Rzecz jasna Polska nie jest, i być nie może, podmiotem rosyjskiej polityki. Pytanie o podmiot rosyjskiej polityki jest jednak uzasadnione, gdyż tym podmiotem nie jest zapewne państwo – niezależnie od tego, czy definiować je jako władzę suwerenną, czy też jako polityczną wspólnotę narodową. Najprawdopodobniej tym podmiotem jest syndykat, czyli grupa osób kierująca się instynktem osobistej korzyści realizowanym przy pomocy zasobów państwa. W sferze realizacji interesów ekonomicznych syndykatu najistotniejsze znaczenie ma utrwalenie stanu, który można określić jako „pat Tuska-Putina”. Polska nadal nie ma zagwarantowanych dodatkowych dostaw gazu, a podziemne zbiorniki powinny być zapełnione na około trzy miesiące przed rozpoczęciem sezonu zimowego. Warunek postawiony przez Putina – renegocjacja umowy międzyrządowej – czyni w zasadzie nieuchronnym „kryzys gazowy” już najbliższej zimy. Kryzysowi temu mogą zapobiec interwencyjne dostawy gazu z Niemiec lub ustępstwa rządu polskiego w dziedzinie kontroli linii przesyłowych gazu przez Polskę.
W tej sytuacji należy zapytać o polityczne interesy syndykatu w stosunku do Polski. Przyjazd Putina na uroczystości rocznicowe na Westerplatte świadczy o zamiarze prowadzenia gry politycznej z rządem polskim, której możliwości powiększą się w roku wyborczym. Ewentualny kryzys gazowy nie musi w sposób bezpośredni wpływać na wynik wyborczy, ale zapobieżenie mu może mieć pewne znacznie. Tym bardziej, że zademonstrowana w ostatnich miesiącach putinomania większości środków masowego przekazu w Polsce oraz rusyfikacja obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej mogą wskazywać na podatność polskiej opinii publicznej na czynnik rosyjski. Dodatkowo stan napięcia w stosunkach polsko-ukraińskich, wyraźnie zademonstrowany przez premier Tymoszenko, zawęża pole polskiej polityki wschodniej prawie wyłącznie do kierunku rosyjskiego, co potwierdził minister Sikorski w swoim artykule dla „Gazety Wyborczej”.
Na poziomie celów deklarowanych ważne są dwa pomysły przedstawione przez premiera Putina w tej samej gazecie. Po pierwsze genezę II wojny światowej zaczął on wyprowadzać z upokorzenia Niemiec po klęsce wojennej, przemilczając jednocześnie układ w Rapallo i współdziałanie Niemiec i Związku Sowieckiego w ramach ligi upokorzonych. Po drugie powołał się on na „mądrość i wspaniałomyślność narodów rosyjskiego i niemieckiego”, które „pozwoliły uczynić zdecydowany krok w kierunku budowy Wielkiej Europy”. Być może to tylko okolicznościowe deklaracje, za którymi nie kryją się rzeczywiste plany i rachuby. Problem nie polega na tym, czego chce syndykat, gdyż działania jednostronne nie mają większego znaczenia. Prawdziwy problem pojawi się wtedy, gdy strona niemiecka, wychodząc z własnych założeń, zechce te plany wykorzystać do realizacji zamierzeń związanych chociażby z dostępem do zasobów gospodarczych, ale nie tylko surowcowych, lub do zasobów rosyjskiej kultury politycznej.
Inne tematy w dziale Kultura