Rządzącej koalicji mam do zarzucenia dwie sprawy.
Pierwsza, to taka, że wprawili mnie w stan niepewności 1 kwietnia. Przez lata kupujac gazetę, słuchając radia czy oglądając wiadomości w telewizji w dniu 1 kwietnia, mogłem odróżnić co jest żartem prima aprilisowym a co nie. Dzisiaj już takiej orientacji nie mam. Gorzej, dzisiaj to co kiedyś miało znamiona żartu, dzisiaj staje się prawdą. Mało tego, pierwszy kwietnia jest codziennie. Poddanie w wątpliwość orientacji seksualnej jednego z Teletubies przez Sobecką przepełniło czarę. Nawet nie mam siły dyskutować z tak oczywistym idiotyzmem. Szkoda, że słowa takie i może nie daj Boże poglądy, prezentuje urzędnik państwowy wysokiego szczebla.
Sprawa druga. Zwykle w wyborach samorządowych, do sejmu, senatu czy prezydenckich, oddawałem swój głos na ludzi lub organizacje, które nie wywodziły się z komuny. Także odpadały z autoamtu wszelkie Socjaldemokracje czerwone lub różowe. Odpadały również partie chłopskie, gdyż nie reprezentują moich interesów. Z czasem skierowałem swoje preferencje w stronę osób głoszących poglądy liberalne. Obecna koalicja, jej spsób działania, cele jakim poświęca całą energię, spowodowała, że POMYŚLAŁEM: "czas zagłosować na SLD". I właśnie za tą myśl, za obrzydzenie jakie mnie ogarnęło, mam pretensje do koalicji PiS LPR Samoobrona. Tak na prawdę to tylko do PiS mogę mieć żal, bo pozostałe przystawki jakie są każdy widzi. Nie można mieć uwag do psa, że szczeka. Ale można do konia, który przyłącza się do sfory.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)