5 obserwujących
69 notek
69k odsłon
463 odsłony

Gdy bezprawie było prawem. Kilka przykładów dyskryminacji ludzi wierzących w Po

Wykop Skomentuj

 

 

Gdy bezprawie było prawem.

Kilka przykładów dyskryminacji ludzi wierzących w Polsce Ludowej

 

            Nie jest już chyba dla nikogo tajemnicą, że rządzący w Polce po roku 1945 ateistyczny reżim jako jeden z wyznaczników swojej działalności przyjął tezę o negatywnym wpływie religii na życie społeczne[1]. Prostą konsekwencją tego faktu było uznanie Kościoła katolickiego (oraz w nieco mniejszej skali innych związków wyznaniowych – uznawanych za „przeciwwagę” dla kościoła dominującego) za zbiorowego „wroga ludu”[2]. Wynikało to z tego, że kierownictwo rządzącej krajem partii realizowało nakazy Kremla, czyniąc z Polski państwo wasalne, o pozornej jedynie niezależności, także – a może przede wszystkim - w sferze ideowej. „Polska partia komunistyczna - co […] jest truizmem - sprawowała w kraju rządy za pomocą rozbudowanego aparatu represji, instrumentalizując instytucje władzy”[3]. Skrajnie zinstrumentalizowano także prawo, czyniąc zeń skuteczny instrument uprawiania polityki[4], w tym narzędzie służące do dyskryminacji osób wierzących oraz całych wspólnot wyznaniowych. Jak pisał Andrzej Czochara: „Stosunki państwowo – kościelne w Polsce w okresie PRL-u należały do najbardziej spatologizowanych dziedzin życia polityczno – społecznego. W okresie tym uległy bowiem istotnym zafałszowaniom demokratyczne ze swej istoty zasady wolności sumienia i wyznania, rozdziału Kościoła od Państwa czy świeckości państwa”[5].

            Ideologiczna walka z religią w Polsce Ludowej prowadzona była z wykorzystaniem prawa oraz działań pozaprawnych, często sprzecznych nawet z normami promulgowanymi przez władze komunistyczne. Niemałą rolę odgrywał w tych działaniach Urząd do Spraw Wyznań i jego agendy terenowe[6]. Jest to bardzo wyraźnie widoczne w opisywanych niżej przypadkach. Te zaś zostały dobrane według pewnego klucza. Intencją moją było bowiem ukazanie uwikłania władz Polski Ludowej w walkę z ludźmi wiary na poziomie „podstawowym”. Nie opisuję spraw głośnych lecz szerzej nieznane zmagania niewielkich grup lub nawet jednostek, będących na pozycji przegranej, nie mających raczej żadnych szans w konfrontacji z machiną komunistycznego państwa. I rzeczywiście, ponosili widoczną porażkę. Jednak zwycięstwo moralne było po ich stronie.             

 

Boże Ciało w Sadlinkach

            W święto Bożego Ciała 1962 r. we wsi Sadlinki koło Kwidzyna, kierownik miejscowej szkoły nakazał stawić się w budynku szkolnym wszystkim uczniom o godz. 10.30 w celu odebrania świadectw. Dzieciom oznajmiono, że to dziecko, które nie przyjdzie, świadectwa w terminie późniejszym nie otrzyma. Niektóre dzieci straszono ponadto brakiem promocji do następnej klasy[7]. W piśmie, którego kopia oczywiście trafiła na biurko urzędników, być może jeszcze wcześniej, niż dotarło ono do adresata, którym był ordynariusz diecezji warmińskiej, ks. Zenon Szerle, odważny wikariusz – ekspozyt z Sadlinek ujawnił nazwiska świadków, „którzy mogą w każdej chwili nawet przed sądem zeznać, że dotąd mimo ich starań o otrzymanie świadectw dla dzieci, tych świadectw nie otrzymali. Bakhaus, Czarniecki, Gierata, Krzemiński, Szablewski. Te fakty są publicznie znane i każdy ojciec, który ma dziecko w szkole, może je poświadczyć”[8].     

            W Sadlinkach świąteczna Msza św. odprawiana była o godz. 11.00. Zdarzył się przypadek, że dziecko poszło na procesję, a ojciec po odbiór świadectwa. Dokumentu jednak nie wydano, gdyż zdaniem kierownika szkoły uczeń powinien sam odbierać swoje świadectwo. Szykany tego typu dotknęły kilkoro dzieci. Uczniowie ostatniej, siódmej klasy nie mogli w terminie złożyć dokumentów do wybranych szkół ponadpodstawowych, ich plany na przyszłość były zagrożone z powodu uczestnictwa w obchodach kościelnych[9], w oficjalnie uznawanym przez państwo wolnym dniu świątecznym[10].

            Stanowczy protest w tej sprawie złożył ordynariusz diecezji warmińskiej[11], ks. bp dr Tomasz Wilczyński[12]. W swym piśmie do Piotra Stolarka, Przewodniczącego Prezydium WRN w Gdańsku zwracał on uwagę, że „tak starsi, jak i dzieci mają prawo w tym dniu do świętowania. Nie musi świętować w dniu Bożego Ciała kierownik szkoły w Sadlinkach, ale nie wolno mu chyba innych zmuszać do zajęć szkolnych w tym dniu, a tym bardziej samowolnie wymierzać kary tym, którzy biorą udział w uroczystościach religijnych […]. Ciśnie się pytanie, czy Kuratorium Szkolne Gdańskie uważa owego kierownika za odpowiedniego wychowawcę dla małych dzieci szkolnych, jeżeli zamiast wychowywać, prowokuje wierzące dzieci wierzących rodziców w Sadlinkach?” Protest kończą słowa: „O nic nie proszę Pana Przewodniczącego, tylko przesyłam do wiadomości opis samego faktu”. W odręcznym dopisku na dokumencie P. Stolarek zaleca wezwanie do PWRN ks. Szerle, wikariusza – ekspozyta z Sadlinek, który zawiadomił biskupa o zajściu i przeprowadzenie z nim „rozmowy wychowawczej”[13]

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura