Leszek. Leszek.
409
BLOG

Papiestwo demiurgiem Europy. V

Leszek. Leszek. Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 14

Sir Richard Southern, autor klasycznego już Western Society and Church is the Middle Ages napisał tak:
"Historia Kościoła zachodniego w wiekach średnich jest równocześnie historią europejskiego społeczeństwa. Utożsamienie Kościoła z całością zorganizowanej społeczności jest fundamentalnym wyróżnikiem średniowiecza z nurtu poprzedzających je i następujących po nim epok.
Zasadniczo - jedynie ortodoksyjny i posłuszny katolik mógł się cieszyć w pełni prawami obywatela. Kościół był arką zbawienia w morzu zepsucia.
Jest sprawą dyskusji, jak dalece mógł w ogóle istnieć jakikolwiek racjonalny porządek społeczny poza Kościołem ale w najlepszym przypadku był on ogromnie ograniczony.
Tak więc Kościół był nie tylko państwem - on był jedynym państwem; był nie tylko społeczeństwem - był jedynym społeczeństwem: był ludzką societas perfectas. W całej swej pełni był on jedynym społeczeństwem rozumnej ludzkości"

Co ciekawe - kiedy kto pisze o "chrześcijańskich korzeniach Europy" Southern i inne tego typu wypowiedzi cytowane są z zachwytem jako bezsporny dowód zasług papiestwa.
Nie zamierzam negować prawdziwości spostrzeżeń Southerna - przedstawił rzecz prawdziwie i precyzyjnie.
Ale - czego apologeci katolicyzmu dostrzec już nie chcą - ma to swoje konsekwencje.
Oto bowiem imperialny katolicyzm wpływając na WSZYSTKO i brutalnie egzekwując konieczność prowadzenia ukształtowanego przez siebie życia - stał się tym samym za wszystko odpowiedzialny.
Miał gigantyczną władzę - i to wcale nie dlatego, że mógł "posługując się ramieniem świeckim" czyli państwem każdego wyeliminować (na to przyjdzie pora później) - to tylko część jego wpływu i to mniej znacząca.
Prawdziwie przerażającą bronią - i do tego stosowaną z całą brutalnością - była możliwość wywierania nacisku od "duchowej" strony.
Sankcje jakie za nieposłuszeństwo mógł nakładać (i nakładał) i ich konsekwencje są czymś, czego współczesny człowiek nie jest w stanie zrozumieć.
Ekskomunika - bo o niej mówię - to było coś, co stawiało człowieka poza nawiasem prawa, społeczeństwa a nawet człowieczeństwa. Nikt nie mógł ekskomunikowanego przyjąć w domu, nakarmić, w jakikolwiek sposób pomóc czy udzielić schronienia, jego własność ale i osoba traciła ochronę prawa - ekskomunikowany stawał się łowną zwierzyną.
Kłopot w tym, że nie miał dokąd uciec - w sąsiedniej wsi, mieście, księstwie czy królestwie stał kościół a w kościele "duchowny" który już tam pilnował na swoim terenie porządku.
A że wówczas nikt nie mógł zachować anonimowości (a przynajmniej było to niebywale trudne i poza możliwościami zwykłych ludzi) ekskomunikowany stawał sam przeciwko CAŁEJ EUROPIE...
   Przedstawia się papiestwo, które "przeniósło bezpiecznie przez otchłań wieków ciemnych ocalałe resztki wiedzy Cesarstwa Rzymskiego".
To prawda - ale nie do końca. Papiestwo stało się od czasów Konstantyna "wspólnikiem" w rządzeniu państwem, miało nieskrępowany dostęp do wszystkich instytucji państwa i odziedziczyło po Cesarstwie nie tylko jego strukturę ale i całość jego wiedzy zapisanej i przechowywanej w bibliotekach i w głowach uczonych, którzy przecież wraz z upadkiem Cesarstwa nie wyparowali ani nie zajęli się dalekomorskim rybołówstwem.
Mowy więc o "cząstce" być nie może.
Co więcej - z jakichś powodów zadecydowano, że "cała ta nauka to niewiele warta" i nikomu do głowy nie przyszło, by mogła się rozwijać.
Znaczy - rozwijała się i to intensywnie dziedzina dla papiestwa istotna - teologia która w istocie nie jest jak by to sugerowała nazwa "nauką o Bogu" a zaledwie tym, co tam kto sobie na temat Boga wyobraża. Tu "rozwój" był dynamiczny.
Kościół nie był zainteresowany nauką w żadnym stopniu a że to kościół kształtował "styl życia" to mało komu chciało się nauką bawić co mało dziwne, bo i w średniowieczu jeść coś trzeba było.
Co więcej - kościół czerpiąc ze słusznych wzorców Cesarstwa - zechciał zachować pełną kontrolę nad tym czy, gdzie i w jakiej formie powstawały uniwersytety i w ogóle szkoły i czego tam uczono.
Coś jak współczesna Europa - papież decydował czy w Pcimiu Średnim może powstać szkółka ucząca rolnictwa czy nie, z tym że teraz w każdej dziurze MUSI być szkoła choć o tym, czego uczyć - w dalszym ciągu decyduje jakiś mędrzec.
O tym jak wielka była otwartość na naukę świadczy nie tragiczny los Giordano Bruno czy Galileusza czy haniebny Indeks Ksiąg Zakazanych - to ledwie wyraz przerażenia papiestwa możliwością samodzielnego myślenia. Zasada kagańca - to było świadectwo...
Ciekawym powodów, dla których budziło to takie przerażenie polecam książkę George'a Orwella, gdzie przystępnie to jest wyjaśnione.
W każdym razie już Konstantyn nakazał oddanie wszystkich "nieprawomyślnych" dzieł Ariusza a Teodozjusz II czy Walentynian III każąc palić wszystkie jakie tylko się znajdą księgi Nestoriusza  czy strasząc ludzi karą śmierci jeśli u kogo zdybie się jakieś pisma manichejskie, ugruntowali "właściwy" kierunek postępowania.
Co ciekawe - papiestwo tym samym po raz kolejny sprzeniewierza się już nie tylko Jezusowi, który takich pomysłów był wrogiem ale i własnej doktrynie.
Doktryna ta - "niezmienna od 2000 lat" powiada bowiem o równorzędnej roli nieistniejącej Tradycji i Biblii co samo w sobie jest logiczną sprzecznością.
Powołując się na ową Tradycję papiestwo ustalało rozmaite - zwykle absurdalne - dogmaty.
Jednym z elementów tejże Tradycji są pisma tzw Ojców Kościoła, w tym "Tradycja Apostolska" która niemało miejsca poświęca temu, że wszelka cenzura jest wroga Bogu i jako taka nie powinna być stosowana...
Nauka również nie jest jak widać domeną papiestwa  - cóż więc można nią właściwie jest?
Może tzw. Depozyt wiary?
No nie bardzo - instytucja polityczna, posługująca się fałszerstwami i wojną dla umocnienia pozycji, wymuszająca siłą "wiarę" i śmiercią karząc odstępstwo od niej, łamiąca po kolei wszelkie postanowienia Jezusa na którego się powołuje to kiepski depozytariusz.
Szczególnie, że i doktryna - "niezmienna" rzecz jasna - zmienia się co jakiś czas. A to obowiązuje podejście Tomasa, a to znowu Augusta, a to jednak głos wiążący (i różny od tego co dotychczas podawano do wierzenia) mają papieże.
Raz Tradycja ważniejsza jest niż Biblia - innym razem znowu Tradycja nic nie znaczy - jedno co to wszystko spaja to sprzeczność z Biblią - to jedno jest bezsporne.
Co jednak ma to wspólnego z chrześcijaństwem - nie wiem.

Pozostaje jedynie godna podziwu sprawność zarządzania, skuteczność w podporządkowywaniu sobie społeczeństw i zdolność utrzymania przez wieki swojej pozycji - ale akurat w tym aspekcie określenie "kościół" jest nieporozumieniem a określenie "chrześcijański" jest dla chrześcijaństwa obelgą.
Metody jakimi papiestwo posługiwało się dla osiągnięcia celu budzą już nie tylko w chrześcijaninie sprzeciw - to najmniej ważne, bo kogo obchodzi opinia chrześcijan?
Większość tych metod znacząca liczba kodeksów karnych nazywa przestępstwem a nawet zbrodnią a kilka z nich ścigane jest nawet prawem międzynarodowym.
Rozpętany od zarania antysemityzm, starannie przez stulecia kultywowany i pielęgnowany.
Knebel - i to taki specjalny, żelazny, z kolcami - nałożony na wszelką wolną myśl. Utrzymywanie przez to społeczeństw w ciemnocie.
Masowe mordy, prześladowania i rzezie.
Grabież, oszustwa, fałszerstwa, zdrada.
To niezawodny i stały arsenał narzędzi, jakimi posługiwało się papiestwo.

Czy i w jaki sposób to wszystko odcisnęło się na tzw. powszechnej świadomości?
Uważam, że tak, odcisnęło się i to w sposób wręcz tragiczny, kosztujący życie i wolność setki milionów ludzi i skutkujący przerażającym zacofaniem.
Czy więc papiestwo można nazwać demiurgiem Europy?
Jak najbardziej można - tyle, że demiurgiem w złowrogim znaczeniu tego słowa.


Na koniec - jako że ludzi mających kłopot ze zrozumieniem o czym właściwie powyższe traktuję nie brakuje powtórzę zastrzeżenie:
Pisząc papiestwie nie piszę o ludziach będących katolikami - teraz czy w przeszłości a o systemie. Nie zamierzam też negować ani tego, że wielu - niech będzie że większość - ludzi wierzyła szczerze, wedle najlepszej swojej woli i wiedzy, ani tego że bardzo wielu z nich na przestrzeni wieków zrobiło wiele dobrego.

Leszek.
O mnie Leszek.

Osobnicy o inteligencji niższej lub równej inteligencji owczarka niemieckiego, trolle a także gawędziarze nie potrafiący rozpoznać meritum notki na tym blogu banowani są niezwłocznie i z przyjemnością.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Kultura