Kuba Pacan Kuba Pacan
310
BLOG

Mit polityczny

Kuba Pacan Kuba Pacan Polityka Obserwuj notkę 4

Mit polityczny jest tak stary jak uprawianie polityki. Nawet marketing polityczny jest pewną jego formą. Na swoje potrzeby kreował go już Ramzes II. Są mity pozytywne, jak ten sławiący Polaków jako naród dzielny i kochający wolność i są mity negatywne powodujące ciągłe swady i zasklepiające nas w przeszłości.

Z definicji mitu politycznego: forma idei politycznej odrzucającej rozumowe i doświadczalne poszukiwanie prawdy w polityce na rzecz instynktownej wiary w jakieś twierdzenie dotyczące świata polityki. Istotną cechą mitu jest jego konstrukcja, w której czynnik intelektualny (wiedza) stanowi część marginalną. Także prawdziwość (zgodność z rzeczywistością) jest niekiedy zupełnie nieistotna. Podstawową rolę w upowszechnianiu mitu stanowi czynnik emocjonalny. M.p. wyrasta z ludzkich potrzeb, uczuć, których zaspokojenie jest oczekiwane przez dany podmiot. M.p. daje jednostce jak i grupie uzasadnienie do określonych działań politycznych. P. Pawełczyk wyróżnia trzy funkcje mitu politycznego: identyfikacyjno-interpretacyjną, poznawczą, kompensacyjną.
 

Z samej definicji wynika już, że mity polityczne trafiają w Polsce na bardzo podatny grunt. Sprzyja temu i trudna historia, z której narodził się bądź co bądź kuriozalny mesjanizm i nasze lenistwo intelektualne. Mity ponad to dają nam poczucie wspólnoty, tożsamości i bezpieczeństwa.
 

Wielokrotnie rozmawiając z ludźmi o polityce, często zdarzało mi się, iż w pewnym momencie moi rozmówcy wpadali ni to w niezwykłą pewność siebie, ni to w intuicję, ni to radość odkrywcy. Jakby konstruowała się w ich głowie myśl fundamentalna, prosty koncept, dający odpowiedź na wiele trudnych pytań. To był moment - po pewnym czasie zdałem sobie z tego sprawę - kiedy mój partner wpadał w objęcia mitu politycznego. Potem jego argumenty szły już gładko, torem utartym wcześniej przez zbiorową wyobraźnię. Słyszałem więc te same mantry o sprzedaniu Polski, o czerwonych i czarnych, grubej kresce, zdrajcach, i o wszystkich „onych”. Słyszałem mity lewicy i prawicy, związkowców i rolników, robotników i inteligentów. Nie powiem, przez długi czas sam tym mitom byłem wierny, jak większość narodu. Ale cóż się dziwić, skoro nawet tabloidy tłumaczą społeczeństwu naszą rzeczywistość polityczną językiem mitów.
 

Karmimy się tymi mitami, ponieważ ich funkcje są dla nas nader atrakcyjne. Mit polityczny jest skrótem myślowym, czymś co zwalnia jego zwolenników z myślenia i działania. No bo po co cierpliwie zbierać informacje, często ze sobą sprzeczne i to na dodatek w warunkach informacyjnego szumu, a potem je jeszcze weryfikować i sprawdzać, skoro za wszystko wystarczy krótka opowieść łącząca jedną klamrą wiele trudnych zagadnień. Opowieść tą w dodatku podziela większa zbiorowość, więc jest pewnie prawdziwa. Mity są dla Polaków jak ściągi gotowce – wystarczy sięgnąć w odpowiedniej chwili do piórnika pamięci i za pomocą sprytu i bez wysiłku zapewnić sobie dobrą znajomość przedmiotu.
 

Kultywowanie mitów politycznych nie jest dla Polaków dobre. Ponieważ kręcimy sie wokół, nie mogąc wyjść poza nie. Rozdrapujemy je, rozbijamy na atomy, toczymy piane z ust i co z tego? W gruncie rzeczy mity polityczne obnażają naszą niemoc. Poza nimi, znanymi już od dziesiątek a nawet setek lat nic nowego wymyślić nie potrafimy. Wiemy już kto zawinił a kto na pomniki i co z tego? Wiemy, że zdrada w Magdalence, przygniatający cień grubej kreski, duża obecność kościoła w polityce i co z tego? Dziarski staruszek Kiszczak spokojnie doczeka swych dni. Esbecy i partyjni aparatczykowie oraz dzieci jednych i drugich już dawno zasiedzieli się w dobrych spółkach i ukonstytuowali. Tort wolnej Polski został już z grubsza podzielony. Trudno stało się. Ale czy to zwalnia nas od aktywnego włączania się w kreowania Polski na dziś i na jutro?
 

Kolejny, bardzo dla nas wygodny - to mit ofiary. Zwalnia nas z pracy organicznej i obywatelskiej dla kraju. Wiadomo już z góry, że wszelkie zło spadające na Polskę jest z zewnątrz, to fatalne położenie geopolityczne. „Oni”- Niemcy, Ruscy, Żydzi etc., męczą ten szlachetny naród, który niechybnie pławiłby się w bogactwie gdyby tylko sam mógł za siebie decydować.
 

Do kościoła też przykleiły się mity polityczne. Ten najbardziej dziś obowiązujący maluje go na czarno, jako instytucję działająca destrukcyjnie na społeczeństwo. Wzbudza w Polakach nieufność wobec świata, sprawia, że zamykają się na nowe prądy ideologiczne i przez to nie mogą się stać w pełni „Europejczykami” oraz zamykają się w niepotrzebnym już nikomu konserwatyzmie. Nie mówiąc o jego przeogromnym wpływie na politykę, co czyni z Polski suma sumarum państwo konfesyjne. Cóż każdy widzi to co chce. Kto głębiej poszpera ten szybko zauważy, że siła Kościoła jest tylko fasadowa. Zresztą sam kościół zaczyna rozumieć, że przychodzi mu działać w rzeczywistości pluralizmu religijnego i ideologicznego.
 

Mit popisowej wojny także niezdrowo mydli nam oczy. Mamy oto walkę sił postępu chcących wyrwać w końcu Polskę z zaścianka z nierozumiejącą tej kwestii słabo wykształconą prowincją, która tylko utrudnia zadanie. Jest to niepotrzebny skrót, dzielący na białe i czarne, nie zawsze prawdziwy, za to skutecznie zasłaniający nam wielość i złożoność problemów politycznych w Polsce.
 

Ciągle mity i mity. A gdzie w tym wszystkim pomysły na Polskę nowoczesną w dynamicznie zmieniającym się świecie? Jak definiować rolę Polski jako ważnego geopolitycznie kraju UE? Jakie pomysły i scenariusze gospodarcze, modernizacyjne i edukacyjne na kolejne dziesięciolecia? A co z reformami? Nasze mity niestety nie pchają nas do przodu. Fakt, pozwalają lepiej poznać historię, wielu zdezorientowanym pomagają się odnaleźć, ale przestały być już twórcze, nie mają natury rozwojowej. Zamiast szukać nowych, czystych życiodajnych źródeł, ciągle taplamy się w stęchłej od starości wodzie.
 

Śmierć Prezydenta Kaczyńskiego też będzie początkiem jakiegoś mitu politycznego. Jakie przyjmie oblicze nie do końca wiadomo, przekonamy się pewnie niedługo. Wszelako zaistniałe okoliczności, aż proszą się by zrobić z nich mit. I nawet gdyby takowy nie wyszedł ze środowiska Jarosława Kaczyńskiego, to powołałby go do życia ktoś inny, w innym miejscu. Bowiem "Mity polityczne, częściej niż mity powstające w innych obszarach życia społecznego są wywoływane w sposób sztuczny". T. Biernat proces tworzenia mitu dzieli na trzy etapy.

  1. Pierwszy to przekaz informacji początkowych o rzeczywistości lub jej wycinku, ukierunkowany na zmianę świadomości zbiorowej. Tutaj wszystko działa na korzyść powstania mitu: śmierć na posterunku, wątek tajemnicy, Rosjanie, ofiara by świat się dowiedział, KATYŃ.

  2. Drugi etap to przekształcenie informacji początkowych w zasadę mitu, tj. w obiegowy sąd o rzeczywistości społecznej: min. zrzucenie klapek z oczu i ujrzenie Prezydenta w prawdziwym wreszcie świetle. Z tym, że tutaj paradoksalnie rzeczywistośc o osobie Prezydenta się odkłamuje a nie pudruje.

  3. Trzeci etap to wysłowienie mitu – stanowiące uzewnętrznienie zasady mitu w konkretnych zachowaniach politycznych – Wybory za dwa i pół miesiąca.

Wiem jedno, dla zwolenników PIS budowanie kapitału politycznego na smoleńskiej katastrofie będzie w pełni dopuszczalne i moralnie uprawnione (też tak sądzę). Dla jego przeciwników każda, nawet najmniejsza z jego strony wzmianka o tragedii będzie nie dopuszczalnym nadużyciem...
 

Tylko, że ... znów będzie podział, sążniste teksty za i przeciw... A gdzie reformy? Naprawa finansów państwa? Walka z bezrobociem? Budowa infrastruktury? Zrobienie porządku w nauce, służbach mundurowych etc., etc? A może czas na nowe mity? Pozytywne, łączące i dowartościowujące wszystkich Polaków. Takie na mierę de Gaullea, który wmówił Francuzom, że jako dzielny, odważne walczący z okupantem naród, w pełni zasługuje by włączyć go do panteonu Wielkiej Trójki i zbierać laury zwycięztwa?

Kuba Pacan
O mnie Kuba Pacan

Od centrum w prawo :)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka