Gazeta Wyborcza w dziale nauka donosi o zderzeniu czterech galaktyk jakie zostało zaobserwowane przez teleskop Spitzera. Zdarzenie rozegrało się w odległości 5 miliardów lat świetlnych od Ziemi.
Zapewne zdarzenie imponujące. Ale nieprawdziwie autor artykułu mówi o nim w czasie teraźniejszym:
"Trzy ze zderzających się galaktyk są wielkości co najmniej naszej Drogi Mlecznej, a czwarta - kilka razy większa. Siła ciążenia już nie pozwoli im się uwolnić. Ostatecznie połączą się w ogromną wyspę gwiazd."
Nie dziwi mnie, że o tym zdarzeniu mówi się w ten sposób,gdyż trzeba dotrzeć do przeciętnego odbiorcy. Zastanówmy się co naukowcy zaobserwowali. A więc 5 miliardów lat temu zderzyły się cztery galaktyki i obraz tego zdarzenia dotarł dzisiaj do naszego teleskopu. W chwili obecnej nie mamy najmniejszego pojęcia jak wygląda tamten kawałek kosmosu. Dowiemy się tego za następne 5 miliardów lat.
Przy okazji inna refleksja. Jeżeli poprawnie oceniamy odległość od gwiazd, to stan nieba jaki widzimy jest mocno opóźniony. Nawet słońce widzimy z kilkuminutowym opóźnieniem. A co dopiero bardzo odległe obiekty. I to nie zależnie jak widzimy, gdyż każda fala elektromagnetyczna nie przemieszcza się szybciej niż światło. Czy zatem informacje o rozszerzającym się wszechświecie są prawdziwe? A może on już od paru miliardów lat się kurczy tylko informacja o tym do nas jeszcze nie dotarła?



Komentarze
Pokaż komentarze (8)