Kub Kub
34
BLOG

Spiskowa teoria dziejów.

Kub Kub Polityka Obserwuj notkę 3

Lubię teorie spiskowe. Wprowadzają w szarą rzeczywistość pewien dreszczyk emocji, rozpalają wyobraźnię, a ponieważ wiele z nich nie daje się ani jednoznacznie potwierdzić ani zanegować, pozwalają na zostawienie sobie w umyśle takiego małego marginesu dopuszczającego ich prawdopodobieństwo. Można więc w niektóre pokładać pewną wiarę bez zbytniego uszczerbku na zdrowiu psychicznym i zaufaniu do trzeźwości własnej oceny sytuacji.

Jest więc na przykład teoria mówiąca o tym, że w Roswell rozbił się pojazd kosmiczny, że rząd USA wszedł w kontakt z obcą cywilizacją, pozwalając obcym na eksperymenty na ludziach, ale ta teoria nieco się przejadła wraz z “X-Files”. Jest teoria, że światem od zarania dziejów rządzi działająca w cieniu elita, klika, masoneria - zwał jak zwał - zwykle złożona z ludzi wpływowych, bankierów, polityków, obsadzonych na kluczowych stanowiskach w kluczowych krajach, starająca się kontrolować wszelkie ważne wypadki na świecie. Mają swoje symbole (widoczne np. na amerykańskich dolarach), swoje rytuały, no i te śmieszne fartuszki. To też stara sprawa, ale w naszym kraju nieco żywsza, gdyż na małą skalę coś takiego próbuje “ciemnemu ludowi” wmówić dwugłowy Kaczyński, rządzący obecnie w dwóch ledwo rozróżnialnych postaciach. Nawet nieźle mu idzie. Stworzył najpierw “układ”, potem “układ trójmiejski”, więc się chłopak rozwija, choć do czegoś na skalę “układu okresowego pierwiastków” jeszcze sporo brakuje.

Tropiąc jednak ów mityczny układ niczym terier lisa, stworzył - niejako niechcący - podwaliny do teorii spiskowej która jego właśnie stawia w centrum innego układu. Prześledźmy.

Wygrywamy wybory obiecując walkę z układem. Przez rok próbujemy bez sukcesów znaleźć coś takiego, ale w końcu trzeba dać za wygraną i postanawiamy go po prostu stworzyć.  Powołujemy na czołowe stanowiska w państwie swoich dobrych znajomych, ludzi nam ufających, i napuszczamy na nich tajne służby. Tu coś się nagra, tam coś przeszuka, ówdzie kogoś oszkaluje w telewizji - głowy się toczą. Teraz widać, że jest z kim walczyć, prawda?

Metody nie muszą być zresztą aż tak subtelne. Szczujemy każdego, na kogo pada choćby cień podejrzenia - bez dowodów, bez poszlak, niszczymy ludzi na konferencjach prasowych (”Ten pan nikogo już nie zabije!”) lub pokazując w dziennikach sprawne akcje skuwania złoczyńców przez facetów w kominiarkach (”Ta pani już nikogo nie zastrzeli!… Eee, to znaczy…”). Nie wszystko idzie jak z płatka, czasem dowodów trzeba szukać gdy już ktoś nie żyje, ale cyrk się kręci. Wrogi minister nie chce jakoś brać łapówek, choć byliśmy pewni, że bierze? Cóż tam, zrobimy lewe papiery, podpuścimy go, a w ostatniej chwili dokonamy przecieku, więc nawet nie będzie musiał niczego zrobić, i tak go wywalimy. Za co? Za to, że spreparowaliśmy akcję, w której nawet nie wziął czynnego udziału. Doskonale. Za przeciek obwinimy tych, co mają być “układem” i nie dość, że oczyścimy szeregi, to pokażemy społeczeństwu jak bezwzględnie walczymy z… właściwie wszystkimi, którzy nie są “nami”. Cudownie.

Oczywiście należy liczyć się z tym, że będą próbować się odgryzać, podawać do sądu, czy gadać głupoty w tych nielicznych mediach, których jeszcze nie kontrolujemy. Taki Putin ma łatwiej, może wysłać kolegów z KGB żeby odstrzelili kogo trzeba i zwalić na Czeczeńców, ale my musimy w rękawiczkach (gumowych). Za dużo gadają? Do pudła na jeden dzień, postawić zarzuty o byle co i niech wiedzą, że mamy ich na widelcu. Ktoś chce kwity na nas wyciągać? Podajemy do mediów, że jego znany doradca to pedofil, aresztujemy, potem oczywiście wypuszczamy bo sprawa jest sfingowana, ale człowiek ma łatkę do końca życia. Takie ostrzeżenie - będzie podskakiwał to i dowody się znajdą. Opozycja w sejmie chce nam popsuć szyki? Od czego marszałek, blokujemy wszystkie wnioski, które nam się nie podobają i cześć. Z główną partią opozycyjną dogadujemy się, że nie wsadzimy ich do pierdla podczas kampanii wyborczej, jeśli nie będą nam się zbytnio wcinać w to, co robimy. Przecież można każde kłamstwo o dziadku z Wehrmachtu czy billboardach powiedzieć jako świętą prawdę przed wyborami i zdementować po wyborach, gdy już będziemy mieć 300 posłów w sejmie. Gdyby się mieli wahać, możemy postraszyć w telewizji, że mamy dowody nawet przeciw “Donaldu Tusku”.

Nie ma sytuacji, której nie dałoby się spacyfikować. Skoro media są w większości po naszej stronie, skoro kontrolujemy policję i służby specjalne, skoro nawet nad armią mamy zwierzchnictwo - po prostu nie istnieje żadne zagrożenie. Trzeba tylko umieć te atuty wykorzystać.

Ja oczywiście staram się nie dać ponieść rozpędzonej wyobraźni, więc tłumaczę sobie, że tak naprawdę są tylko nieudolni i zaślepieni przez swoją manię prześladowczą, że nie istnieje żaden “master plan” mający doprowadzić do przejęcia całkowitej władzy nad krajem i zdławienia demokracji. W Ameryce próbowali i trochę nie wyszło, według jednej ze spiskowych teorii, więc może u nas też nie wyjdzie, gdyby nawet taki plan istniał.

To jest Polska przecież. Tu nic nigdy nie wychodzi tak jak powinno i wszystko się jakoś tak nie udaje. Więc nawet gdyby za działaniami obecnie rządzących krył się jakiś chytry i diaboliczny plan możemy być pewni, że w naszej polskiej rzeczywistości na pewno się kompletnie rozłoży, jaki genialny by nie był. Czy to nie pocieszająca myśl?

Kub
O mnie Kub

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka