5 obserwujących
73 notki
74k odsłony
229 odsłon

Sprawa Machila. Ubek - złodziej z Raciborza

Wykop Skomentuj1


Sprawa Machila. Ubek - złodziej z Raciborza

O tym, że w powojennej bezpiece pracowało wielu komunistycznych zbrodniarzy, wie chyba każdy Polak . Oprócz nich aparat bezpieczeństwa zaludniali na różnych szczeblach także zwykli karierowicze, nieudacznicy, było trochę ideowych – a zatem szczególnie groźnych - działaczy. Na Śląsku do UB przyjmowano niekiedy autochtonów . We wszystkich tych grupach było z pewnością niemało zwykłych złodziei, pragnących wzbogacić się na krzywdzie bliźnich. Ale ubek, kradnący z działek… czosnek, był chyba tylko jeden. Nazywał się Jan Machil i mieszkał w Raciborzu. Oto jego historia...

***

W poniedziałek, 17 listopada 1952 r. na biurko komendanta powiatowego Milicji Obywatelskiej (dalej MO) w Raciborzu trafił raport sporządzony przez starszego sierżanta Stachowicza. Meldował on w nim, że w sobotę, 15 listopada „został zatrzymany Adamiec Henryk, podejrzany o kradzieże rowerów na terenie miasta Raciborza” . W trakcie przesłuchania jego wspólnika, Bolesława Pollocha, „tenże oświadczył, że jest mu wiadomo, że Adamiec […] dokonywał również kradzieży ogrodowych i polnych wspólnie z pracownikiem P.U.B.P . w Raciborzu , Machil[em] Janem ”. Adamiec przyznał się do trzech kradzieży dokonanych wespół z Machilem w początkach września 1952 r. Skradzione wówczas jarzyny odsprzedali lokalnej spółdzielni „Ogrodnik”, dzieląc się pieniędzmi. Adamiec zeznał także, że na złodziejskie wypady Machil zabierał broń służbową. Sierżant Stachowicz lojalnie zameldował także, że w protokole przesłuchania podejrzanego Adamca informacji tych nie ujął . 20 listopada 1952 r. pismo w tej sprawie przesłano do Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (WUBP) w Opolu .

12 grudnia 1952 r. chor. Władysław Trach, oficer śledczy WUBP w Opolu, przesłuchał w Raciborzu jako świadka Henryka Adamca, podejrzanego o kradzież rowerów, z zawodu betoniarza . Zeznał on, że Machila zna od młodych lat, chodzili razem do szkoły, mieszkali blisko siebie i „kolegowali się”. W początkach września 1952 r. Machil odwiedził Adamca w jego mieszkaniu, chwalił się służbową bronią i zaproponował dokonanie kradzieży w jednym w gospodarstw na terenie miasta. Skradli tam „2-3 kg czosnku”, który ukryli w mieszkaniu Adamca. Po kilku dniach Machil z Adamcem ponownie wyprawili się na kradzież czosnku, jednak już w inne miejsce. Następnie łup z obu „akcji” sprzedali w Centrali Ogrodniczej za 130 zł, które podzielili między sobą. Za pozyskane pieniądze żona Adamca m. in. zapłaciła ratę za meble. Po pewnym czasie ponowiono złodziejską wyprawę, przyniosła ona 160 zł. Jak zeznał Adamiec, nigdy w czasie kradzieży nie widział u Machila broni . Należy zaznaczyć w tym miejscu, że Adamiec miał już na koncie wyrok za kradzież i odbył karę za to przestępstwo w wymiarze 3 miesięcy pozbawienia wolności .

Przesłuchanie Bolesława Pollocha odbyło się także 12 grudnia 1952 r. Zeznał on, że kradł wraz z Adamcem rowery, że Adamiec opowiadał mu o swoich złodziejskich działaniach wespół z Machilem, który podczas kradzieży „miał pistolet za paskiem” i gotów był go użyć, „gdyby się ktoś pokazał” .

Jako, że zeznania Adamca i Pollocha w kwestii broni były sprzeczne, zarządzono konfrontację, która odbyła się tego samego dnia, tzn. 12 grudnia 1952 r. Obaj mieli już w tym czasie status więźniów śledczych pozostających do dyspozycji Prokuratury Powiatowej w Raciborzu. Podejrzani byli o dokonanie przestępstwa z art. 257 1 Kodeksu karnego z 1932 r., tzw. Kodeksu Makarewicza , a w szczególności o kradzież 15 listopada 1952 r. roweru marki Simson o wartości ok. 800 zł na szkodę Jana Leśko (obaj) i dodatkowo „roweru męskiego nr ramy 1617452 na szkodę Majera Gerharda” (Adamiec) .

24 grudnia 1952 r. bezpośredni przełożony Machila, kpt. B. Bortnowski , szef PUBP w Raciborzu sporządził charakterystykę służbową tego funkcjonariusza . Nie była ona zbyt pochlebna. Kpr. Machil jako autochton „zagadnienia polityczno – ideologiczne opanowywał słabo”, „sam ze swej strony nie czynił wysiłku w celu pogłębienia wiedzy ideologicznej”, miał za to pozytywny stosunek do KC Partii”. Cóż z tego jednak, skoro „w pracy zawodowej jako młody pracownik organów bezpieczeństwa publicznego” nie był dostatecznie przeszkolony, nie przedstawiał „specjalnej umiejętności w pracy”, a także był „zbyt pochopny i mało konsekwentny”. W życiu prywatnym miał skłonności do „osób o nieskrystalizowanej przeszłości”, posiadał pociąg do używania alkoholu i miał słabość do kobiet. Nad „poziomem intelektualnym i samokształceniem wcale nie pracował”, a w konsekwencji „zajmowanemu stanowisku z uwagi na wyżej podane momenty niespecjalnie odpowiadał” .

30 grudnia 1952 r. przesłuchano Jana Machila w charakterze podejrzanego . Zeznał on wtedy, że to Adamiec wyszedł z inicjatywą wspólnej kradzieży czosnku, „gdyż na tym można dobrze zarobić”. Początkowo nie chciał się zgodzić, jednak wskutek nalegań znajomego ostatecznie się zgodził i udał się wraz z nim do ogrodów „obok kościoła przy ul. Marszałka Rokossowskiego w Raciborzu”. Ogród ten miał należeć do księży z tego kościoła. Ukradli tam ok. 10 kg czosnku, które Adamiec zmagazynował w swoim domu. Dwa dni później czosnek spieniężono, a uzyskaną kwotę ok. 100 zł tenże miał zatrzymać dla siebie, nie oddając Machilowi jego „doli”. W kilka dni później ukradziono ok. 4 kg czosnku w ogrodzie należącym do ciotki Adamca, przy ul. Słowackiego w Raciborzu. Czosnek znów sprzedano, tym razem Machil otrzymał ok. 75 zł. Za pieniądze te kupił sobie koszulę, a resztę przeznaczył na drobne wydatki. Przyznał także, że podczas kradzieży posiadał przy sobie broń służbową, ponieważ „nie miał jej gdzie zostawić”. Absolutnie jednak wykluczał jej użycie w wypadku zagrożenia.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale