Kuba Pacan Kuba Pacan
52
BLOG

Natura dzisiejszcyh kampanii

Kuba Pacan Kuba Pacan Polityka Obserwuj notkę 3

Jestem zniesmaczony tą kampanią. Jestem zniesmaczony postępowaniem kandydatów, sztabów, dziennikarzy i wyborców. Wszyscy świadomie poddali się dyktatowi marketingu i świadomie uczestniczą w tej komedii, gdzie wąs kandydata lub zamiłowanie do kotów jest z całą powagą analizowane i może przesądzić o wygranej.

Te wszystkie doniesienie, że jeden ze sztabów postawił na tą lub inną kartę, wymyślił nową strategię, przekierunkował wizerunek kandydata – wszystko jest mieleniem kolejnych jałowych bzdur, które z tak poważną funkcją jak prezydentura mają niewiele lub nic wspólnego. To po prostu nie licuje z tak odpowiedzialnym stanowiskiem i każdy wie, że sprawa wąsa, kota czy strzelby w sprawowaniu funkcji prezydenta nie ma żadnego znaczenia.
 

Szczerze mówiąc to dziwię się profesjonalnym komentatorom i zwykłym Polakom, że dają się tak niepohamowanie wmanipulować w wir kampanijnych kłamstw. Rzeczy bzdurne i mało istotne traktują ze śmiertelną powagą, doskonale wiedząc, że jest to tylko zasłona dymna a sprawy naprawdę istotne leżą zupełnie gdzie indziej i w tej kampanii zostały całkiem przysłonięte. Czy zauważyliście, że mało kto słyszał od kandydatów program np. polityki wschodniej, energetycznej, poglądy na politykę fiskalną czy pomoc społeczną. Natomiast każdy z nas wie na wylot jak kandydat zmienił wizerunek, co w nim poprawił, co ukrył a co uwypuklił.
 

Przecież powszechnie wiadomo, że wszystkie deklaracje składane na 5 minut przed wyborami są funta kłaków warte. Bronisław Komorowski okazuje się nagle swojskim chłopem o konserwatywnych poglądach i bardzo mu blisko do patriotycznych czy nawet sarmackich klimatów? Hmm jeśli tak, to jakim cudem zrobił karierę w partii liberalnej i jak się tam znalazł? Wszak z taką postawą bliżej mu do PIS. Równie ciężko doszukać się szczerych intencji w zawieszenie jego myśliwskiej strzelby na kołku akurat teraz. Deklaracje Jarosława Kaczyńskiego o porzuceniu idei IV RP przed wyborami też brzmią jak kiepski żart. Hasło, które było jego paliwem politycznym wiele lat, nagle bez wyraźnych przyczyn zostaje wykreślone? Co miała z kolei miała oznaczać wizyta Grzegorza Napieralskiego w zakładzie "ludzi pracy" w Tychach i kupno na targu siatki jabłek? Jeśli solidarność i lewicową wrażliwość to kiepsko to wyszło w drogim garniturze i elegancko wypucowanych butach. No i Andrzej Olechowski, który ostatnio wyznał, że siedzi w nim dusza rockendrolowca.
 

Gdzie w tym wszystkim szczerość, szacunek do wyborcy i do najwyższego stanowiska w państwie? Może jestem naiwny, ale na Boga ! Prezydent kraju to nie taki sam towar jak parówka czy telewizor, by można nim było dowolnie żonglować i w zależności od koniunktury przedstawiać walory, których nie ma i ukrywać wady, które są istotnym problemem. Doszło już do tego, że prawie każde zdanie, które wypowiadają kandydaci, nie są ich osobistą, oryginalną refleksją, tylko kolejną wyuczoną formułką. Tak, kandydaci uczą się potencjalnych pytań i odpowiedzi na nie. Odpowiedzi zaznaczmy nie zawsze zgodne z ich poglądem i sumieniem, ale zawsze zgodne z słupkami sondaży.
 

To, że kampanie są płytkie, żenujące i pełne hipokryzji to jeszcze pół biedy. Najgorszy jest fakt, że wszyscy o tym wiedzą i nikt się nie buntuje. Politycy, sztabowcy, dziennikarze i wyborcy zdają sobie doskonale sprawę, że uczestniczą tylko w spektaklu i kiedy się on 20.07.2010 skończy, cała fabuła, scenariusz, maski, stroje i rekwizyty przestaną mieć znaczenie lub znikną. A politycy na powrót wrócą do swoich naturalnych wcieleń. Tak jak aktor po skończonym spektaklu zdejmuje w garderobie maskę i kostium, ściera makijaż i znów staje się samym sobą.
 

Ludzie przestali już nawet mówić między sobą o konkretnych umiejętnościach politycznych swojego faworyta, tylko na gorąco komentują co który sztab wypuścił w eter i jakie mogą z tego wyniknąć konsekwencje dla kandydatów. Zamiast myśleć co dany pretendent ma konkretnego do zaproponowania im i ich rodzinom, to żyją w tym medialnym Martixie ze szczątkową już umiejętnością samodzielnego myślenia co jest istotne a co nie. I te wybory ujawniły nasze nowe talenty. Tak jak w Polsce mieliśmy do tej pory 38 mln. politologów, tak teraz doszedł jeszcze jeden – dziś w Polsce mamy dodatkowych 38 mln. specjalistów od wizerunku politycznego. Każdy kto umie czytać i ma dostęp choćby tylko do tabloidów staje się specem i wytrawnym znawcą politycznego wizerunku i PR.
 

Właściwie to mamy do czynienia z bardzo ciekawym zjawiskiem społecznym, godnym opisania przez psychologów społecznych i socjologów. Powstał oto nowy rodzaj umowy społecznej - przewrotnej i niemoralnej - gdzie jedni jawnie, bez żadnych konsekwencji oszukują drugich, którzy się na to godzą, w zamian za pozbycie się wyrzutów sumienia i skrupułów. Politycy wiedzą, że wyborcy zdają sobie sprawę z ich manipulacji i socjotechnicznych sztuczek. Lecz dalej to uprawiają bo są przekonani, że wyborcy i tak nic z tą wiedzą nie zrobią, gdyż po pierwsze nie chce im się działać, po drugie nie mają za bardzo wyboru, bo kłamią wszyscy starający sie o urząd prezydenta. Wyborcom też ten układ odpowiada, bo znosi z nich odpowiedzialność za świadomy i racjonalny wybór najlepszego kandydata na głowę państwa, gdyż taki po prostu jest niemożliwy. Wszyscy kłamią jak z nut i dlatego nie da się już oddzielić ziarna od plew.
 

Jak doszło do takiego zapętlenia? Myślę, że zaczęło to nabierać na sile w momencie, kiedy politycy do swojej walki wyborczej zaprzęgnęli speców od PR i sprzedaży. Fakt, rządzący okłamywali poddanych od zawsze. Ale przez całe stulecia dbali jednak o to, by to co głoszą i do czego przekonują nie odbiegało zasadniczo od tego jakimi naprawdę są ludźmi. Były jednak czasy, kiedy ten mógł liczyć na sukces i poparcie innych, kto przejawiał autentyczne cnoty i wartości jak: spójność wewnętrzna, pokora, wierność, umiar, odwaga, sprawiedliwość, cierpliwość, pracowitość, skromność i złota zasada – nie czyń drugiemu co tobie nie miłe. Stephen R. Covey - bo jego tu cytuję - nazywał taką postawę etyką charakteru. Dalej Covey z przykrością stwierdza, że od końca pierwszej wojny światowej w USA i Europie, sukces i zjednywanie ludzi zaczęto osiągać nie poprzez etykę charakteru, ale dziękietyce osobowości(Stephen R. Covey "7 nawyków skutecznego działania" Wyd. MEDIUM 1996 str. 12-14). A to oznacza, nie wewnętrzną spójność, autentyzm i ciężką pracę nad własną osobą, tylko public relations, pozytywne myślenie i techniki manipulacyjne.
 

I tutaj zaczyna się dramat, ponieważ od jakiegoś czasu decydujący głos w polityce mają już nie filozofowie, etycy, ekonomiści, prawnicy i politolodzy, tylko specjaliści od reklamy i sprzedaży. I ci specjaliści w swoim doradzaniu więcej posługują się technikami z dziedziny handlu, niż z dziedziny polityki. Zresztą po co im znajomość systemów politycznych, doktryn, Konstytucji czy kluczowych ustaw. Im wystarczą techniki sprzedaży, przekonywania, zachwalania, negocjacji, prezentacji i wywierania wpływu, by „towar” dobrze się sprzedał. I trzeba uczciwie przyznać, że nie są odpowiedzialni za całe zło sytuacji. Ot, jest popyt to jest i podaż a oni tylko wykonują swoją robotę najlepiej jak umieją.
 

Ma to oczywiście swoją cenę. W miejsce merytorycznego selekcjonowania kandydatów mamy walkę na autoprezentację i symbole. Nie ważne jaki "towar" jest wewnątrz, ważne jakie ma opakowanie z wierzchu. Dlatego znamienne jest, że jednym z głównych gadżetów tej kampanii jest ... wąs. Idę o zakład, że nad tym niewinnym owłosieniem debatowano w sztabie Komorowskiego kilka gorących dni. Zgolić?! Czy nie zgolić?! Wąs u młodego elektoratu z wielkich miast się źle kojarzy, więc może lepiej zgolić. Ale z drugiej strony zgolenie wąsa teraz będzie nieautentyczne i nie spodoba się tej bardziej konserwatywnej części. A tak można jeszcze trochę zagrać na patriotycznej nucie i zyskać trochę mniej radykalnej konserwy. Poza tym liberałowie z dużych miast i tak zagłosują na wąsatego sołtysa ze strachu przed Kaczyńskim. Więc nie zgolił...
 

Ludzie, zobaczcie dokąd zabrnęliśmy !
 

Dwadzieścia lat demokracji niewiele nas nauczyło. Po raz kolejny zatraciliśmy racjonalność i daliśmy sie ponieść emocjom. Zamiast stanąć w prawdzie i każdemu z kandydatów wypisać w dwu tabelach odpowiednią cenzurkę w postaci znaków za i przeciw, my znów uczestniczymy w igrzyskach.

Kuba Pacan
O mnie Kuba Pacan

Od centrum w prawo :)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka