46 obserwujących
1185 notek
647k odsłon
507 odsłon

Philip Roth dla niezorientowanych. Trzy powieści, które warto przeczytać na początek

Wykop Skomentuj3

Dorobek pisarski Philipa Rotha to mały wagon książek. Pytanie, od czego zacząć lekturę, jest o tyle kluczowe, że mówimy o dorobku nierównym. Łatwo trafić na dzieło pisarza, które jest mierne, lecz z jakiegoś powodu głośne, i na tej podstawie zwyczajnie zniechęcić się do reszty.

Kilka lat temu w „Teatrze Konsekwentnym” grano znakomity spektakl na podstawie powieści „Kompleks Portnoya”. Podczas debaty zorganizowanej w związku ze sztuką w kuluarach powracało pytanie o literackiego Nobla dla Philipa Rotha (o spektaklu czytaj więcej TUTAJ). Typowe rozmowy fanatyków literatury pięknej o kimś, kogo biografka jeszcze za życia bez ceregieli porównywała do samego Henry’ego Jamesa.

Od kilku dni wiemy, że pisarz nie otrzyma najważniejszej literackiej nagrody, zaś komitet noblowski został przeorany przez skandal obyczajowy, który mógłby stać się tematem dla jednej z powieści Rotha i zapewne wywołać na jego twarzy co najwyżej krzywy uśmiech.

Szwedzka nagroda ominęła Rotha, jak się spekuluje, z powodu jego reputacji, w tym rozmaitych oskarżeń o seksizm. Niedawno jeden z dziennikarzy „France Culture” eufemistycznie stwierdził, że zarzuty wynikały chyba z niezbyt dogłębnej lektury jego powieści. No i chyba komuś pomieszały się wypowiedzi bohaterów fikcji literackiej z rzeczywistością. We Francji w każdym razie powieściopisarza uhonorowano. W 2017 roku wybór jego prozy ukazał się pod numerem 625. w najbardziej prestiżowej serii wydawniczej „Bibliothèque de la Pléiade”, zarezerwowanej tylko dla żelaznego kanonu klasyków. Skądinąd w Stanach Zjednoczonych Roth także odebrał całkiem pokaźny zestaw nagród, wśród których są National Book Award (dwukrotnie), Pulitzer Prize, National Medal of Arts i wiele innych.

Dla mniej zorientowanych czytelników wyzwanie stanowi jednak sam dorobek pisarza. To mały wagon książek. Pytanie, od czego zacząć lekturę, jest o tyle kluczowe, że mówimy o dorobku nierównym. Łatwo trafić na dzieło pisarza, które jest mierne, lecz z jakiegoś powodu głośne, i na tej podstawie zwyczajnie zniechęcić się do reszty (czytaj: do pierwszorzędnych powieści).

Ten mechanizm dotyczy w pierwszym rzędzie „Kompleksu Portnoya” otoczonego aurą skandalu schyłku lat 60. – rzeczy, która dziś mocno trąci myszką. Czy o wiele późniejszego „Teatru Sabata” z 1995 roku, za który pisarz otrzymał właśnie National Book Award. To rzecz zdecydowanie przegadana, nagroda zaś spadła na pisarza być może dlatego, iż zlekceważono w międzyczasie kilka jego o wiele lepszych, kontrowersyjnych powieści.

Od czego zatem zacząć?

Cały tekst na kulturaliberalna.pl

Jarosław Kuisz

redaktor naczelny „Kultury Liberalnej”.

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura