Według posła Urbaniaka z PO poseł Suski z PiS mówiąc w Sejmie, że dzięki Kamińskiemu materiały (tajne stenogramy) ujrzały światło dzienne udowodnił to, iż Kamiński stanowi źródło przestępnego przecieku tychże do prasy. Właściwie nie ma tu co specjalnie komentować. Logika naczelnego logika PO jest porażająca.
Dalej jednak poszedł dzisiaj Onet, który w pierwszym artykule stwierdził, że Kamińskiemu zadano pytanie o znikające dane GPS. Pytanie słuszne, tylko dlaczego Onet zamiast odpowiedzi Kamińskiego jedynie przytoczył wcześniejszy materiał Gazety Wyborczej, która pytała, czy dane GPS zniknęły dlatego, że samochody CBA jeździły do siedziby PiS?
Później Onet poprawił się i opublikował nowy materiał (tytuł: "B. szef CBA tłumaczy się ze "znikających danych"). Oto kolejny przykład "niezależnego" dziennikarstwa:
"Sławomir Neumann (PO) zwrócił uwagę na słabe strony zeznań Mariusza Kamińskiego. Otwarcie też pyta o nowy wątek w sprawie: "Dlaczego w samochodach CBA skasowano mapy GPS?".
Pytanie groźne. Jaka jest odpowiedź Kamińskiego? Ano:
"Jeżeli chodzi o aferę hazardową to wszystkie dane z GPS z tego okresu (sierpień, wrzesień) są dostępne. Co pewien czas stare dane archiwalne są usuwane, aby nie przeciążyć systemu. Jednak, dane z czasów afery hazardowej nie podlegały temu systemowi kasowania."
Uważne śledzenie akcji medialnych daje prawdziwy obraz degrengolady polskiego dziennikarstwa. Osobiście nie mam na to zbyt wiele czasu, ale będę wdzięczny tym, którzy wykorzystają tę okazję do wykazania, jak niewiele w aspekcie propagandowym dzieli Polskę A.D. 2010 od PRL.





Komentarze
Pokaż komentarze (3)