generee generee
36
BLOG

"Szczęśliwe dni" - Paweł Huelle

generee generee Kultura Obserwuj notkę 3

Kontynuując przerwę od kultury picia, dziś znowu o zwykłej kulturze; literaturze.

Czytam sobie od jakiegoś czasu wymienioną w tytule książkę. Jest to zbiór opowiadań; dodajmy: wszystkich. Wszystkich czyli obejmują opowiadania napisane w latach 1984-2020; ułożonych w rozdziały - chronologiczne zbiory w jakich wychodziły, mające swoje tytuły i daty wydań. Ostatni rozdział ma tytuł "Rozproszone" i ten 36-letni przedział czasowy.

"Od jakiegoś czasu", bo czytam powoli. To lektura nienadająca się do szybkiego czytania; to nie jest makuś. Czasem chronologicznie w ramach książki i rozdziału, czasem wręcz przeciwnie. Nie mam klucza - czasem sięgam z powodu tytułu danego opowiadania, czasem powodem jest liczba stron jakie zajmuje. Czytam głównie przy stole w kuchni - to moje ulubione miejsce do czytania. I tu ciekawa koincydencja - pierwsze opowiadanie w książce ma tytuł "Stół".

Do tej pory twórczość tego autora znałem z dwóch powieści: "Mercedes-Benz. Z listów do Hrabala" oraz "Ostatnia wieczerza". Obie bardzo dobre, ale ta pierwsza zrobiła na mnie duże wrażenie ćwierć wieku temu. Niezwykle ciepła i zabawna; zgrabnie napisana. Kilka zdań weszło do naszego rodzinnego codziennego języka. I jest tam kapitalny opis jak się zostaje uznanym artystą współczesnym na Zachodzie.

Dlatego bez wahania sięgnąłem po ten zbiór opowiadań jak go tylko zobaczyłem; bardzo lubię czytać opowiadania. Powieści są jak sonaty czy symfonie; duże, rozwijające się formy. Opowiadania są jak nokturny, etiudy - krótkie, skończone; czasem układające się w cykle jak preludia. Oczywiście lubię też powieści, bo ogólnie lubię beletrystykę; również tę współczesną, która nie jest, wbrew  opinii niektórych, pisana przez SI (AI). Ale to zbiory opowiadań dają komfort rozciągnięcia lektury w czasie bez uszczerbku całości. Czytanie opowiadań niesie ze sobą wrażenie nierówności. Powieści bywa, że miewają słabiej napisane momenty, które toną w spójnej całości. Z opowiadaniami jest inaczej - uwag na treść i formę potrafimy je wartościować; i dzieje się to automatycznie.

Tak jest w wypadku każdego zbioru gotowych elementów - i tak jest w tym wypadku. Przeczytałem jakąś 1/4 i nie wszystko oceniam jako dobre. Czasem jest zwyczajnie, czasem wybitnie. Czasem zwyczajność jest opisywana wybitnie, a wybitność zwyczajnie. Czasem zdarza się, że ciekawa historia jest porywająco opisana. Ale mają jedną cechę wspólną - zmuszają do refleksji; nie można być wobec nich obojętnym. Dla mnie jest w tym coś, jak w muzyce Arvo, trzeba się na chwilę zatrzymać.

Co jest w tych opowiadaniach? Z pewnością jakaś prawda... w myśl pewnego zdania, jakie usłyszałem dawno, dawno temu: nie wszystko, co się nie wydarzyło, a jest opowiedziane, musi być od razu nieprawdą.

Te opowiadania pokazują siłę literatury pięknej. I utwierdzają mnie, że wciąż jest sens "tracić czas na beletrystykę".

image

Książka i stół


Niedawno na salonie było o "wkurzających cenach książek". Tę można kupić w przedziale 57,99 - 99,99 zł. Za takie pisarstwo i w tej objętości (1008  str.), ten przedział cenowy nie jest ani za wysoki, ani wkurzający; jego dolna granica jest wręcz śmieszna.

generee
O mnie generee

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura