Maciej historyk Maciej historyk
749
BLOG

Ostatni mohikanin, ostatnia twarz portretu...

Maciej historyk Maciej historyk Kultura Obserwuj notkę 16

 

 

Jerzy Narbutt. źródło: Tygodnik Solidarność

U schyłku wiosny A.D. 2011, drogą wszystkich ludzi, odszedł Jerzy Narbutt.  Autor przeszło dwudziestu pozycji książkowych (prozy, poezji), a także słów pieśni, pt. Solidarni  - oficjalnego hymnu Solidarności. Autor zapomniany i zamilczany – wyrzucony na margines, jak sam to określał, na brzeg życia.
Mechanizm owego ostracyzmu dobrze znamy – miał zastosowanie w Polsce Ludowej, ma zastosowanie do dziś – ONI nie wybaczają: patriotyzmu, antykomunizmu, ewangelicznego radykalizmu.  Pamiętają także Twoją niezłomność – tym bardziej nie możesz być dla nich lustrem, w którym mają się przeglądać i systematycznie konstatować kim są – nie znoszą, gdy im się przypomina zdradę…

Ostatni Mohikanin, no bo ilu Ich (nam) jeszcze zostało? Rymkiewicz, Łysiak… Herbert i Herling – Grudziński nie żyją. Kisielewski i Tyrmand odeszli jeszcze wcześniej…

Po co to wszystko piszę? Żeby zachęcić Państwa do czytania i szukania Narbutta - owoce Jego intelektualnego łona należą bowiem do najpiękniejszych w priwiślańskiej literaturze. Mnóstwo w nich wątków typowo polskichkresowychtradycyjnych, jednakowoż jest to literatura na wskroś nowoczesna, często całkowicie odbiegająca od przytoczonych wyżej klimatów. Jak pisze Jerzy Biernacki: …ów generalnie nietradycyjny sposób konstruowania opowieści nie służy jakiemuś rozbijaniu rzeczywistości, a zwłaszcza podważaniu tradycyjnych zasad ludzkiego zachowania się (jak to bywa w prozie Gombrowicza), lecz uintensywnia niejako obraz tej rzeczywistości, czyni go w jakimś sensie ważniejszym, bardziej widocznym, bardziej dotykalnym.

Pozwólcie Państwo, że napiszę jeszcze o jedynej powieści Mistrza, najpiękniejszej z pięknych książek o Pokoleniu Polski Walczącej. Osobliwy tytuł - Ostatnia twarz portretu… Po raz pierwszy została wydana w roku 1981, notabene przy sprzeciwie Wiktora Woroszylskiego, który oskarżył ją o nadmierny patriotyzm. (Czy Państwu to coś przypomina? Słynne współczesne demony polskiego patriotyzmu, prawda? – historia wszak kołem się toczy…) Potem wydano ją jeszcze w roku 2002, kiedy to – i znów Jerzy Biernacki: … impuls, zrodzony jeszcze w okresie walki z komuną, zaindukował Krzysztofa Masłonia, krytyka literackiego „Rzeczpospolitej”, do napisania bardzo pięknej rekomendacji powieści, do przypomnienia jej niezwykłych walorów (…), co na chwilę przełamało betonową ławę bojkotu pisarza, po czym…wszystko wróciło do normy.

Autograf Hymnu Solidarności. Źródło: http://hej-kto-polak.pl/

My jednak pamiętajmy o tej niezwykłej książce. Opowieści dla wrażliwców i twardzieli, opowieści o Polsce, której już nie ma i o ludziach stających wobec ciężkich wyborów, ostatecznych prób… Nie byli nadludźmi, miewali wątpliwości, buntowali się przeciw epoce, która kazała wciąż przekraczać siebie… jak się to wszystko powtarza, znowu nas, lesie, wchłaniasz, znowu chronisz, kryjesz, idziemy nie wiedząc o tym, że po tropach dziadów, stopy nie wiedząc, nie czując, trafiają w ślady ich stóp zarośnięte trawą i mchem, przymierzamy do nich nasze buty, pytamy samych siebie, czy my gorsi, czy tylko od nich słabsi, czy będziemy umieli tak wytrwale, jak oni?.
I tęsknili, tak strasznie tęsknili za niedawno odzyskaną i tak szybko utraconą wolnością: … powrócić w Polskę (…) wolną niemal do szaleństwa, lecz przed szaleństwem uciekającą w ład, w Polskę silną dla wrogów, a słabą dla dobrych, w Polskę bez krzywd, bez ścian  mających uszy, bez rosyjskich i niemieckich szpiclów, z nocą spokojną dla wszystkich… 
Nie mieli także złudzeń, wiedzieli, że kolejne pokolenia mogą nie zrozumieć ich ofiary: … najpierw nas pewnie oplują, a potem nas wykpią. Kpina najlepiej zamazuje wyrządzoną krzywdę.

Lektura książki jest lekcją zasad i wrażliwości. To kapliczka wystawiona czasom ciągle fałszowanym. Piękna polszczyzna, przejmujący klimat, ale przede wszystkim, jak napisał w swej recenzji ks. J. St. Pasierb: … jest w tym nuta osobista, przeżyta , poświadczona, to daje książce przeszywającą lirykę. Obowiązkowa lektura dla Polaków poszukujących odpowiedzi na odwieczne pytania: Skąd przyszliśmy? Kim jesteśmy?…

Maciej

PS. Memento współcześnie adekwatne: … człowiek jest gdzieś pośrodku między małpą, którą nie jest zawsze, a między orłem, którym zawsze też nie jest (…) między dorosłym, którym powinien się stawać, a dzieckiem, którym nie tylko pozostać ma prawo, ale i obowiązek (…) daje mu się być sobą wtedy tylko, gdy jest małpą, lecz broń Boże wtedy, kiedy mu bliżej do orła.

PS. 2 Cytaty pochodzą z artykułu Jerzego Biernackiego, opublikowanego w jednym z polonijnych miesięczników:
http://www.gazetagazeta.com/artman/publish/article_15222.shtml
oraz z II wydania “Ostatniej twarzy portretu”, Katowice 2002 r.

 

www.kuchniahistoryczna.pl

 

Światopogląd konserwatywny, wzrost wysoki; w mieście, ale nie lubię miasta; bluesa lubię, piwo jałowcowe... Wspólnie z Łukaszem, "towarzyszem podróży", prowadzę blog, który, mam nadzieję, jest początkiem czegoś ważnego. Będziemy zachęcać zacne salonowe grono do regularnych odwiedzin... "Dlaczego Kuchnia historyczna? Interpretować tę kuchnię trochę jak synonim alchemii?" - pyta Lula322. Hmm, przenikliwy trop - alchemia... Metaforyczny, mistyczny... Trochę też wolnomularski;-) Czy chcielibyśmy przenosić czytelników w sferę: prawdy, dobra i piękna? - bardzo byśmy! Człowiek - substancja poddawana rozmaitym procesom... Podoba mi się ten trop. Chcemy też żeby było trochę "w poprzek" i żeby raczej czosnkiem pachniało niż farbą drukarską... Czujemy ponadto, że z życia publicznego eliminowany jest (subtelnie lub całkiem ordynarnie) pewien typ wrażliwości - powołujemy się na tę wrażliwość, ogrzewamy się przy niej... Oblężonej twierdzy tylko nie chcemy - duuużo światła z zewnątrz nam trzeba. Trochę kuchni, trochę historii, trochę historii "od kuchni". Tyle. I jeszcze Łukasz... Czy można zbudować piękną opowieść obierając sobie za punkt wyjścia posiłek? Wierzę, że tak. Na pewno można snuć historię przy stole, wieczerzając choćby. Bo czy na przykład taki bigos hultajski nie jest dobrym pretekstem by wspomnieć antenatów naszych? Czy antałek trójniaka nie przywodzi na myśl imć Zagłoby i oblężenia Zbaraża? Nawet gorzałka i śledź mogą odnaleźć swoją opowieść, na przykład zasłyszaną niegdyś z ust rotmistrza Augustowskiego o Józefie Mackiewiczu, którego okowita wpędzała w ponury nastrój, każdy haust poprzedzało długie wpatrywanie się w przestrzeń za oknem, sam zaś akt był zdecydowany, szybki i gwałtowny. Jakby jakąś myśl chciał zabić, jakby serce uciszyć. To ledwie kilka przykładów. Z kuchnią można podróżować przez kraje, przez wieki. Spożywać skrzydełka kurczaka przyrządzone przez Rossiniego, biesiadować na uczcie u Wierzynka czy też w ciszy, w kryjówkach, w puszczach chleb zwykły z żołnierzami Armii Krajowej dzielić...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Kultura