Blog
Krajowa Sekcja Nauki NSZZ "Solidarność"
Krajowa Sekcja Nauki NSZZ Solidarność
4 obserwujących 52 notki 28555 odsłon
Krajowa Sekcja Nauki NSZZ Solidarność, 15 maja 2012 r.

Zagrożenia dla nauki i uniwersytetu w Polsce 2012.

349 2 0 A A A

 Zagrożenia dla nauki i uniwersytetu w Polsce w Roku Pańskim 2012. 

Zamiast wstępu: trzy biogramy.

 Prof. dr hab. Barbara Kudrycka Minister Nauki i Szkolnictwa  Wyższego. Od marca 1998 r. do sierpnia 2007 r, rektor Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Białymstoku. Od października  2003 r. kieruje Katedrą Prawa  Administracyjnego na Wydziale Prawa Uniwersytetu  w Białymstoku.” 

 Dr hab. Daria Lipińska-Nałęcz  Podsekretarz stanu.Od 2008 rokuUczelnia Łazarskiego w Warszawie. Akademia Humanistyczna im.   Aleksandra Gieysztora w Pułtusku,     Instytut Badań Literackich.                                                                                                  

 Prof. dr hab. Marek Ratajczak  Podsekretarz stanu.     Akademia Ekonomiczna w Poznaniu, od 2008    Wyższa  Szkoła Zarządzania  i Bankowości        w Krakowie.  

 Cóż możemy wywnioskować z tej prezentacji trójki ministrów spośród   z 5-osobowego kierownictwa MNSzW? (Nb, jeden z pozostałych wiceministrów, pracujący  wyłącznie  w SGGW, zrezygnował 27 kwietnia ze stanowiska. Najwyraźniej klimat w ministerstwie sprzyja bardziej wieloetatowcom.) Po pierwsze można postawić tezę, że wieloetatowość jest bardzo powszechna w polskim szkolnictwie wyższym. (No bo model awansu naukowego raczej nie sprzyja – wydawałoby się – wieloetatowcom, a jeśli jest ich tak wielu na samej górze, to cóż musi być na dole?)  I  jest tak rzeczywiście – 2/3 nauczycieli akademickich pracuje na więcej niż jednym etacie. Po drugie, można mówić o symbiozie szkół prywatnych i publicznych.  Postronny obserwator mógłby mniemać – na podstawie tych 3 biogramów -, że najwyraźniej uczelnie prywatne mają trudności w zdobyciu własnej kadry. I co więcej, że polskie prawo pozwala profesorom uniwersytetów na pracę poza uczelnią macierzystą.

Zagrożenia.

 Przedstawiona lista jestzapewne niekompletna, ale rozwija te powierzchowne  obserwacje,  które poczyniłem powyżej. Większość spośród nich ma związek z istnieniem szkół niepublicznych. Wypada zatem w tym miejscu podkreślić, że nie jestem wrogiem wyższych szkół prywatnych – a sądzę, że i moi koledzy z KSN NSZZ „Solidarność” też nie są. Winien jest  model symbiotycznego /pasożytniczego współistnienia obu sektorów, który się w Polsce ukształtował.

 

 

1.     Model współistnienia wyższych  szkół publicznych i prywatnych pasożytnicza symbioza.

 

Sektor prywatny dostał po 1989 r. zgodę na wykorzystywanie kadr uczelni publicznych. 

Przypomnijmy za rocznikiem statystycznym GUS z roku 2011: w roku 2010 uczelnie prywatne – w liczbie ponad 320 – zatrudniały 503  pracowników naukowych w podstawowym miejscu pracy, spośród ponad 17 tys. pracowników akademickich. Zupełnie kuriozalnie mają się sprawy na niepublicznych uczelni ekonomicznych, gdzie na ponad 5600 zatrudnionych jedynie 26(!) pracowało tam w podstawowym miejscu pracy. Na tych uczelniach kształciło się ponad 204  tys. studentów (ok. 11% ogółu studentów w Polsce, 20% studentów niestacjonarnych, 40% ogółu studentów szkół niepublicznych), czyli niemal 3-krotnie więcej, niż na ekonomicznych uczelniach publicznych.  

Istnieją podejrzenia, że   próbą zaradzenia tej sytuacji jest    obniżenie  formalnych wymogów uprawniających do nauczania na poziomie wyższym w  niedawno nowelizowanej ustawie o szkolnictwie wyższym. Jeszcze inni zwolennicy teorii spiskowych utrzymują, że instytuty Polskiej Akademii Nauk  budzą zainteresowanie głównie jako rezerwuar wysoko kwalifikowanej kadry dla szkół prywatnych. To stąd mają się brać opinie – sam słyszałem taką wypowiedź prominentnego ministra obecnego rządu - jakoby instytuty PAN nie miały racji bytu.

2.     Niezdolność państwa do właściwego dysponowania zasobami publicznymi.

Jest niezbitym faktem, ze  w scientometrycznych klasyfikacjach międzynarodowych przodują – wśród uczelni polskich -   uczelnie publiczne. Przy wszystkich zastrzeżeniach jakie można mieć do scientometrii, nie da się zaprzeczyć, że daje ona fotografię światowego środowiska szkół wyższych zbliżoną do rzeczywistości. Można mieć wątpliwości, czy szkoła sklasyfikowana na pozycji 10. nie jest przypadkiem lepsza, niż ta z pozycji 1., a uczelnia z drugiego tysiąca może powinna się znaleźć w setce  7.  lub w 25. Ogólny obraz, jaki dostarcza np.  madrycki Webometrics, wydaje się jednak  prawdziwy. A Webometrics umieszcza w roku 2012 w pierwszej pięćsetce dwie uczelnie krakowskie (UJ i AGH), dwie warszawskie (UW i PW) i jedną poznańską (UAM), w takiej właśnie kolejności, pośród  20365 jednostek. Dla porównania,   w ostatniej setce jest  7 prywatnych uczelni.   Wydział Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego (miejsce 1900.) - wypada w tej klasyfikacji lepiej od wszystkich polskich uczelni niepublicznych.  Tymczasem rywalizację o granty różnego rodzaju wygrywają często podmioty niepubliczne mało znane . Dla przykładu, w jednym tylko konkursie 1/POKL/4.1.1/2010 zorganizowanym w roku 2010 przyznano ponad 70 mln złotych uczelniom prywatnym. Wyższa Szkoła Bankowa  (miejsce16579.)  otrzymała prawie 7 mln złotych na realizację zadania „Socjologia w Bankowej – poszerzenie profilu kształcenia w WSB w Toruniu o wymiar społeczny”; za to zabrakło szczęścia  AGH (miejsce 301.) na prowadzenie Nowoczesnych aspektów kształcenia wobec współczesnej gospodarki. 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @EDWARD W PIOTROWSKI To smutna prawda. Środowisko naukowe jest bierne i spokojnie przyjmuje...
  • Okręty flagowe@JÓZEF KRZEMIENIECKI Szanowny Panie Kolego, Przeprowadziłem dziesiątki...
  • Prywatyzacja szkolnictwa wyższego - to tylko nowe podejście Szanowny Autorze, Szanowni...

Tematy w dziale Technologie