Okazało się dzisiaj, że to fikcja, iż kobieta zawsze może, a facet to niekoniecznie.
Bo wiele godzin nie mogłam zalogować się na portal, a znajomy bloger pisze mi w mailu -że on zawsze może!
Jasne - gawędziarstwo to jeszcze nie faktografia - ale widzę jego nowy wpis - rozmawia z czytelnikami więc...MOŻE!
Frustrujące, bo przecież i ja zawsze mogę...a od poranka taka surpisa...że jednak nie mogę....
Inna jest sytuacja, gdy się może - ale nie ma się nastroju.
Stereotypowe kobiece - boli mnie głowa - jest kompromitujące dla niej samej.
Ileż to razy seks uwolnił mnie i od słodkiego napięcia, ale i od bólu głowy.
Słyszałam, że jest forma odmowy kobiecej, którą każdy rasowy facet zrozumie.
Jej słowa - z obowiązkowym tsunami rzęs i dygiem wstydliwym a la dziewczątko:
- Kochanie, dziś mi nie...staje...
Na takie zwierzenie - właściwie każdy facet przytuli, zrozumie, może i postawi piwo - a jak się zagalopuje w empatii to i bilety na mecz piłkarski czy żużel zafunduje.
Tak, należy redefiniować mity - jeśli realia twardo pokazują - facet zawsze może, a ja kobieta - wiele godzin nie mogłam.
To nie wpis - to jedynie odreagowanie ciężkich chwil - gdy nie mogłam...
Bo przecież ja zawsze mogę....
Tylko portalowi czasem nie staje....


Komentarze
Pokaż komentarze (10)