13 obserwujących
84 notki
62k odsłony
  545   0

Polska potrzebuje partii socjalistycznej

To był maj, pachniała Saska Kępa a Oburzeni przyszli na Krakowskie Przedmieście. Luksusowe dzieci luksusowych rodziców, uczestniczący w luksusowym proteście w ramach zajęć w luksusowym prywatnym liceum imienia Jacka Kuronia. Wspierać ich przyjechała złotym Jaguarem polska lewica. Lewica w osobie człowieka wyglądającego jak w sowieckiej propagandzie wyglądał spasiony kapitalista, posła Kalisza. Luksusowe dzieci w ramach swojego protestu przeciw biedzie udzielały dziennikarzom GW wywiadów popijając kawę w Starbucksie. Taką mamy lewicę.

 

To jest miejsce w którym chciałbym pożegnać ludzi nie odróżniających lewicy, lewactwa, socjalizmu i komunizmu. Poczytajcie biografię Orwella, pa.

 

Dygresja o genezie obecnej polskiej sceny politycznej, kogo nie obchodzi może pominąć:

 

W 1989 do (samoograniczonej) władzy doszli ludzie nieprzygotowani do władzy. To nieprzygotowanie nie było ich winą, w konspiracji i podziemiu nie było jak się do tego przygotować. Przynajmniej w części musieli się oprzeć na ludziach którzy dotąd rządzili. Była to próba powtórzenia państwotwórstwa z czasów tuż po zaborach, kiedy kadrę urzędniczą i armię tworzyli ludzie służący dotąd zaborcom i pod ich władzą uczący się swojego fachu. Fundamentalna różnica była jednak taka że XIXwieczni zaborcy tworzyli w miarę sprawne aparaty urzędnicze. Zaborca po których została “elita” 1989 stworzył bardak wymieszany z drobną przestępczością, która pod okiem nieudolnych i wewnętrznie skłóconych elit lewicowo-solidarnościowych przerodziła się w poważną przestępczość. Przez całe lata 90 sytuacja makroekonomiczna się poprawiała, ale kraj jako taki gnił wewnątrz. Pozbawiony jasnych kryteriów życia gospodarczego, pozbawiony sprawnej administracji, jęczący pod uciskiem butnych, samowładnych sobiepanów-urzędników, pozbawiony de facto prawa i sądownictwa. Ten burdel u władzy spowodował to co miało się potem odcisnąć potężnym nowotworem którego nabawiliśmy się obecnie. Spowodował niechęć nie tylko do polityków ale i do polityki. Ludzie jadący autobusem z pijanym i śmierdzącym kierowcą doszli do przekonania że złem jest nie ten kierowca, ale sam fakt istnienia kierowcy.

 

W ten nastrój, wzmocniony Aferą Rywina i kiepskimi wizerunkowo (wizerunkowo, nie ekonomicznie) rządami PiS idealnie wstrzeliła się Platforma Obywatelska. Odcinająca się od polityki apolityczna partia polityczna (mhmmm...), mająca być “platformą” dla ekspertów i dla pragmatycznych rządów technokratów. Prawybory, organizacja oddolna i tak dalej. Było pięknie aż Tusk powbijał wszystkim sztylety w plecy i został u władzy sam. I przez lata, długie lata, jechał na niechęci Polaków do polityki i systemu partyjnego, na zmęczeniu ideami i ideowością, na “grillujmy” i na ciepłej wodzie w kranie. Autobus był prowadzony przez uspokajacza który cały swój czas poświęcał na umizgi do pasażerów, nie patrząc w ogóle na drogę i nie wiedząc nawet po co jest i do czego służy kierownica. Od sześciu lat państwo gnije, rozpadając się w oczach. Dochodzi do kolejnych awarii systemów, których skutkiem są olbrzymie ludzkie nieszczęścia. Ludzi dotkniętych tym rozpadem zwyczajnie nie ma kto bronić.

 

Ofiary bez adwokata.

 

Teza: w Polsce nie istnieje w ogóle lewica, w Polsce istnieje wyłącznie lewactwo.

 

Mapa gospodarczo-polityczna Polski zmienia się obecnie w sposób bezprecedensowy. Państwo wycofuje się powoli z prowincji, zamykane są szkoły, szpitale, poczty, posterunki policji. Z wiosek i małych miasteczek Polska wycofuje się coraz bardziej, pozostawiając je niczym opuszczone przez imperium zamorskie kolonie z coraz słabszą łącznością z centrum. Ludzie pozostawieni w tych wioskach-koloniach mają coraz trudniejszy dostęp do edukacji dla swoich dzieci, do opieki zdrowotnej, do w ogóle łączności z Polską jako taką (po raz pierwszy od jakichś stu lat mamy zrównoważoną między granicami zaborów mapę kolejową, co dokonało się przez pozamykanie gigantycznych ilości połączeń). Ci odcięci od Polski ludzie nie mają nikogo kto by się za nimi wstawił.

 

Dokonuje się coraz większe rozwarstwienie społeczne (normalnie coś z czym intensywnie walczą socjaliści). Miasta, coraz gorzej ze sobą skomunikowane, zmieniają się z centrów danych obszarów w nowotwory owych obszarów, wysysające z nich siły witalne, wymuszające samym istnieniem likwidowanych gdzie indziej instytucji migrację, która zasila szeregi miejskiej biedoty, nowej klasy robotniczej, pracującej na infoliniach i w telesprzedaży. Tekst, dość poprawnie identyfikujący to zjawisko, pokazał się bodaj w Krytyce Politycznej i został całkowicie zignorowany właśnie przez ludzi którym powinien był dać do myślenia.

 

Warszawa działa jak metanowotwór, zawłaszczając całe wysokiego poziomu życie ekonomiczne kraju, drenując prowincję, środkami prawnymi zabezpieczając się przed konkurencją innych miast. Rozpadająca się na poodcinane od siebie regiony Polska generuje ogromną ilość biedy, ludzi których życie zostało roztrzaskane przez zmiany na które nie mają żadnego wpływu. Jedyne co ich może spotkać ze strony państwa to kontrole albo bezprawne pogróżki ABW jeśli odważą się protestować. I ci ludzie również nie mają adwokata.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale