46 obserwujących
1193 notki
660k odsłon
  662   0

KUISZ: Iwaszkiewicz. Wielki - mały człowiek

Ocena działalności publicznej Iwaszkiewicza przedziwnie w tej dyskusji współgrała z oceną twórczości. Jeleński stwierdzał, że Iwaszkiewicz jest dla niego naprawdę wielkim pisarzem. Herling-Grudziński się nie zgadzał, bo „Iwaszkiewicz jest zbyt nierówny, obok rzeczy doskonałych rzeczy żenująco słabe”.

5.

Może zatem należy po prostu zadać pytanie Rorty`ego. Czy dokonując wyborów Iwaszkiewicz miał szczęście, czy pecha?

Słynny postmodernista, dywagując na temat ocen przeszłości, stwierdza, że Historia staje po stronie wybitnych jednostek nie dlatego, że pozostawały one wierne jakiejś zasadzie czy były bardziej racjonalne. One po prostu „trafnie zgadywały”. Krótko mówiąc, „miały szczęście”, bo „uczciwość, wierność własnym ideałom nie ma w zasadzie znaczenia wobec tego, co powie o nas historia”. Rorty nawołuje jednak, by nie rezygnować z osądu moralnego. Co może być probierzem? „Uczciwość i honor mierzy się stopniem spójności historii, które ludzie opowiadają samym sobie i w które wierzą”. Nie ma instancji innej niż spójność opowieści.

Ale czy opowieść Iwaszkiewicza była spójna?

6.

Z grubsza rzecz ujmując, życie Gauguine`a było koszmarem, przerywanym wytchnieniem podczas malowania kolejnych płócien. Żył w nędzy, chorował na syfilis. W 1898 roku próbował popełnić samobójstwo. Na pięć lat przed śmiercią dla utrzymania musiał zacząć pracować jako kancelista w biurze katastralnym. Nie po to przecież porzucił rodzinę i pracę w banku. Tuż przed śmiercią zostaje jeszcze skazany na karę grzywny i 3 miesiące więzienia.

A jednak „kto pojął sens kobaltu musi opuścić giełdę”*.

7.

Tymczasem najważniejsze decyzje Iwaszkiewicza dotyczyły pozostania na miejscu. Po epizodzie z ewakuacją w 1939 roku, Iwaszkiewicz zdecydował się pozostać na Stawisku. Podobnie, gdy na miejsce jednego totalitaryzmu wejdzie drugi, pisarz nie porzuci domu.

Już samo podjęcie takiej decyzji oznaczało w jego przypadku uwikłanie się we współpracę z nową władzą. Na przekór temu Iwaszkiewicz chciał, by dla potomności jego życie stało się spójną i estetyczną narracją. Świadczy o tym choćby jeden z listów do Jeleńskiego* czy osobliwe życzenie – puenta, by zostać pochowanym w stroju górnika. Czym bardziej chciał przekazać spójną opowieść o sobie, tym bardziej było to niemożliwe.

W biografii pisarza plusy bez końca można znosić minusami. Przejawy zachowań wielkich oznakami zdumiewającej małości. Dzieła ponadczasowe – kompromitującymi.

Pisarz zostawił po sobie ocean słów. A także postscriptum do napisanego 30 lat temu w szpitalu ostatniego listu do córek:

„Wszystko mi zabrali [sześć wyrazów nieczytelnych] być [dwa wyrazy nieczytelne]. To było [jeden wyraz nieczytelny]”.

Przypisy:

* W 1971 roku Iwaszkiewicz pisze do Jeleńskiego: „Bardzo mi smutno, kiedy mnie bierzecie za ignoranta i za świnię, a ja się konsyderuję nie jako prezes, ale jako „opiekun” wszystkich polskich pisarzy – i tych na emigracji” (s. 209). I dalej: „Czy wy mnie naprawdę jeszcze tak nie znacie? Ja jestem jeszcze z tej Europy Maryni Czapskiej. Ostatni”.
** Z. Herbert, Gauguin koniec.

*** Jarosław Kuisz, redaktor naczelny „Kultury Liberalnej”
*** artykuł ukazał się w Temacie Tygodnia w „Kulturze Liberalnejbegin_of_the_skype_highlightiend_of_the_skype_highlighting” nr 61 (11/2010) z 16 marca 2010 r.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale