U schyłku wiosny A.D. 2011, drogą wszystkich ludzi, odszedł Jerzy Narbutt. Autor przeszło dwudziestu pozycji książkowych (prozy, poezji), a także słów pieśni, pt. Solidarni - oficjalnego hymnu Solidarności. Autor zapomniany i zamilczany – wyrzucony na margines, jak sam to określał, na brzeg życia.
Mechanizm owego ostracyzmu dobrze znamy – miał zastosowanie w Polsce Ludowej, ma zastosowanie do dziś – ONI nie wybaczają: patriotyzmu, antykomunizmu, ewangelicznego radykalizmu. Pamiętają także Twoją niezłomność – tym bardziej nie możesz być dla nich lustrem, w którym mają się przeglądać i systematycznie konstatować kim są – nie znoszą, gdy im się przypomina zdradę…
Ostatni Mohikanin, no bo ilu Ich (nam) jeszcze zostało? Rymkiewicz, Łysiak… Herbert i Herling – Grudziński nie żyją. Kisielewski i Tyrmand odeszli jeszcze wcześniej…
Po co to wszystko piszę? Żeby zachęcić Państwa do czytania i szukania Narbutta - owoce Jego intelektualnego łona należą bowiem do najpiękniejszych w priwiślańskiej literaturze. Mnóstwo w nich wątków typowo polskich, kresowych, tradycyjnych, jednakowoż jest to literatura na wskroś nowoczesna, często całkowicie odbiegająca od przytoczonych wyżej klimatów. Jak pisze Jerzy Biernacki: …ów generalnie nietradycyjny sposób konstruowania opowieści nie służy jakiemuś rozbijaniu rzeczywistości, a zwłaszcza podważaniu tradycyjnych zasad ludzkiego zachowania się (jak to bywa w prozie Gombrowicza), lecz uintensywnia niejako obraz tej rzeczywistości, czyni go w jakimś sensie ważniejszym, bardziej widocznym, bardziej dotykalnym.
Pozwólcie Państwo, że napiszę jeszcze o jedynej powieści Mistrza, najpiękniejszej z pięknych książek o Pokoleniu Polski Walczącej. Osobliwy tytuł - Ostatnia twarz portretu… Po raz pierwszy została wydana w roku 1981, notabene przy sprzeciwie Wiktora Woroszylskiego, który oskarżył ją o nadmierny patriotyzm. (Czy Państwu to coś przypomina? Słynne współczesne demony polskiego patriotyzmu, prawda? – historia wszak kołem się toczy…) Potem wydano ją jeszcze w roku 2002, kiedy to – i znów Jerzy Biernacki: … impuls, zrodzony jeszcze w okresie walki z komuną, zaindukował Krzysztofa Masłonia, krytyka literackiego „Rzeczpospolitej”, do napisania bardzo pięknej rekomendacji powieści, do przypomnienia jej niezwykłych walorów (…), co na chwilę przełamało betonową ławę bojkotu pisarza, po czym…wszystko wróciło do normy.
My jednak pamiętajmy o tej niezwykłej książce. Opowieści dla wrażliwców i twardzieli, opowieści o Polsce, której już nie ma i o ludziach stających wobec ciężkich wyborów, ostatecznych prób… Nie byli nadludźmi, miewali wątpliwości, buntowali się przeciw epoce, która kazała wciąż przekraczać siebie: … jak się to wszystko powtarza, znowu nas, lesie, wchłaniasz, znowu chronisz, kryjesz, idziemy nie wiedząc o tym, że po tropach dziadów, stopy nie wiedząc, nie czując, trafiają w ślady ich stóp zarośnięte trawą i mchem, przymierzamy do nich nasze buty, pytamy samych siebie, czy my gorsi, czy tylko od nich słabsi, czy będziemy umieli tak wytrwale, jak oni?.
I tęsknili, tak strasznie tęsknili za niedawno odzyskaną i tak szybko utraconą wolnością: … powrócić w Polskę (…) wolną niemal do szaleństwa, lecz przed szaleństwem uciekającą w ład, w Polskę silną dla wrogów, a słabą dla dobrych, w Polskę bez krzywd, bez ścian mających uszy, bez rosyjskich i niemieckich szpiclów, z nocą spokojną dla wszystkich…
Nie mieli także złudzeń, wiedzieli, że kolejne pokolenia mogą nie zrozumieć ich ofiary: … najpierw nas pewnie oplują, a potem nas wykpią. Kpina najlepiej zamazuje wyrządzoną krzywdę.
Lektura książki jest lekcją zasad i wrażliwości. To kapliczka wystawiona czasom ciągle fałszowanym. Piękna polszczyzna, przejmujący klimat, ale przede wszystkim, jak napisał w swej recenzji ks. J. St. Pasierb: … jest w tym nuta osobista, przeżyta , poświadczona, to daje książce przeszywającą lirykę. Obowiązkowa lektura dla Polaków poszukujących odpowiedzi na odwieczne pytania: Skąd przyszliśmy? Kim jesteśmy?…
Maciej
PS. Memento współcześnie adekwatne: … człowiek jest gdzieś pośrodku między małpą, którą nie jest zawsze, a między orłem, którym zawsze też nie jest (…) między dorosłym, którym powinien się stawać, a dzieckiem, którym nie tylko pozostać ma prawo, ale i obowiązek (…) daje mu się być sobą wtedy tylko, gdy jest małpą, lecz broń Boże wtedy, kiedy mu bliżej do orła.
PS. 2 Cytaty pochodzą z artykułu Jerzego Biernackiego, opublikowanego w jednym z polonijnych miesięczników:
http://www.gazetagazeta.com/artman/publish/article_15222.shtml
oraz z II wydania “Ostatniej twarzy portretu”, Katowice 2002 r.





Komentarze
Pokaż komentarze (16)