Podejrzane namnożenie pro-PISowskich krzykaczy w internecie nurtuje mnie od czasu ostatniej kampanii wyborczej. Początkowo nie zauważałem tej tendencji, bo po pierwsze - czytanie komentarzy na onecie i innych popularnych portalach jest niehigieniczne dla mózgu, po drugie - polski internet przez lata był tradycyjnie odwiedzany głównie przez osoby wykształcone lub kształcące się, więc takie, które raczej z PISowskim elektoratem nie mają nic wspólnego. Powód tego był dość trywialny, internet w Polsce pojawił się najpierw na uczelniach, potem w domach zamożnych rodzin, niedawno zaś dopiero trafił pod strzechy w szerokim zakresie. Więc właściwie należało się spodziewać wzrostu aktywności osób ze środowisk bliższych PISowi. Ale nie do tego stopnia.
Popełniłem kiedyś błąd i zacząłem przeglądać komentarze pod jednym z artykułów na onecie, dotyczącym jakiejś kwestii związanej z nadchodzącymi wyborami. O co dokładnie chodziło - nie pomnę, bo najbardziej zapadła mi w pamięć ilość pro-PISowskich, antyPO, antyGW, ksenofobicznych i szowinistycznych komentarzy pod artykułem. Było tego dobre 80%. Przez krótką chwilę pomyślałem - czyżby taka była opinia mas? Otóż nie. Na tej samej stronie była prosta sonda na ten sam dokładnie temat. Wyniki sondy - dokładnie odwrotne. Zdecydowana większość głosów nie po myśli elektoratu PISu. Jaki wniosek?
Pamiętam też podobny przykład z tego chyba roku - na stronie GW pojawiła się prosta ankieta niezabezpieczona przed głosowaniem dowolną ilość razy z tego samego IP. W krótkim czasie żołnierze PISu naklikali dobre 90% na swoją korzyść. Ankieta szybko znikła, bo jaki był jej sens w końcu? Zabezpieczona wersja pokazała za jakiś czas diametralnie inne wyniki. Czego to dowodzi?
Przed wyborami netowa aktywność PISmaków wydawała mi się sztucznie nadmuchana. Do tego stopnia, że podejrzewałem, że są po prostu jacyś opłaceni goście, którzy całymi dniami nic nie robią, tylko zajmują się propagandą kaczyzmu, uzywając setek różnych nicków i zaśmiecając fora internetowe żeby stworzyć u internautów wrażenie, że takie jest właśnie jest zdanie większości. I może tak właśnie było. Teraz, po wyborach, po przejęciu pełni władzy przez kaczystów, po przejęciu kontroli nad telewizją publiczną i większością gazet codziennych, nadreprezentacja żołnierzy PISu w internecie jest łatwiej wytłumaczalna, ale wciąż wygląda sztucznie. Nie pokrywa się zupełnie z faktycznymi preferencjami politycznymi społeczeństwa - powinno być mniej więcej fifty-fifty z POwcami z małym dodatkiem lewicowców (nie zakładam, że elektorat LiS umie pisać). W dalszym ciągu jednak na większości ogólnodostępnych forów internetowych królują - zwykle prymitywne - wpisy pro-PISowskie.
Zorganizowana akcja - jak być może przed wyborami - nie może tego w całości tłumaczyć. Podejrzewam więc, że owa nadreprezentacja jest spowodowana jakimś zacietrzewieniem pewnej grupy kaczystów, którzy jako misję życiową traktują lizanie Jarkowi tyłka i zwalczanie jego wyimaginowanych i prawdziwych wrogów, czyli w zasadzie każdego kto choć troszkę się od nich różni. Może wyborcom PO czy SLD się pisać mniej chce, może nie widzą sensu w dyskutowaniu z fanatykami, może też część z nich wyjechała do Irlandii bo ma już dość dusznej, chorej atmosfery panującej w tym kraju.
Jest jeszcze inny możliwy powód - taki syndrom nowej zabawki. Ale to są psuje i tej zabawki mi szkoda.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)