13 obserwujących
84 notki
62k odsłony
  397   0

Trybunał Akonstytucyjny

Bo widzicie, mili moi, w Polsce koncepcja tekstualizmu w ogóle nie istnieje. Jest tak bliska prawnikom, a zwłaszcza sędziom, jak szczególne zagadnienia konstruowania mostów wiszących bliskie są pstrągom.

Przyjrzyjmy się teraz w jaki sposób wszelakiego rodzaju tuzowie, a zwłaszcza prawnicy, komentowali wyrok TK w sprawie aborcji.



Komisja Helsińska:


“Tak zwane orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego stanowi bezprecedensowy atak na prawa kobiet, prawa rodziny i wolność jednostki od nieludzkiego i poniżającego traktowania.”


Kamila Ferenc, cytowana przez różne media “Prawniczka w Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz koordynatorka Zespołu Prawnego Federacji.”


“Są zastrzeżenia co do wyboru niektórych sędziów i innych nieprawidłowości formalnych w jego funkcjonowaniu. „Trybunał” podjął decyzję w pełnym składzie. Trzeba przemyśleć działania w kierunku podważenia tego wyroku, bo mogą bronić się sugerując, że nawet gdyby sędziów było mniej, to i tak przegłosowaliby ten wyrok”


Mikołaj Małecki z Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego i Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego.


“Sądy są uprawnione, by pomijać tę decyzję, gdyż nie podlega ona ochronie jako wyrok Trybunału, a więc nie może skutecznie derogować przepisu ustawy”


Ewa Łętowska, byłą sędzia TK:


“To, że wyrok ten zapadł obrazuje jak daleko przesunęliśmy się w kierunku fundamentalizmu religijnego i obyczajowego. I jak daleko nam do wizji społeczeństwa inkluzywnego i prawa mającego kłaść granice sile (...) Głównym problemem tego wyroku jest to, że inkluzywność konstytucji (obecnie lekceważona, ale niewątpliwa obecna u jej genezy i widoczna w jej tekście) zakłada, że państwo (ustawodawca, ale i TK) nie będzie fundamentalistyczne wobec jednego światopoglądu.”


Czy widzicie tu coś szczególnego? W tych i w masie innych wypowiedzi, łamiących ręce nad “piekłem kobiet”? Podpowiem: w żadnej, ale to w absolutnie żadnej, w żadnym argumencie, w żadnej kontrze, w żadnym proteście nikt, zupełnie nikt nie odnosi się w ogóle do kwestii zgodności ustawy z Konstytucją. Wyrok TK jest cudowny, bo chroni dzieci przed morderstwem, albo jest dziełem samego szatana, bo chroni dzieci przed morderstwem, ale nikogo nie obchodzi czy ta ustawa serio jest zgodna z Konstytucją, czy też nie. Co więcej - nikomu nawet nie przychodzi do głowy, że to mogłoby być, a być może nawet powinno być dla sędziów w jakiś sposób istotne. Nie istnieje koncepcja związania sędziego prawem. Prawo? Jakie znowu prawo? Co wy mi tu, Kowalski, pierdolicie o jakimś prawie? Że niby coś gdzieś na jakiejś kartce powinno sędziego do czegoś zobowiązywać?

Więc jedna strona cieszy się, że ma obecnie swoich Imamów, którzy wydają fatwy jej przychylne. Druga strona ostrzega, że jak ona swoich Imamów osadzi, to tamci Imamowie trafią do klatki i poleje się ich benzyną, a nowe fatwy będą całkowicie przeciwne (oczywiście bez konieczności zmiany jednej litery w Konstytucji, która jest tekstem tyleż świętym, co dla absolutnie niczego nie istotnym).

Więc może przyjrzyjmy się przepisowi Konstytucji, z którym aborcja T4 ma być sprzeczna? Co orzekł TK?


“Art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz. U. Nr 17, poz. 78, z 1995 r. Nr 66, poz. 334, z 1996 r. Nr 139, poz. 646, z 1997 r. Nr 141, poz. 943 i Nr 157, poz. 1040, z 1999 r. Nr 5, poz. 32 oraz z 2001 r. Nr 154, poz. 1792) jest niezgodny z art. 38 w związku z art. 30 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.”

TK tworzy więc łańcuch przyczynowy: 38 >> 30 >> 31

I Konstytucja RP:


Art 30.


“Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.”

Art 31.


“Wolność człowieka podlega ochronie prawnej.

Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.

Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.”

Art 38.


“Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.”


I teraz - z interpretacją art 38 można się zgadzać, albo nie zgadzać (o tym za chwilę), ale cała reszta to czystej wody bełkot. Całość sporu o aborcję, jego istota, to spór o to, czy dziecko w brzuchu matki jest człowiekiem, czy też nim nie jest. Jeśli jest człowiekiem, to zupełnie oczywiste jest, że podlega takiej samej ochronie, jak wszyscy inni ludzie (co również oznacza, że nie absolutnej). Jeśli nim nie jest, to nie istnieje jakikolwiek ślad powodu, dla którego aborcja powinna być zakazana z jakiejkolwiek przyczyny i w jakiejkolwiek formie, z publicznymi aborcjami i spożywaniem drgających jeszcze dzieci w głównej redakcji GW włącznie. Jeśli to jest człowiek, to wywodzenie zakazu zabijania go z zapisów o zachowaniu godności, albo zapisów o poszanowaniu wolności i niezmuszania do czegokolwiek jest aktywizmem w najczystszej formie. Nie istnieje most semantyczny, po którym da się przejść z “ZUSowi nie wolno pisać do obywatela per “chuju złamany, oddawaj kasę”” do “dziecko w brzuchu matki jest człowiekiem”. Oczywiście nie, żeby to miało sędziom w czymkolwiek przeszkadzać. Dzwonek jest dla nauczyciela, nie dla was, a Konstytucja jest dla sędziów, nie dla obywateli.

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka