89 obserwujących
591 notek
1136k odsłon
3614 odsłon

Konflikt polsko-żydowski i kilka lektur poza konfliktem

Wykop Skomentuj93

           Ciężka choroba umysłowa, której objawami jest m.in. przypisywanie Polakom – ofiarom II wojny światowej - winy za zbrodnie IIIRzeszy czy twierdzenie, że Polacy oraz Państwo Polskie uczestniczyło „systemowo” w Zagładzie Żydów, niestety nie cofa się. Wprost przeciwnie – rozwija się, ma się dobrze i atakuje coraz to nowe obszary. Jej ostatnim skutkiem są zarzuty antysemityzmu oraz negacji Holocaustu pod adresem Premiera Morawieckiego oraz list kilkudziesięciu organizacji i stowarzyszeń żydowskich w Polsce, w którym domagają się one, żeby władze RP zaczęły zwalczać antysemityzm, szerzący się po nowelizacji ustawy.

       Przyznam otwarcie, że ja już mam tego najzwyczajniej w świecie i po ludzku dosyć. Okres II wojny światowej był dla mnie zawsze ze względu na historię i ofiary mojej rodziny czymś poważnym, tragicznym i wyjątkowym, nie znam też w Polsce nikoto, kto negowałby Holocaust (znam ludzi, którzy nie lubią Żydów ale nawet i oni nie negują Holocaustu – przecież to jakiś idiotyzm). I po prostu nie chce mi się więcej patrzeć na to, jak ktoś robi z tragedii tani cyrk czy odstawia swój Dance macabre na prochach Ofiar oskarżając je do tego nikczemnie o „systemowe uczestnictwo w Zagładzie” albo sugerując, że jedne ofiary są więcej warte od innych. Powiem więcej i konkretniej – to wszystko jest dla mnie obraźliwe. Do tej pory nie spotkałam się z czymś podobnym na taką skalę i na tak wysokim politycznym poziomie (pojedyncze, niemądre i podłe głosy traktowałam zawsze jako głosy pojedyncze) – no cóż, teraz zrozumiałam, że i to jest możliwe. Tak samo jak i to, że można następnie obwiniać o wszystko tych, którzy bronią się przed oszczerstwami i kłamstwami. Personalnie winą za zniszczenie dotychczasowego dorobku w relacjach polsko-izraelskich obarcza się ostatnio Premiera Morawieckiego – o czym cała prasa zachodnia huczy dziś jak na zawołanie. Rewelacja, po prostu.

       No ale dosyć lamentów – one nic nie wniosą do sprawy a dalsze brnięcie w tą aberrację duszy i umysłu nie ma sensu. Kiedyś, w nieco lepszych czasach, planowałam na spokojnie poruszyć tematy polsko-żydowskie i polecić Państwu kilka świetnych a nie tak bardzo znanych książek. Zrobię to dziś – nie wiem oczywiście, czy jeszcze ktoś będzie miał ochotę zagłębiać się w temat ale może ktoś jednak skorzysta i przeczyta. Mam do polecenia trzy świetne pozycje – może lepiej jednak poczytać niż tracić nerwy z powodu zdarzeń wokół i patrzeć, jak kolejne maski opadają.

Bronisław Szatyn: Na aryjskich papierach.

Wspomnienia krakowskiego adwokata, któremu udało się wyprowadzić z getta swą najbliższą rodzinę i przeżyć całą okupację po aryjskiej stronie. Historia prawdziwa, pełna grozy i niesamowitych sytuacji. Tych, którzy nie lubią książek typu wojenno-martyrologicznego, mogę zapewnić, że to zupełnie nie ten gatunek, książkę czyta się niemal jak kryminał. Tyle, że ten kryminał napisało życie i dlatego opowieść jest wstrząsająca. Książkę przeczytałam dawno temu, chyba jeszcze jak byłam na studiach albo zaraz po. Była w księgozbiorze moich rodziców, potem gdzieś zniknęła, chyba wypożyczona. I – co ciekawe – później szukałam jej w katalogach, księgarniach, próbowałam jakoś zdobyć, szukałam w Internecie. I przez długi czas nie mogłam znaleźć, potem w końcu przestałam szukać. Po przerwie zajrzałam do Internetu – i miła niespodzianka, książka jest i jest tu i ówdzie dostępna. W gruncie rzeczy nie jest bardzo znana – wielka szkoda.

Henryk Schönker: Dotknięcie Anioła. Książka dużo bardziej znana od wspomnień Bronisława Szatyna, napisana na podstawie wspomnień ojca Henryka, Leona Schönkera, który był ostatnim przewodniczącym Gminy Żydowskiej w Oświęcimiu. Okupacyjna historia żydowskiej rodziny, która cudem przeżywa koszmarne momenty – likwidację getta, kontrole, deportacje. Dodatkową wartością tych wspomnień jest ogromna wiedza autora o życiu społeczności żydowskiej przed wojną i w czasie okupacji oraz duża wiedza polityczna. Tak więc, oprócz opisów scen okupacyjnych, znanych i z wielu innych wspomnień, w książce znajdujemy sprawozdania z  rozmów i negocjacji przedstawicieli Gmin Żydowskich z okupantem oraz sporą porcję wiedzy niedostępnej wtedy dla ogółu ludności. Cała historia zamknięta jest w swego rodzaju metafizycznej ramie. Na początku opowieści powszechnie szanowany cadyk mówi do Przewodniczącego Gminy żegnającego go na dworcu kolejowym wraz z wieloma innymi, że „Pan i pana rodzina przeżyjecie” (cadyk miał oficjalne zezwolenie na wyjazd). Do końca opowieści zdanie to zyskuje dosłownie i konkretnie tragiczny wymiar – faktycznie z osób zgromadzonych na dworcu przeżywa wszystko wyłącznie narrator i jego rodzina. Zamknięcie tej ramy to spotkanie po likwidacji getta i ucieczce rodziny człowieka – Polaka - w lesie, który nakazuje rodzinie poczekać, oddala się i po pewnym czasie przynosi świeżą odzież i rzeczy potrzebne na dalszą podróż i instruuje rodznię, jak ma się dalej poruszać. Dotknięcie Anioła. Naprawdę warto przeczytać.

Wykop Skomentuj93
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka