46 obserwujących
1193 notki
655k odsłon
253 odsłony

Programy socjalne rozgoryczyły klasę średnią

Wykop Skomentuj11

Polska klasa średnia haruje od rana do nocy, bo ma nadzieję na awans, przynależność do grupy, która ma lepsze życie. A teraz kiedy widzą osobę, która nie podejmuje takiego wysiłku, a może sobie pozwolić na bardzo podobny standard życia, który oni zdobyli dzięki swojej pracy, czują się oszukani”, mówi socjolożka z Polskiej Akademii Nauk.

Jakub Bodziony: Czy PiS odmieniło polską wieś?

Maria Halamska: Tak, w kilku planach. Najłatwiej obserwowalna jest płaszczyzna ekonomiczna: strumień środków w ramach 500+ znacząco poprawił sytuację najuboższych rodzin wielodzietnych. Ale jednocześnie ta seria świadczeń socjalnych zdemobilizowała wieś, zniechęciła do wysiłku i trudu zmian. Można podsumować to tytułem wywiadu z moim kolegą, profesorem Jerzym Wilkinem: PiS dostał „władzę za nieróbstwo”.

JB: To znaczy?

Ustawowo zahamowano obrót ziemią, co drobnym rolnikom wcale nie przeszkadza, bo nie utrzymują się z pracy w gospodarstwie, często w ogóle nic nie produkują, a i tak dostają dopłaty bezpośrednie. Ziemię może uprawiać w ramach darmowej dzierżawy sąsiad, a wystarczy, że właściciel tylko wypełni formularz i już ma pieniądze. Wpływ na to ma – odziedziczona po poprzednikach – bardzo szeroka definicja rolnika, absolutnie nieadekwatna do sytuacji rzeczywistej.

A dzięki bardzo taniemu, bo kosztującemu aktualnie 408 złotych na kwartał ubezpieczeniu, wszyscy, którzy mają co najmniej 1 hektar ziemi i chcą ubezpieczyć się w KRUS-ie, mają dostęp do pakietu podstawowych świadczeń socjalnych. To jednocześnie stwarza okazję do pracy w szarej strefie, również za granicą. Na to nakładają się zmiany w sferze psychologicznej: mają one nie tylko opisany przez profesora Macieja Gdulę w Miastku aspekt godnościowy, ale towarzyszy mu legitymizacja specyficznej roszczeniowości, która można streścić w haśle: „bo się należy”. Zaobserwować ją można w całej tak zwanej klasie ludowej, nie tylko wiejskiej. Propaganda dorzuciła do tego pogardę nie tylko dla elit, ale i klasy średniej: już nie wykształciuchów, ale konkretnych grup: lekarzy, nauczycieli.

JB: W jednym z wywiadów wspominała pani, że wśród rolników nie ma szans na wykształcenie się postaw obywatelskich, bo nie uczestniczą oni w pełni w utrzymaniu państwa. W związku z dodatkowymi programami socjalnymi, ten stan rzeczy się pogłębił?

Myślę, że szczególne regulacje finansowe dotyczące rolników znacznie ten proces utrudniają. Na postawę obywatelską składa się cały pakiet praw i obowiązków. Do obowiązków należy między innymi utrzymanie państwa poprzez system podatkowy. Rolnicy płacą tylko niewysoki podatek gruntowy, nie płacą podatku dochodowego. KRUS jest w 90 procentach finansowany z budżetu państwa. Jak mają wykształcić się postawy obywatelskie, jeśli nie przez płacenie podatków, przez poczucie utrzymywania państwa? Jeśli nie ma tego poczucia, wszystko, co otrzymuje się od państwa w ramach świadczeń społecznych, traktuje się jak łaskę, której państwo udziela, nie jak świadczenie, które się należy. To kształtowanie postaw klientelistycznych, nie obywatelskich. Ale jest przecież i rewers tej sytuacji: czego oczekuje władza-patron od klienta? Lojalności. Przede wszystkim przy urnach. Jednocześnie taka polityka zabija społeczny solidaryzm. Dość dawne badania profesora Marka Ziółkowskiego wskazywały, że chłopi pojęciem „swoich” obejmowali co najwyżej wieś, wyłączając z niej zarówno robotników, jak i inteligencję. Czy myśli pan, że wyżej opisana polityka poszerzyła zasięg pojęcia „solidarności społecznej” w tej grupie?

JB: Świadczenia należałoby odebrać?

Nie popieram takiego rozwiązania, w którym ludzie niezamożni znaleźliby się na lodzie. Natomiast, każde świadczenie powinno być tak zorganizowane i przekazywane tak, aby jego biorca miał świadomość, skąd pochodzą na nie środki. A one pochodzą z finansowych zobowiązań innych grup społecznych, które składają się na budżet i w ramach redystrybucji są przez rząd dzielone. Przecież na KRUS rolnik płaci 1200 złotych w ciągu całego roku, to znaczy tyle, ile przeciętnie w ciągu miesiąca płacą inni pracujący. Ale tak nie chce mówić obecny rząd, bo woli występować – i on, i Jarosław Kaczyński – w roli dobrego patrona, który „przyznaje” świadczenia. Nikt nie pyta, skąd pochodzą środki, zaniechana została wszelka edukacja obywatelska. A trzeba dodać, że nie tylko rolnicy, ale i cała klasa ludowa, wywodzi się z chłopstwa, klasy, u której w przeszłości silnie było poczucie społecznej podległości.

Łukasz Pawłowski: Ale przecież KRUS istnieje od dawna. Czy te transfery w rodzaju 500+ czy dodatkowej emerytury coś zmieniły?

Na pewno zmieniają stratyfikację społeczną i dochodową. Ja nie jestem przeciwko rolnikom, tylko przeciwko głupiej polityce, której obecna sytuacja jest produktem. Dzisiaj około 45 procent dochodów rolników pochodzi z dopłat unijnych, a dochodzi do tego strumień środków 500+, 300+, teraz mamy dodatkowe rozszerzenie świadczeń. Z tych świadczeń do tej pory w większym stopniu korzystały rodziny wiejskie, gdyż tam jest więcej rodzin wielodzietnych o najniższych dochodach; na wsi jest ich niemal trzykrotnie więcej niż w miastach. Tam więc przede wszystkim poszedł ten transfer i różnice dochodowe zostały wyraźnie spłaszczone. Oznacza to zmiany w społecznej stratyfikacji, gdyż dochody są jednym z najważniejszych czynników ją kształtujących.

ŁP: Jeżeli 45 procent dochodów rolników pochodzi z dopłat, to ten transfer pochodzący z nowych programów socjalnych ma jakieś specjalne znaczenie?

Jak najbardziej. Gdyby nie było tych transferów, to zróżnicowanie pomiędzy miastami i wsią byłoby większe. Teraz wiele wskaźników mówi o zmniejszaniu się różnic dochodowych. Na przykład zmodyfikowaną postać przybrał tak zwany efekt świętego Mateusza, według którego ubodzy są coraz biedniejsi, a bogaci mają coraz więcej pieniędzy.

Co to znaczy „zmodyfikowaną”?

Bogaci się bogacą, ale ubodzy nie ubożeją. Wszystkie badania, które posługują się współczynnikiem Giniego, mówią, że struktura zróżnicowania polskiego społeczeństwa się spłaszcza.

JB: To może ta polityka wcale nie jest głupia? Biorąc pod uwagę niektóre alarmistyczne wyniki badań dotyczące rozwarstwienia w Polsce, mamy z czym walczyć.

Cały wywiad TUTAJ

prof. dr hab. Maria Halamska

socjolog wsi, profesor w Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych na Uniwersytecie Warszawskim oraz Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN.

Jakub Bodziony

zastępca sekretarza redakcji „Kultury Liberalnej”.

Łukasz Pawłowski

sekretarz redakcji i szef działu politycznego „Kultury Liberalnej”.

Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka