Lech-Blo-G.
Jestem, więc myślę. Myślę, by poznać. Poznaję, aby zrozumieć. Jestem.
9 obserwujących
439 notek
137k odsłon
1516 odsłon

Boska Trojanowska

Okładka książki,,Trojanowska"
Okładka książki,,Trojanowska"
Wykop Skomentuj19

,, Trojanowska” 

Autorzy: Leszek Gnoiński, Izabela Trojanowska.

Recenzja

Imię i nazwisko: Izabela Ludwika Trojanowska,  miejsce urodzenia: Olsztyn, Gatunki: Rock, Zawód: Aktorka i piosenkarka, Aktywność: od 1971,Powiązania: Romuald Lipko, Tadeusz Nalepa, Jan Borysewicz, Budka Suflera, Tomasz Bracichowicz

Wikipedia

  Ze  ws t ę p u: Pomysł na książkę Izabeli Trojanowskiej przekazany Leszkowi Gnoińskiemu, współautorowi, rozmówcy tworzącemu zapis i redakcję tekstu, będącego portretem artystki, opisem wątków prywatnych i zawodowych:

(…) Chciałabym opowiedzieć o moim dzieciństwie w Olsztynie,o pierwszych występach na festiwalach piosenki, o studiach przy Teatrze Muzycznym Danuty Baduszkowej w Gdyni, o pierwszych rolach aktorskich, o angażu w Teatrze Syrena w Warszawie, o spotkaniu z Romkiem Lipko i Andrzejem Mogielnickim, o moich koncertach i rolach filmowych. Chciałabym również przybliżyć wydarzenia z początku lat osiemdziesiątych, które wpłynęły, które wpłynęły na moją ( …)  decyzje wyjazdu z Polski, (…) o wielkiej miłości do mojej córki Roxanny, zdementować choćby część plotek krążących na mój temat w kolorowej prasie, wspomnieć moje poczynania artystyczne po powrocie do Polski.

  Książka,, Trojanowska” to autobiografia będąca dziełem artystki. Ma ona miała charakter wywiadu tytułowej bohaterki z Leszkiem Gnoińskim – wybitnym dziennikarzem muzycznym. Członkiem sekcji muzyki rozrywkowej Akademii Fonograficznej ZPAV i autorem dzieł m.in.: Życie to surfing, Republika, Kult Kazika etc.

  Na czterystu stronach książki obficie okraszonej zdjęciami ( w wielu przypadkach pierwszy raz udostępnionymi),  autorzy  w sposób niezwykle szczery, przejrzysty i atrakcyjny opisali zawodowe i prywatne życie artystki nietuzinkowej i niezwykle popularnej, tworząc w sposób przemyślany, w każdym akapicie dynamiczny, przejmujący, często zmuszający do głębokiej refleksji portret  aktorki i piosenkarki.  Jestem przekonany, że dla wielu  oddanych artystce fanów,  ale także miłośników kulturalnych wydarzeń ukazanie się książki,, Trojanowska”, zapoznanie się z tą także edytorsko wysokiej jakości pozycją jest i będzie przyczynkiem radosnego przeżycia. Polecam.

  Od autora recenzji na podstawie wywiadu (Berlin Z.) z artystką w roku 1991: Izabela Trojanowska: - Ściana domu, w którym mieszkałam, była zarysowana rozmaitymi dedykacjami. Proszę sobie wyobrazić, wszystkie niezwykle przyjemne. To się rzadko zdarza. A w tych listach, których worki zostały na pamiątkę, jest tylko kilka z pytaniem: czy pani nie zadziera nosa? Dla moich fanów byłam niepodważalną gwiazdą, byli zauroczeni moimi piosenkami, sposobem ich wykonania, a nawet moją fryzurą, która stała się obowiązująca i wieloma małymi, dla nich wielkimi detalami. Albo: dlaczego pani odeszła od * Budki Suflera*? Pretensje, miłe pretensje. A przy okazji: nie miałam możliwości utrzymania zespołu. Nie mogłam występować tak często, żeby muzycy mogli z czego żyć. No i zaczynały się problemy. Tak było ze * Stalowym Bagażem*. Gdy koncertowali sami, wtedy ludzie krzyczeli: - Gdzie jest Iza? Zespół musiał zmienić nazwę i zaczynać od nowa. A ja przeprosiłam kolegów i podziękowałam im za współpracę. Wiedziałam, że nie zrezygnuję z teatru, z filmu, właściwie z niczego. Czy od dziecka chciałam śpiewać? Wcale nie! Marzyłam o rysowaniu. Gdy tylko mama dała mi kredki i kartki, godzinami potrafiłam rysować. Jakieś księżniczki, kwiaty, słońca - świat piękny i pełen optymizmu. Nawet zamierzałam pójść do szkoły plastycznej. Jednak stało się inaczej. Śpiewałam, bo tak chciała moja mama. Bo ja miałam spełnić jej niezrealizowane marzenia. Bardzo pomagała mi stawiać pierwsze kroki. Uczyłyśmy się razem piosenek Sławy Przybylskiej, Ewy Demarczyk, Anny German. Płytę  * Eurydyki tańczące * znałam na pamięć. Gdy miałam dwanaście lat, mama namówiła mnie, abym poszła do szkoły muzycznej. Nawet załatwiła z panią Bogucką, która uczyła tam śpiewu, żeby wcześniej przyjęto mnie do klasy zerowej. Na początku miałam kłopoty z solfeżem, ale po roku byłam już najlepsza. Muzyka pochłonęła mnie całkowicie. Należałam do grupy * Po prostu * i jeszcze innego zespołu. Pierwsze występy przed dużą publicznością? To było w Olsztynie, na placu Grunwaldzkim, przy fosie zamkowej...Potem chór katedralny i marzenie: zostać zakonnicą. Całymi dniami nie wychodziłam z kościoła. Śpiewałam na ślubach, na pogrzebach, znałam wszystkie pieśni, mimo, że siostra Pomerella wciąż podsuwała nowe. No, i jednocześnie wzięłam udział w eliminacjach do festiwalu piosenki radzieckiej. Mama zaprowadziła mnie za ucho, abym spróbowała. Mówiła, że warto. Miałam wtedy trzynaście lat. Dostałam nagrodę, płytę słynnego zespołu * No To Co *, za dobre chęci. Ale za to po roku dobrnęłam do finału w Zielonej Górze i ... zwyciężyłam! Szalone przeżycie. Miałam tremę, bardzo dużą tremę. Wyobraziłam sobie, że śpiewam dla babci. Ona zawsze mówiła: * Żebym dożyła, żebym dożyła córeczko, gdy ty wystąpisz w telewizji. Koncert finałowy był transmitowany, a ja szeptałam: * Babciu, dożyłaś, zobacz, właśnie występuję*. Z Zielonej Góry zostałam zaproszona do Opola. Tam dostałam główną nagrodę za najlepszy debiut. Śpiewałam piosenkę: * O czym marzą zakochani* . Po festiwalu nie chciałam występować na estradzie. Dlaczego? Bo wszyscy dziennikarze pisali o mnie niezbyt przychylnie. Czytałam w gazetach: ,, Na pewno przewróci się jej w głowie”, ,, Zbyt szybko, zbyt szybko, czy to nie jest jej ostatni autograf?”. To było niesprawiedliwe. Nie przewróciło się mi w głowie. I tylko taka jest droga do sukcesu. Zostania gwiazdą tak jak chcą fani.,, Jest wyzywającą, cyniczną dziewczyną – tego jeszcze w polskiej piosence nie było”- zauważano w roku 1980 w Opolu.

   Przewartościowała sposób ubierania się na scenę, a potem w życiu. Wydała wojnę wszechobecnej  peerelowskiej szarości. Mama przyjechała na koncert finałowy. Widziałam, jak siedziała na widowni.

    Książkę rozpoczyna dedykacja: Mamo, te książkę dedykuje Tobie, kocham…    I wszystko jasne. Artystka śpiewała, bo realizowała mamine marzenia o karierze wokalistki. I robiła to świetnie, niezwykle oryginalnie, wykorzystując profesjonalnie swą cud – barwę głosu w sposób charakterystyczny tylko dla niej, czym zyskała sobie tylko  oddanych słuchaczy, a także widzów jawiąc się na scenie zjawiskowo w  choreograficznym, tylko dla niej,  układzie, na luzie, często wyzywająco, ubrana  modernie, narzucając własny, rozpoznawalny styl wyróżniający ją w  estradowym  światku. Zakłady fryzjerskie przyjmowały lawinowo zamówienia na dzieła najnowszej mody a la Trojanowska. Artystka stała się dla swych fanów bóstwem i wzorem do naśladowania. W książce, wśród innych,  zacytowano takie oto refleksje: Marka Sierockiego: "Dzięki Izie poczuliśmy powiew kolorowego, zachodniego świata. Czegoś, co było w Polsce niedostępne." Maria Szabłowska  zauważyła:  "Iza przewartościowała sposób ubierania na scenę, a potem w życiu. Publiczność wiedziała, że to przeciw tej szarzyźnie, którą mieliśmy dookoła."

     Estradowa kariera artystki stała się socjologicznym zjawiskiem. Ona zaś wzbudzając entuzjazm tłumów śpiewała:  Ledwo mnie znasz, tyle już masz, planów, jakbyś wieki mnie znał, siedzimy tu godziny pół, zahaczyłeś prawie o ślub, wybacz chłopcze, gdy się tak uśmiecham, wybacz proszę- lecz nie na to czekam... (…).

  Wszystko, czego dziś chcę, pamiętaj o tym, polecieć chcę, tam i z powrotem, z ramion twych wprost do nieba, do nieba, wszystko, czego dziś chcę, pamiętaj o tym, odlecieć raz, tam i z powrotem,więcej mi nic nie trzeba, nie trzeba (…). (Autorzy: Andrzej Mogielnicki, Romuald Lipko).

  I wszyscy chcieli z Izabelą Trojanowską, ich idolką, na fali kapitalnej muzyki Romualda Lipko  lecieć do nieba.  I nic więcej nie potrzebowali. Boska Trojanowska, tak przecież wielbiona i adorowana - jej twórczość,  była i zawsze będzie wszystkim czego chcą   wielkie rzesze jej fanów.

                                                                                                                                                                        recenzja: Lech Galicki

Tytuł: *Trojanowska*   

Autor: Leszek Gnoiński,Izabela Trojanowska  

ISBN:9788327716828

Wydawca: Mando

Rok: 2020

(str.400)                                   

                                                    

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura