Kub Kub
106
BLOG

Patriotyzm jest jak rasizm.

Kub Kub Polityka Obserwuj notkę 57
W dzisiejszej Wyborczej (numer z dnia 17.08.2007, strona 19) ukazał się napisany przez Tomasza Żuradzkiego artykuł o takim właśnie tytule. Przepisywać go tutaj nie mogę, choć bardzo bym chciał, zachęcam więc do lektury w gazecie. Pozwolę sobie jedynie na zacytowanie kilku trafnych zdań, które jakby mi ktoś z głowy wyjął. Czasem tak się zdarza, czytamy coś czy słuchamy gadającej głowy w telewizorze i zadziwiamy się, że ma aż tak zbliżone poglądy do naszych. Niestety w moim przypadku zdarza się to niezwykle rzadko, tym bardziej więc ucieszyłem się mogąc przeczytać co następuje:

Z bezstronnego punktu widzenia, który charakteryzuje myślenie moralne, patriotyczne uniesienia i przedkładanie zobowiązań wobec jednych ludzi nad zobowiązania wobec innych tylko dlatego, że akurat żyją na niewłaściwym skrawku ziemi, są jak rasizm. Różne traktowanie ludzi ze względu na kolor skóry nie różni się niczym od różnicowania ich na podstawie miejsca zamieszkania.

Co zawsze wydawało mi się oczywiste i co zaznaczałem już kilka razy we wcześniejszych wpisach. Ludzie nie lubią jednak podchodzić do każdego indywidualnie, o wiele łatwiej generalizować, wrzucać do jednego worka - czarnuchy, araby, żydy, faszyści, wykształciuchy, pisiory… Worki, jak widać, mogą być różnorakie, bardzo często służą jednak pokazaniu pewnej zgeneralizowanej grupy w złym świetle. Ma to swoje uzasadnienie, bo różne grupy można w każdej populacji obiektywnie wyodrębnić, co jest praktyczne z oczywistych względów i co każdy z nas stosuje na codzień. Tylko jednak patriotyzm jest tak powszechnie chwaloną formą segregacji. Stawianie narodu polskiego ponad innymi narodami jest dla Polaka oczywiste, a tymczasem wynika z tego w prostej linii uznanie jakiejś niższości, gorszości każdego nie-Polaka, co jest zresztą bardzo widoczne u polskiej prawicy. Nie żyjemy na świecie sami, nasz interes narodowy to nie jest i nie może być wartość najwyższa, co można ekstrapolować też na inne kraje:

(…) subsydiowanie produkcji rolnej przez Unię Europejską może w krajach Afryki pociągnąć za sobą śmierć tysięcy ludzi na łatwo wyleczalne choroby. (…) Ale pieniędzy [na lekarstwa] nie mają, bo jedyny produkt, który mogłyby eksportować do Europy to żywność, przed którą się bronimy niesieni patriotycznym zrywem do popierania tego, co “nasze”. (…) Typowy patriota to ktoś, kto nie jest w stanie zgodzić się na drobną nawet niedogodność dla swojej wspólnoty, by ratować czyjeś życie w odległym kraju.

Autor wspomina też o efekcie cieplarnianym wskazując na to, że kraje prowadzące egoistyczną, “patriotyczną” politykę powodują katastrofy ekologiczne i ekonomiczne w innych miejscach na świecie. System jest jeden. Gospodarka jest jedna. Świat zmniejszył się wyraźnie. Tu jednak autor zatrzymuje się, a warto by myśl pociągnąć dalej, bo drogi rozwoju sytuacji są naprawdę tylko dwie - albo pełna globalizacja, unifikacja, zatacie narodów i granic, ale jednoczesne oddanie się we władanie megakorporacji (czego zalążki już widać - Blade Runner anyone?), albo wykonanie kroku wstecz, powrót do optyki plemiennej i narodowej. Tyle, że to drugie musiałoby się wiązać z radykalnym zmniejszeniem zaludnienia i odrzuceniem rozwoju technologicznego, co wydaje się niemożliwe. Trochę jednak zboczyłem z tematu.

Patriotyzm, jako ładniej nazwana forma nacjonalizmu, zakłada “naszych” i “obcych”. Kiedyś spełniało to swoją plemienną funkcję, pozwalało się organizować, wygrywać walki i wojny. W tej chwili jednak stanowi niebezpieczny relikt i atawizm. Polska nie jest tu oczywiście specjalnie wyróżniającym się krajem, przynajmniej globalnie, bo w Europie bez wątpienia tkwimy w mocnej awangardzie szowinizmu. Rewolucja w dziedzinie przesyłu informacji sprawiła, że coraz bardziej musimy zamykać oczy i uszy żeby nie słyszeć, że gdzieś, tam, daleko na świecie dzieją się rzeczy, które nie tylko są przerażające, choć dotyczą tych “gorszych” ludzi którzy są nie-Polakami, ale, czy tego chcemy czy nie, prawdopodobnie będą miały wpływ na nasze życie. Nie ma już krajów, które są daleko, nie ma ludzi, którzy są “obcy”, “inni”. Patriotyzm przestaje być potrzebny.

Wśród “prawdziwych Polaków” - a także, jak mniemam, “prawdziwych Niemców” czy “prawdziwych Żydów” - panuje wstręt i wrogość wobec globalizacji, zniesienia granic, zatarcia różnic. Wobec zatracenia pewnej tożsamości, która jest dla nich ważna. Tomasz Żuradzki w swoim artykule wskazuje jednak, że podział świata na państwa narodowe istnieje bardzo krótko, dopiero jakieś 150 lat. Tożsamość, tradycja, obrzędy wywodzą się zwykle z czasów, kiedy pojęcie “naród” nie istniało (bo zaczęło mieć znaczenie dopiero w XVIII wieku).

Patriotyzm stał się, po prostu, nieracjonalny i archaiczny. Czym go zastąpić? Czym zapełnić lukę? Kto wie, może szacunkiem dla jednostki, dla człowieka, zamiast dla abstrakcyjnej idei. Ale to trudniejsze, mniej widowiskowe i nie zapewnia poklasku gawiedzi. Więc sukcesów nie wróżę.

Kub
O mnie Kub

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (57)

Inne tematy w dziale Polityka