Mimo tego, że czasem nie mogę się powstrzymać, to jednak, gdy mnie najdzie nieprzeparta chęć podzielenia się przemyśleniami z innymi, pójdę gdzieś w kąt i poczekam aż mi przejdzie.
Próba komentowania zdarzeń jakie się ostatnio pojawiają: groźba stanu wojennego wypowiedziana ustami premiera, 13 tysięcy zabitych wskazanych przez Tuska, prowadzenie prelekcji po pijaku przez Kwaśniewskiego, prowadzą nieuchronnie do obłędu i choroby psychicznej. Czytam to, co piszą inni w S24 i widzę, że każda rzeczowa lub nierzeczowa analiza ma rzeczowych i nierzeczowych komentatorów. A im bardziej absurdalna notatka, tym bardziej absurdalne komentarze, co daje wpisowi ogromną popularność. Zgadza się, że kampania wyborcza ma grać na emocjach obywateli, ale czy musi również decydować o wyborach członków S24?
Poprzednie kampanie były nudne. W programach telewizyjnych odbywały się debaty. Przedstawiciele partii stali za tabliczkami z nazwami partii i odpowiadali na pytania prowadzących dotyczace służby zdrowia, spraw zagranicznych, spraw wewnętrznych, bezpieczeństwa itd. Kiedy ostatnio widzieliście taki program? Na pewno nie w tej kadencji.
Teraz jest barwnie, wesoło i ciekawie. Jak wyglądają teraz programy i jakie są poruszane tematy, to sami wiecie. Na pewno nie dowiemy się z nich jaki pomysł mają partie na Polskę. Dowiemy się natomiast jakie idiotyczne pomysły mają oponenci polityczni. Budowanie emocji to wszytko. Z takiego głupiego gadania nic dobrego nie powstanie. Z udziału w tym gadaniu tym bardziej. Jest gdzieś granica w analizowaniu absurdów. Myślę, że została przekroczona i w mediach i w S24.
Żeby nie mieć pokusy czynnego w tym udziału, robię sobie przerwę zarówno w pisaniu jak i w czytaniu S24 aż do dnia wyborów.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)