Kub Kub
48
BLOG

Matura ze Świętego Mikołaja.

Kub Kub Polityka Obserwuj notkę 12
To oficjalna wiadomość - nowa minister edukacji uważa za możliwe wprowadzenie egzaminu maturalnego z bajań i mitów chrześcijańskich. Rozumiem, że powodem jest głównie wejście do tyłka hierarchom kościelnym, bo innego zaprawdę powiadam wam znaleźć nie potrafię. Z tego co pamiętam książka zwana “Biblią” jest przerabiana na języku polskim, więc cały pakiet chrześcijańskich mitów zawarty jest w obowiązkowym przedmiocie maturalnym “język polski”. Czy teraz będziemy tworzyć także inne przedmioty maturalne osobne dla każdej grubszej książki?

Świeckość szkolnictwa w Polsce jest oczywiście śmiechu warta, od kiedy po szkolnych korytarzach snują się ubrani w czarne spódnice faceci, którzy zawodowo zajmują się indoktrynacją dzieci i wmawianiem im kłamstw, które nazywają “wiarą”. Robią to za państwowe pieniądze i wbrew konstytucji, ale może i nie tak do końca wbrew, skoro w ustawie zasadniczej znajduje się preambuła jasno odnosząca się do istnienia wyimaginowanej istoty, zwanej przez przekonanych w jej istnienie “Bogiem”. Więc rozumiem, że matura badająca znajomość długości sań Świętego Mikołaja wśród wkraczających w dorosłość uczniów jest po prostu naturalną konsekwencją tych zapisów.

Nawet nie chce mi się komentować głosów podnoszących, że na takim hipotetycznym egzaminie badana byłaby “wiedza” o religii, bo wiedza o kolorze włosów Pippi Langstrump czy ulubionym przysmaku Kubusia Puchatka nie wydaje mi się jakoś przystająca do egzaminu dojrzałości. Wiedza o religiach, o ich wpływie - pozytywnym i negatywnym - na rozwój sztuki czy nauki, proszę bardzo, ale te zagadnienia są częścią lekcji historii czy języka polskiego. Ale egzamin traktujący jedną książkę jako prawdę objawioną? Dzieci powinny kończyć szkołę podstawową potrafiąc rozróżnić rzeczywistość od fikcji literackiej, co dopiero szkołę średnią. Tymczasem obecność ubranych na czarno panów o niejasnej seksualności wypacza u nich poczucie rzeczywistości.

Liczę, że podobno nawrócony Donek opamięta się i przypomni sobie, że sam ma ateistyczne korzenie. Wciąż mam nadzieję, że całe to jego nawrócenie to tylko PR, bo w Polsce ateista nie może liczyć na zbyt dużo głosów. A nawet jeśli faktycznie zgłupiał na starość, powinien pamiętać, że świeckość państwa i wolność poglądów to większe sprawy niż praktyczne korzyści pochodzące z ugłaskiwania Kościoła Katolickiego. Najtwardszy katobeton i tak nigdy nie pokocha Tuska, a ludzie inteligentni raczej nie mogą cieszyć się z propagowania ciemnoty w instytucji mającej nieść kaganek oświaty.

Jak wiadomo, “niosący światło” to Lucyfer. Wiedza i nauka nigdy nie będzie lubić się z Kościołem.

Kub
O mnie Kub

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka