Pytam poważnie. Dlaczego Prezes największej partii opozycyjnej nie poszedł do Premiera RP, żeby porozmawiać o dobrym projekcie PiS? Wiem, że zagranie Tuska było PRową zagrywką i zdaję sobie sprawę, że nie było podyktowane chęcią wyściskania Jarosława Kaczyńskiego a jego celem było to, żeby Kaczyński zaproszenie odrzucił. Wszystko to rozumiem, ale nie może mną nie rzucać, jak widzę, że PiS robi Tuskowi taki prezent i się podkłada. Przecież, gdyby Kaczyński się zgodził, to poza szansą na pierwszą od dawna rozmowę Premiera i bądź, co bądź Szefa opozycji, nikt nie mógłby oskarżyć Kaczyńskiego o to, że rzuca słowa na wiatr. Jestem pewien, że Tuskowi byłoby bardzo trudno wytłumaczyć rozmowę z człowiekiem, którego chce posawić przed TS i dużo trudniej byłoby pokonać Kaczyńskiego, który nie straszy wyborców środka.
Rozumiem, że rząd PO jest w jakiś sposób odpowiedzialny za zaniedbania przy organizacji wizyty Prezydenta Kaczyńskiego w Smoleńsku i że ten sam rząd, który jest otwarty na współpracę, chce stawiać Kaczyńskiego przed TS. Ja wiem, że zaraz pojawi się argument, że są ludzie, z którymi się po prostu nie rozmawia. Jednak zupełnie mnie to nie przekonuje. Jeśli projekt jest dobry, to trzeba zrobić wszystko, żeby wszedł w życie. Jeśli propozycja PiS nie wejdzie w życie (to znaczy nie zostanie uwolnione 200 zawodów, które PiS proponuje), to nie może tego zwalić na PO i Tuska, bo on proponował rozmowę, a PiS tę propzycję odrzucił. Kanał jednym słowem.
Co więcej jeśli Prezes PiS nie jest w stanie ze zrozumiałych względów osobistych rozmawiać z wybranym w demokratycznych i powiedzmy sobie szczerze, uczciwych wyborach, to znaczy że własne emocje przysłaniają mu dobro państwa. To jest dużo bardziej szkodliwe dla Polski niż te wszystkie bzdury, za które Niesioł chce usunąć Kaczyńskiego z polityki. Nie można pogłębiać i tak już zabójczych podziałów, które są w naszym kraju, bo to godzi w nasz rozwój. Z PO nie trzeba się zgadzać, ale trzeba rozmawiać, szczególnie, jeśli w jakimś temacie się zgadzamy.
Na koniec jedna uwaga. PiS nie jest moją ojczyzną. Moją ojczyzną jest Rzeczpospolita Polska. Jeśli PiS będzie robił cokolwiek, co jest szkodliwe dla Polski, to będę go krytykował, nawet jeśli nie rozwieszałem plakatów kandydatów PiS do parlamentu. Nie chcę szkodzić partii, ale nie mogę się zgodzić na psucie państwa. Nie zgadzam się na obrażanie śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, które uważam za parszywe. Jednak Tusk, czy nam się to podoba, czy nie (pewnie większości z nas nie) jest demokratycznie wybranym premierem. Nie musimy go lubić, ale szanujmy instytucję, szanujmy swój kraj.


Komentarze
Pokaż komentarze (101)