Różne dane były spowodowane ofiarami ogromnej wojny i tym, że część ocalałych już nie wróciła do domów. Była to największa epidemia w historii, zaatakowała Europę, Azję, Afrykę i Amerykę Północną. 

Rosalak opisuje też, czy świat pokonał tropikalne choroby, jak malarię i tyfus. Nim wybierzemy się do egzotycznych krajów, musimy przejść przez drogie szczepienia. Autor "Wielkich zaraz ludzkości" stawia pytanie nie czy, ale kiedy do nas te zarazy wrócą. 


Prezentujemy fragment rozdziału trzeciego pt. "Dżuma, czyli czarna śmierć":

Ta epidemia spowodowała największe ofiary i wyryła głęboki ślad w pamięci Europy  

Miano „czarnej śmierci” zaraza ta otrzymała od zgorzeli – czarnych plam obumierających tkanek na ciele zakażonych nieszczęśników. Jej symbolem został we Francji „danse macabre”, a w Niemczech „Totentanz”, czyli polski „taniec śmierci”, do którego zagłada porywała każdego, niezależnie od stanu, płci i wieku. Już wtedy, gdy grasowała po świecie, zwano ją również „wielkim pomorem”. Miliony ludzi umierały i umierają z powodu innych epidemii. Ale straty ludzkie mierzone w proporcji do całej populacji nigdy nie były tak wysokie jak w połowie XIV stulecia. Tą zarazą była dżuma.

Żadna z epidemii, których doświadczyła łacińska Europa, nie odcisnęła tak ponurego i tak silnego piętna również na jej zbiorowej pamięci i kulturze. Zachowały się – na ogół na obrazach i malowidłach ściennych w kościołach i klasztorach – setki wyobrażeń tańca śmierci. Z kolei średniowieczne malowidło ze szwedzkiego kościoła w Täby, przedstawiające rycerza grającego w szachy ze śmiercią, jeszcze po upływie 600 lat zainspirowało Ingmara Bergmana do stworzenia jednego z najwybitniejszych dzieł kinematografii: „Siódmej pieczęci”. Od czasu, gdy jako kilkunastoletni chłopak oglądałem genialnego Maxa von Sydow w roli rycerza Antoniusa Blocka, głębiej chyba spojrzałem też na średniowiecze wypraw krzyżowych. A w niezwykle sugestywnym obrazie końcowej sceny, kiedy na czarnym horyzoncie ciemne sylwetki bohaterów wyginają się w „danse macabre” ciągnięte przez śmierć, dotąd widzę „wielki pomór” z XIV wieku.

Doświadczenie „czarnej śmierci” pozostawiło głębokie ślady także w gospodarce i strukturze społecznej zachodnioeuropejskich miast i wsi, przyspieszając upadek feudalizmu i nadejście renesansu. (…)

Zaraza przybyła, zaraziła, zabiła. Tak padło pół Europy.

Epidemia pojawiła się w Mongolii już w latach 20. XIV wieku i stopniowo objęła Chiny oraz Azję Środkową. Stamtąd ruszyła na zachód, prawdopodobnie z wojskami jedenastego chana Złotej Ordy Dżanibeka, panującego od roku 1342, gdy drogę na tron utorował sobie zabójstwem rodzonego brata, do roku 1357, kiedy to jego samego zamordował rodzony syn. W ciągu 15 lat rządów – czyli nieprzerwanych wojen – zdążył zdobyć Azerbejdżan i wyprawić się na Kaffę (dzisiejszą Teodozję), genueńską faktorię handlową na Krymie (który notabene Tatarzy zajęli już przed stuleciem, a rządy na nim sprawował chan krymski). Wtedy to podwładni Dżanibeka zastosowali przeciw obleganym broń bakteriologiczną, przerzucając za mury trupy ludzi, którzy zmarli na dżumę. Ciąg dalszy łatwo przewidzieć.

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura