0 obserwujących
25 notek
10k odsłon
285 odsłon

Nie mieszajmy się w wewnętrzne sprawy Rosji

Fot. Paweł Laufer
Fot. Paweł Laufer
Wykop Skomentuj1

O majdanie kilka uwag zza telewizora

 

Kazimierz Malinowski, Paweł Laufer

 

„Głos Rosji” donosi właśnie, że 17 tysięcy Francuzek kazało sobie wyciągnąć z cycków silikonowe implanty, ale nie o tym chcieliśmy.

Nieco zmęczeni, a – celniej rzecz ujmując – wyprani jesteśmy hałaśliwym szturmem medialnych ukrainoznawców, podróżujących na Wschód prestidigitatorów, strategów wojennych ds. frontu ukraińskiego, do wczoraj czytelników Zabużko, dziś analityków zgarnianych po 3-dniowym wypadzie na majdan do byle tiwi i dość mamy rozemocjonowanych reporterów-dzieci, które biegają po placu i zagadują milicję o prazasadę ich brutalnych działań, pytając – jak niegdyś Arystoteles Platona – „dlaczego?” (gr. DIÁ TÍ).

Czekamy jeszcze teraz na kolejną rozjemczą wizytę Aleksandra Filipińskiego, tym razem w towarzystwie Leszka Millera, którzy za 15 milionów baksów od CIA na centrum rozrywki w Starych Kiejkutach, nauczą ruską hołotę demokracji, rzecz jasna po telefonicznej konsultacji z Angelą Merkel, znajdującą się na demokratycznym podsłuchu USA, które ostatnio nawet, w ramach gestu sprzeciwu wobec wydarzeń w Kijowie, odmówiło wjazdu jakiemuś ukraińskiemu bomżowi, bo gdzieś tam kimał koło śmietnika i się ochronie lotniska rąk nie chciało brudzić.

DSC_0314

Lubimy medialne szymle!

„Wojna domowa!” – dodajmy „na skraju”, bo tak lubią dodawać korespondenci zagraniczni; „rewolucja” i „ludobójstwo” – wolą ukraińscy pisarze, przez których potem historycy ukraińscy znów będą latami przywracać właściwe znaczenie pojęcia „genocyd” i marnować pieniądze na rozjazdy po bibliotekach; polski „grudzień”, „stan wojenny” – bliższe polskim politykom i z pewnością Jaruzelowi, który popija w szlafroku podarowanym przez Chruszczowa czaj przed tiwi i łezkę wspomnienia roni na widok maładców z Berkutu.

Medialne zaklinanie rzeczywistości, kolejny przykład nadmiernej medialnej demiurgi dramaturgii zdarzeń. Dziennikarze wyborczej, rzepy i innych natoinatamtotematkropkapl zdają się sypiać z Putinem. Z taką pewnością serwują w swoich strategicznych analizach jego własne niezwerbalizowane jeszcze myśli na temat Ukrainy i reszty świata, czyniąc z nich punkty triangulacyjne swych wróżb, że nie sposób pomyśleć inaczej. 

Newsmeni

Tu na marginesie wspomnimy o masowo uaktywniających się dziennikarzach specjalnego typu. I wspominamy o nich nie dla samego wspomnienia, niebawem to wyjaśnimy. Oglądać możemy przy okazji tego typu „majdanów” newsmena – dziennikarza-gwiazdora. Charakteryzuje go to, że zwraca się on w swojej codziennej działalności, ku sprawom tkanym ze wspanialszej materii, mocnej i elastycznej, takiej, z której można by się wybić, jak z trampoliny – najlepiej z materii rewolucji, a jeszcze lepiej wojny, choć jakaś powódź też jest do przyjęcia. Zgodnie z erystycznym prawidłem głoszonym przez Eco, dziennikarz tego typu odznacza się tym większą łatwością w wygłaszaniu kategorycznych ocen i zdecydowanych sądów im mniej wie. Dla newsmena informacja liczy się o tyle tylko, o ile może ona posłużyć, jako uwyraźniające tło dla jego osoby, o ile wartość i ranga komunikatu są w stanie być dobrą sceną dla niego – komunikującego, o ile informacja taka ładunkiem swoim zdolna będzie opromienić newsmena. Jeśli dostrzeże on w jakiejś informacji cień takiego potencjału, możemy być pewni, że od niego pierwszego tę informację usłyszymy, błyśnie ona zza niego i skąpie go w krwawym blasku chwały. Taki news, bowiem, to niezbędny uszlachetniacz jego osoby, warunek konieczny i wystarczający, aby z osoby stać się osobistością w sokowirówce wydarzeń.

Tą dygresją chcieliśmy wyrazić poważne obawy, że większość z tych „zagranicznych korespondentów” to typy z sokowirówki wydarzeń wzięte, nazywający sprawy na wyrost (znamienne było jak redaktor jednej z polskich tiwi nieświadomie lecz dostrzegalnie dla postronnego widza zastanawiał się czy może już mówić, że majdan to „rewolucja”, a kiedy indziej inna papuga zastanawiała się czy może powiedzieć, że to już „wojna”, coś jak czekanie w dystyngowanym towarzystwie, kto pierwszy zapali). I nam się wydaje, że wiele z tej rzeczywistości majdanu dmuchana jest dmuchanymi newsmenami i zaokrąglanym w górę kapitałem emocjonalnym relacjonowanych zdarzeń. Dziennikarzom zawsze przyjemniej jest panoramować się na tle juchy i ognia. Jeśli jest słabo, to sobie nazwiemy tak, by słabo nie było.

Majdan dla ławic

Patrząc na chaos majdanu i brak jego istotnych endogennych posunięć, można odnieść wrażenie, że autentyczność i samostanowienie majdanu zaczęły się i skończyły w momencie pierwszego skrzyknięcia się ludzi na placu. Potem już majdan zaczął odgrywać scenariusze pisane przez media, robi teatr pisany przez medialnych wróżbitów, którzy znają do cna intencje Putina i Janukowycza i w oparciu o nie zaklinają rozwój wypadków, ładując ludziom ich role poprzez tiwi, radio i inne fb do głowy. Że to taki „majdan” właśnie – bardacha, bez szerszej i strategicznej analizy informacji, tłum lecący za emocją każdego kolejnego tweetu, nowego filmiku na youtube i foto wrzuconego na fb, taka bardacha do dzisiaj bez przywódcy, bardacha, która jak ławica rozemocjonowanych szprotek płynie w zależności od tego, gdzie spadnie kamień. Proszę wybaczyć brak patetyzmu, pietyzmu i romantyzmu. To nie ten felieton. Przy pełnym szacunku dla ludzi oddanych ukraińskiej sprawie.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale