b-Lech-blo-G.
Jestem, więc myślę. Myślę, by poznać. Poznaję, aby zrozumieć. Jestem.
5 obserwujących
329 notek
91k odsłon
154 odsłony

Nędznego życia powszedniego naszego

ZEBRACY, polskokatolicki.pl
ZEBRACY, polskokatolicki.pl
Wykop Skomentuj

    https://www.facebook.com/534214429951738/videos/1101088679930974/


     Ulica jest zatłoczona. Ludzie mijają się zapędzeni. Spoglądają na bogate witryny sklepów. Częściej zauważą drobiny smogu niż wyciągnięte w pustkę ręce. Położone na chodnikach czapki. Kiwające się, jak w rytmicznym tańcu biedy, porzucenia, prośby - głowy, sylwetki, cienie - żebraków.
"Zbieram na operację, która poprawi mój wzrok. Proszę o pomoc finansową. Bóg zapłać. Pieniądze proszę podać do ręki".

    Napis na kartonie zawieszonym na szyi młodego, wysokiego człowieka widać już z oddali. On sam trzyma w dłoni długi, biały kij i co chwilę stuka nim w denko pudełka przeznaczonego na ofiarę.

   - Dlaczego wyszedłem na ulicę i nie wstydzę się prosić? - pyta pan - Ano dlatego, że mam dopiero dwadzieścia lat, wrodzoną krótkowzroczność, minus 29 dioptrii obecnie i szukam ratunku przed ślepotą. Operacja, która może poprawić mój wzrok kosztuje w Anglii siedem tysięcy funtów. Wątpię, czy kiedykolwiek uzbieram taką kwotę. Tu na ulicy. Pyta pan:" Czy ludzie są dobrzy, miłosierni?". Nie! Każdy jest łaskawy dla żebrzącego kaleki na swój prywatny sposób. Jeden wrzuci do pudełka monetę. Inny poda mi banknot. To rzadko niezwykle. Trzeci wzbogaci mnie o niedopałek papierosa lub plwocinę. Czwarty mnie kopnie i krzyknie: Do roboty, żebraku, ty! I jeszcze da kuksańca w brzuch. Przecież ja prawie nie widzę!

**

    On siedzi na jednym z prowadzących do kościoła stopni. Obok duża torba. On jest potężnym, zwalistym mężczyzną. Ma czerwoną twarz porośniętą rzadką brodą. On jest ubrany w liche, brudne odzienie. Od niego czuć odór przetrawionego alkoholu. A może wody brzozowej. Albo denaturatu. On spogląda błagalnym wzrokiem i oczy ma przekrwione do granic możliwości. Pytam: dlaczego pan żebrze? Wiem i pytam.

 - Nie mam mieszkania. Nie mam pracy. Nie mam nic.

 - Dlaczego pan nie ma domu?

  - A nie mam i za chlebem muszę chodzić. Nie mam rodziny. Nikogo nie mam. Gdzie śpię? Na klatce schodowej.

  - Czy ma pan do kogoś żal, że tak jest?

  - Do nikogo nie czuję żalu. Pan notuje? Pan pisze do gazety? Niech to nie będzie napisane! W T. mieszka moja matka i ona nie może wiedzieć. Na serce by umarła ze zgryzoty.

   Dwóch mężczyzn z boku. Krzyczą: Ty pijaku! My ciebie znamy! Przed kościołem żebrze o pieniądze na wódkę! Wstyd! Zaraz wezwiemy policję!

  On zataczając się - ucieka. Oni ukradkiem raczą się piwem z puszek.

* * *                                                                                               
                                                                                                              


   Oto żebrak prawdziwy. Jak z filmowego planu. Siedzi na wózku inwalidzkim. Nogi ma okryte starymi kocami. Dłonie pochłonięte przez rękawice zbutwiałe prawie. Twarz zarośnięta. Zniszczona. Niewątpliwie bólem poorana. I blizny na niej. Krosty i strupy. Co chwilę drży cały i jęczy.

   - Nie trzeba pytać. Ja jestem głuchy. I chodzić nie mogę. I ciało mam postrzelane całe. Za Niemca siedziałem za dywersję. Torturowali mnie. Rozstrzelać mieli. Potem u partyzantów byłem. Zaś za Stalina bili mnie i po więzieniach sadzali. Bo brata w Anglii miałem. Szpiegiem mnie zrobili. Aaa! Teraz ludzie nie dają pieniędzy. Pewnie sami nie mają. Ciężko. Aaa! Ja nie mam rodziny. Syn mnie bił i wygnał. Teraz mieszkam kątem u obcych. Sami ubodzy i z tego zli są. Co użebrzę - to ukradną. Miałem uzbierane na trumnę i zabrali siłą. Głuchy kaleka i żebrak nie może mieć trumny?! Aaa! Nie dobrze być żebrakiem, panie! Oj, jak niedobrze. Lepiej umrzeć.

   I tego żebraka umęczonego, nie mogłem zapytać: czy ludzie są miłosierni? A może tak być miało.

Lech Galicki

   

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości